STANISŁAWA MISSALA: KOCHAM PIĘKNO

W latach 90. w Polsce prowadzenie firmy kosmetycznej na światowym poziomie było niemożliwe. Brakowało wiedzy, doświadczenia, specjalistycznych laboratoriów, profesjonalnego sprzętu. Woleliśmy korzystać z dobrodziejstw najlepszych marek na świecie. Ze Stanisławą Missalą i jej synem Michałem, właścicielami perfumerii Quality Missala, rozmawia Damian Gajda.

Stanisława Missala (fot. Marek Pietroń/VUMAG)

Specjalistka od dobrych zapachów. W PRL-u na jednym z warszawskich blokowisk stworzyła miejsce, które stało się synonimem luksusu. Bywali tam przedstawiciele śmietanki towarzyskiej, dyplomaci i politycy. Zawsze chciała być najlepsza i wysoko stawiała sobie poprzeczkę. To ona sprowadziła do Polski kosmetyki takich marek, jak Dior czy Chanel. Dziś w jej perfumerii w Hotelu Marriott można znaleźć najdroższe perfumy świata – Imperial Majesty Clive’a Christiana.

Tam umawiamy się na wywiad. Wnętrze sklepu przypomina rzeczywistość jak z bajki – szklane półki ze złotymi zdobieniami, antyki i setki pięknych flakonów perfum – małych dzieł sztuki. Klienci, którzy ją odwiedzają, czują domową atmosferę. Stanisława Missala bardzo o to dba – wierzy, że dobór odpowiednich perfum może zmienić życie każdego z nas. Amouge, Creed, Kilian, Menard, Lubin, Bellfontaine – to tylko kilka marek, które ma w swojej ofercie Quality Missala. Przyjeżdżają po nie klienci z całego świata. Od trzech lat mogą kupić też autorski zapach Stanisławy Missali, czyli Missala Qessence, stworzony wraca ze znanym perfumiarzem, Jeanem-Claudem Astierem, z okazji 20-lecia firmy. "To piękna pamiątka z Polski", przyznaje Missala.

Rzeczywiście, ten zapach ma coś w sobie, przyciąga uwagę. "Zawarłam w nim składniki, które w perfumach kocham najbardziej, a wśród nich kadzidło frankońskie, oud, drzewo sandałowe i wiele innych. Powstała orientalno-drzewna kompozycja – esencja (essence) wyznawanych przeze mnie wartości i najwyższej jakości (Q), którymi kieruję się w życiu osobistym i w biznesie", opowiada Missala. Najwyższa jakość i hołdowanie od lat tym samym wartościom – to jej przepis na sukces.

Damian Gajda: W Quality Missala znajdziemy marki perfum, które nie są dystrybuowane w innych perfumeriach. Jak szukaliście tych zapachów?

Sporo podróżujemy – do Mediolanu, Paryża, Nowego Jorku. Szukamy perfumiarzy, dla których tworzenie zapachów jest sztuką. Opowiadamy o filozofii naszej perfumerii i pytamy rozmówców, jak sami widzą rozwój swoich firmy. Tak sprawdzamy, czy jesteśmy dla siebie stworzeni. Amouage, Clive Christian, Creed, Kilian, M. Micallef, Rancé, Roja Parfums, Xerjoff – to tylko kilka spośród 80 marek, które nam zaufały.

Ile kosztują najdroższe perfumy w waszej perfumerii? Jaki to zapach?

To najdroższe perfumy świata, No. 1 Clive`a Christiana, przepiękna kompozycja, którą kreator wznowił działalność Brytyjskiego Domu Perfumeryjnego, założonego w Londynie w roku 1872. No. 1 powstał bez oglądania się na trendy i koszty, wyłącznie z naturalnych, rzadkich oraz najdroższych składników.

Clive Christian starannie i z dużym namysłem wybiera perfumerie, w których prezentuje swoje zapachy, dlatego jestem niezwykle dumna, że Perfumeria Quality znalazła się tym elitarnym gronie. By uczcić to wydarzenie, sprowadziliśmy do Polski Imperial Majesty, jeden z dziesięciu limitowanych flakonów perfum No. 1.

W kwietniu 2007 roku w perfumerii w hotelu Marriott prezentowaliśmy piękny flakon z kryształu Baccarat, zdobiony złotem i diamentem. Pół litra perfum kosztowało wówczas 115 tysięcy funtów i trafiło do księgi rekordów Guinessa. Standardowy flakon 50 ml kosztuje 3300 złotych. Zapach ma swoich stałych nabywców, którzy są mu wierni od lat i stale do niego wracają.

Perfumy w perfumerii Missala (fot. Marek Pietroń/VUMAG)

Skąd pomysł, żeby w czasach PRL-u stworzyć w Polsce luksusową perfumerię?

Własny sklep prowadziłam już w latach 80. Pomógł mi w tym… ówczesny ustrój. Otóż po wprowadzeniu stanu wojennego nie podpisałam tzw. lojalki, więc musiałam odejść z dotychczasowej pracy informatyka w Komisji Planowania. Państwowe zakłady pracy nie chciały mnie zatrudnić, więc musiałam zostać przedsiębiorcą. Założyłam sklep odzieżowy w wynajmowanym lokalu na warszawskim Bemowie.

Gdy zaczęły się przemiany ustrojowe, zbudowałam własny pawilon, w którym prowadziłam sklep początkowo pod szyldem Peweksu. Z całej zróżnicowanej oferty najbardziej pociągały mnie perfumy i kosmetyki. Wkrótce okazało się, że Peweks nie dostosował się do nowych warunków, ale wtedy nie wyobrażałam już sobie innego zajęcia niż prowadzenie ekskluzywnej perfumerii z produktami i obsługa najwyższej jakości. Tak powstała Perfumeria Quality.

Stanisława Missala podczas wywiadu dla VUMAG (fot. Marek Pietroń VUMAG)

Przedstawiciele marek Dior i Chanel byli zdziwieni, że na warszawskim blokowisku ktoś chce kupować drogie perfumy.

To prawda. Ale, jak na tamte czasy, wnętrze mojego sklepu na Bemowie było bardzo nowoczesne. Meble zrobiliśmy własnoręcznie ze sklejonych luster i szyb. Poza tym to chyba był jedyny wówczas w pełni skomputeryzowany sklep w Warszawie. Oboje z mężem jesteśmy informatykami, dlatego chcieliśmy mieć nowoczesny system i byliśmy wstanie sami go stworzyć. Co ciekawe ten system, z pewnymi zmianami, działa do dziś.

W latach 90. Quality Missala była miejscem spotkań śmietanki towarzyskiej.

To prawda, staraliśmy się tworzyć w perfumerii rodzinną, przyznają klientom atmosferę. W naszym drugim lokalu, otwartym w 1995 roku w ścisłym centrum Warszawy w hotelu Marriott, organizowaliśmy koncerty świąteczne czy koncerty muzyki klasycznej, które gromadziły w hallu nawet 500 osób. Śpiewali zaprzyjaźnieni z nami artyści Teatru Wielkiego Opery Narodowej i Warszawskiej Opery Kameralnej, zaś gościliśmy naszych klientów, ich rodziny, przyjaciół i znajomych. To były naprawdę niezapomniane wieczory!

Wtedy Polskę masowo zalewały podróbki perfum znanych marek, powstawały też pierwsze sieciowe sklepy, gdzie sprzedawano perfumy. Odczuliście to jakoś?

Czasem zdarzało się, że ludzie kupowali podróbki i przychodzili do nas, żeby je reklamować. Praca w Peweksie nauczyła mnie sprawnie odróżniać podróbki od oryginałów, zatem nabrać mnie było – i jest! – bardzo trudno. Natomiast jeśli chodzi o sieci perfumeryjne, nigdy się ich nie baliśmy i nadal się nie boimy. Większość marek luksusowych nie współpracuje z tego rodzaju sklepami, a nasza perfumeria w zasadzie nie ma w Polsce konkurencji – tylko u nas można kupić te najbardziej wartościowe i historycznie najstarsze kosmetyki.

Stanisława i Michał Missalowie (fot. Marek Pietroń/VUMAG)

Kiedy zaczynaliście, w Polsce rodził się kapitalizm – jak grzyby po deszczu wyrastały kolejne firmy kosmetyczne. Dlaczego ograniczyliście się tylko do sprzedawania innych marek? Nie chcieliście produkować własnych perfum?

Nie mieliśmy takich ambicji. W latach 90. w Polsce prowadzenie firmy kosmetycznej na światowym poziomie było niemożliwe. Brakowało wiedzy, doświadczenia, specjalistycznych laboratoriów, profesjonalnego sprzętu. Woleliśmy korzystać z dobrodziejstw najlepszych marek na świecie.

Dopiero trzy lata temu, z okazji 20-lecia firmy, zdecydowaliśmy się zaproponować naszym klientom zapach Missala Qessence. Stworzyłam go wraz ze znanym perfumiarzem, Jeanem-Claudem Astierem, w Grasse, stolicy światowego perfumiarstwa. Komponując Qessence chciałam, by zapach był źródłem pozytywnych emocji i entuzjazmu. Zawarłam w nim składniki, które w perfumach kocham najbardziej, a wśród nich kadzidło frankońskie, oud, drzewo sandałowe i wiele innych. Powstała orientalno-drzewna kompozycja – esencja (essence) wyznawanych przeze mnie wartości i najwyższej jakości (Q), którymi kieruję się w życiu osobistym i w biznesie.

Zapachem Qessence zachwycił się jeden z rosyjskich dziennikarzy kosmetycznych, zaliczając go nawet do czołówki najlepszych perfum na świecie. Z kolei jedna z ambasad kupuje go dla swoich gości jako pamiątkę z Polski.

Wnętrze perfumerii Quality Missala (fot. Marek Pietroń/VUMAG)

Jesteście bardzo rodzinną firmą. Od lat pracujecie razem. Lubicie to?

Prawie każdy dzień zaczynamy od rodzinnego śniadania, podczas którego dyskutujemy o naszych pomysłach i planach. Dyskusje te są zazwyczaj bardzo burzliwe, bo przy stole siedzi sześć osób, sześć różnych osobowości. Na początku pracę w Perfumerii Quality rozpoczął młodszy syn, Mateusz, wkrótce dołączył do niego starszy brat, Michał, który zainicjował współpracę z markami niszowymi. Pieczę nad finansami sprawuje mój mąż, Marek. Żona Mateusza, Joasia, to profesjonalny handlowiec i marketingowiec, świetna negocjatorka, niezastąpiona wówczas, gdy podpisujemy umowy. Z kolei Agnieszka, żona Michała, odpowiada za komunikację i public relations naszej firmy, kontakty z klientami oraz mediami. Zaczynaliśmy swoją przygodę z Quality od jednej perfumerii na Bemowie, dziś mamy trzy salony w Warszawie, jeden we Wrocławiu oraz prowadzone na zasadzie franczyzy w Opolu, Poznaniu i Toruniu.

Rodzinną atmosferę czują też wasi goście, których częstuje pani domowymi ciastkami, ale też personel – od lat pracujecie w tym samym składzie.

To prawda. Może dlatego, że żyjemy pracą, kochamy ją i nie jesteśmy nią zmęczeni? Chcemy, by klienci czuli się przez nas rozpieszczani. Dobry kontakt z osobami, które u nas kupują, procentuje – dzięki temu wiemy, jaki mają gust i co powinniśmy dla nich sprowadzać. Jeśli chodzi o personel – współpracujemy z tymi samymi osobami od lat. W naszej perfumerii urodziło się już dwadzieścioro dzieci! Raz w roku podczas Wigilii spotykamy się wszyscy razem, całymi rodzinami. To piękny czas wspólnej radości dla nas wszystkich!

Uważacie, że lepiej używać jednego, sprawdzonego zapachu czy mieć w domu kilka flakonów z perfumami, po które sięgamy w zależności od nastroju lub okazji?

Są osoby, które wiedzą, czym chcą pachnieć, ale też te, które traktują zapach jak ubranie – dostosowują je do okoliczności. W naszej perfumerii większość zapachów to kompozycje złożone, które zmieniają się na skórze z upływem czasu – inaczej pachną rano, inaczej wieczorem. Naturalne składniki, z których produkowane są esencje i olejki aromatyczne mają takie właściwości. Dzięki nim kompozycje są bogate, wielopoziomowe, niejednoznaczne. Na skórze rozwijają się jak drogocenna tkanina, ukazując wciąż nowe wątki, kolory, odcienie… Takiego bogactwa próżno szukać w zapachach opartych na składnikach syntetycznych.

Kilka lat temu przeprowadzono eksperyment na grupie ochotników. Pokazywano im zdjęcia kobiet, mniej lub bardziej atrakcyjnych. Każdej towarzyszył ładny bądź brzydki zapach, który rozpylano w tak małym stężeniu, że uczestnicy nie zdawali sobie z tego sprawy. Mężczyznom spodobały się te obiektywnie niezbyt ładne, ale lepiej pachnące. To powinno nam uświadomić, jak ważny jest dobór naszego zapachu. Często osoby pewne siebie, przebojowe, wybierają mocne perfumy, z kolei te nieśmiałe – kompozycje delikatne. Warto zaryzykować i zmienić swoje przyzwyczajenia. Ktoś przebojowy, by ocieplić swój wizerunek, może spróbować zapachów cytrusowych, z kolei osoba nieśmiała, odrobinę wycofana – zaryzykować i wybrać bogatą kompozycję orientalną.

Macie marzenia związane z zapachami, które chcielibyście mieć w swojej perfumerii?

Zapachy, na których nam zależało, już zgromadziliśmy. Ale jeśli pojawia się coś, co mogłoby zainteresować naszych klientów i byłoby uzupełnieniem oferty, chętnie z tego korzystamy. Oczywiście, muszą to być produkty najwyższej jakości, za którymi stoi perfumiarz-artysta. Na początku to my szukaliśmy nowych marek, obecnie wielu twórców zabiega, aby ich produkty się u nas znalazły.

Jakie są najbliższe plany związane z rozwojem waszego biznesu?

Nigdy nie miałam aspiracji, aby Perfumeria Quality stała się wielką siecią czy korporacją. Zgodnie z moją dewizą życiową należy jeść powoli, ale srebrną łyżeczką. Największą radość to kontakt z ludźmi. Z całą pewnością będziemy więc zapraszać do Polski wybitnych perfumiarzy i rozwijać organizowane przez nas warsztaty zapachowe, które mają stale rosnące grono fanów.

Rozmawiał: Damian Gajda

Zdjęcia: Marek Pietroń

Tematy:

Nieprawidłowy email