Julianne Moore: nie dla botoksu

Julianne Moore pojawiła się w sesji dla magazynu "The Edit". Aktorka ma dwójkę dzieci i 52 lata. Czego nie ma? Ani jednej operacji plastycznej na koncie ani planów wstrzyknięcia botoksu.

Julianne MooreThe Edit/ The Edit

Zniewalająca rudowłosa piękność pojawiła się na okładce internetowego magazynu The Edit wydawanego przez Net-a-Porter. Ubrana w zmysłowe koronki i zwiewne kreacje od Very Wang, Kaufmanfranco, Étoile Isabel Marant, T by Alexander Wang czy Kiki de Montparnasse nijak nie wygląda na 52-letnią matkę dwojga dzieci.

Aż trudno uwierzyć, że kariera Moore zaczęła się 30 lat temu! W październiku aktorka odsłoniła swoją gwiazdę na Hollywood Walk of Fame. Dla wielu gwiazd to marzenie i osiągnięcie życia. Ale Julianne podchodzi do kwestii z właściwym sobie dystansem i poczuciem humoru. To doświadczenie było świetne, bo mogły tam być moje dzieci. A na szczęście są już na tyle duże, żeby zrozumieć, co się dzieje, wspominała w rozmowie z Alison Prato. „Żartowałam, że nie potrzebuję już nagrobka. Wszyscy chcemy zapisać na trwałe swoje imię, a teraz gdy moje widnieje na chodniku, mogę umrzeć!”

Przy sesji dla „The Edit” Moore współpracowała z Lori Goldstein, wieloletnią przyjaciółką. Energia w ekipie była niesamowita. Julianne żartowała z Lori, makijażystką Elaine Offers i stylistą fryzur Sergem Normant: -Spójrzcie, z każdą minutą jestem coraz piękniejsza!

The Edit

-Jedną z rzeczy, jakie kocham w Lori, to to, że w przeciwieństwie do innych stylistów nie zmusza bohaterek do zakładania rzeczy bardzo krótkich, odsłaniających dużo ciała. Lori używa ubrań jak języka. A trzeba dodać , że zasady stylu Moore nie są skomplikowane: aktorka unika kolorowych ubrań, bo jak mówi - mając czerwone włosy mam na sobie wystarczającą ilość koloru. Moore wyczytała gdzieś, że kobiety, które noszą tylko czerń nie ryzykują. Pomyślałam sobie, że w takim razie nie jestem ryzykantką! Noszę bardzo dużo czerni! dodała. Mimo to Julianne nieustannie zajmuje czołowe miejsca na liście najlepiej ubranych gwiazd. Wszyscy pamiętają żółtą suknię Diora, którą założyła na wręczenie nagród Emmy w 2012 roku. Zdaje się, że jednak jest w niej odrobina szaleństwa.

Ale tylko w kwestii mody. Gdy idzie o urodę, Moore zawsze powtarza, że nigdy nie zrobi sobie Botoksu i nie planuje operacji plastycznych. Z resztą, po co miałaby planować, skoro ma 52 lata a wygląda na 40? -Chciałabym się starzeć tak naturalnie, jak to tylko możliwe, mówi. Jak wiele aktorek składa podobne deklaracje, tylko po to, by po cichu przemykać z samochodu do gabinetu chirurga plastycznego? Dla Julianne to nie są tylko puste słowa.

- Nie chcę nikogo potępiać. Sądzę, że wszystkie te rzeczy mogą sprawić, że ludzie czują się lepiej, a o to przecież chodzi. Chciałabym przede wszystkim wyglądać jak ja. W końcu nie będę żyć wiecznie, dodaje i deklaruje, że jeśli tylko się uda, chciałaby żyć 90 a nawet 100 lat. Oczywiście bez botoksu, za to z wpływowymi i zabójczo stylowymi przyjaciółmi.

Julianne Moore i Tom Ford CFDA / Getty Image

Do grona najbliższych sobie osób Moore zalicza Toma Forda. W 2009 roku zagrała w jego filmie „Samotny mężczyzna”, była jedną z modelek podczas superkskluzywnego, zamkniętego pokazu w 2010 roku (na wybiegu pokazała się też Beyonce i Lauren Hutton). Z chęcią zakłada kreacje przyjaciela na czerwony dywan. Ostatnio- czerwoną, lustrzaną sukienkę na imprezę CFDA „Fashion Fund”. -Gdy Tom robi coś dla ciebie, to to nosisz. Tamta sukienka była piękna, perfekcyjna. Noszenie jego projektów jest zawsze ogromną przyjemnością. Przyjemnością dla Forda jest zapewne współpraca z Moore, bowiem wielokrotnie nazywał ją swoją muzą. Aktorka z wrodzoną sobie skromnością odpowiada: -Nie wiem czy jestem jego muzą. Z pewnością jestem przyjaciółką. On nie otacza mody aurą tajemniczości. Uwielbiam go za to! Jest cudowną, kreatywną i bardzo głęboką osobą. No i świetnym przyjacielem.

Z takimi przyjaciółmi jak Ford i Goldstein Julianne Moore czeka jeszcze wiele fenomenalnych sesji zdjęciowych i genialnych ról. No i mamy nadzieję, że dotrzyma słowa i nie zafunduje sobie kuracji z toksyny botulinowej, która najlepsze aktorki Hollywood zmieniła w kobiety w masce.

Tematy:

Nieprawidłowy email