#RadzikowskaRadzi: Sielska moda w wielkim mieście

Coraz luźniej, coraz swobodniej projektanci ubierają swe modelki. Coraz mniej oficjalnie chodzimy ubrani do pracy czy na wieczorne spotkania. Nie mylcie tego z zaniedbaniem – ten wiejsko-miejski szyk to wyższa szkoła jazdy.

Foto: Zdjęcia własne ilustracja: Dagmara Radzikowska / VU MAG

Bardzo cienka jest granica między luzem, który jest teraz mega modny, a luzactwem, czyli lekkim niechlujstwem. To drugie jest dobre dla wolnych surferów czy nastolatków, którzy nie chcą wracać z podwórka do domu, mimo że ich strój już się nieco sfatygował. Ten pierwszy to w sumie dość zadbany look, ale mający w sobie coś swojskiego, sąsiedzkiego – jak hodowanie krzaków pomidorów na balkonach, chodzenie na targ po warzywa z wiklinowym koszykiem, siadanie latem w parku na trawie, a nie ławce. Wiejski wygląd w wielkim mieście to nowy trend do opanowania jak najszybciej. Potraktuj sezon wiosna/lato 2016 jako trening, ponieważ jesienią i zimą też będzie obecny.

To jest idealny trend dla mega-naturalnych miłośniczek pikników na trawie i bywalczyń targów śniadaniowych, ale też i świadomych fashionistek. W obu przypadkach korzystamy z tych samych „wiejskich” ubranek, ale inaczej je zestawiamy.

Na czym to polega? Wybieramy ubranie i akcesoria trochę jakby „wsiowe” – przymałe sweterki, bluzeczki z żabotami w staroświecki deseń, przydługie spódnice w kwiatki lub paski, bieliźniane sukienki, poszarpane dżinsy, rzeczy które wyglądają, jakby były robione na szydełku (albo wręcz są zrobione na szydełku!). Dopuszczalne są nawet ubrania haftowane w ludowe wzory – choć bardziej jakieś wariacje na temat, niż oryginalne stroje. Z folklorem na co dzień należy obchodzić się bardzo ostrożnie, bo łatwo popaść w przesadę.

Wiejskiemu lookowi towarzyszy minimalny makijaż i dość naturalne włosy, pospinane niedbale spinkami, z niesfornie latającymi kosmykami dookoła.

Foto: Materiały prasowe

Wiejskie w tym przypadku wcale nie znaczy pozbawione gustu czy tanie. Wręcz przeciwnie. To prześliczne i przemiłe w dotyku, naturalne materiały w słodką kratkę czy kwiatki. Kroje lekko vintage, takie bez zadęcia. Jeśli tak się ubierzemy, nikt nie powie o nas, że wyglądamy super cool czy sexy. Stylizacje wyglądają trochę jak z PRL-owskich filmów. Wyprasowane kołnierzyki, skromne spódniczki do połowy łydki i kolorowe apaszki. Zawsze jest coś, co na pierwszy rzut oka nieco dziwnie wygląda w mieście. Bo tak ubieramy się raczej na działce: w znoszone rzeczy, które były super modne jakąś dekadę temu. Koszulki w pastelową kratkę z delikatnej tkaniny typu pielucha. Sprany dżins, nie taki fabrycznie jasny, tylko taki, który wygląda na noszony latami. Kroje też nie takie super sexy,  wszystko za długie, za szerokie albo przykrótkie. To jest oczywiście tylko taka kokieteria pt „złapałam coś, co wisiało w sieni i wybiegłam”, bo w rzeczywistości to wszystko to są mega przemyślane stylizacje.

Foto: Materiały prasowe

Buty to chodaki, klapki albo znoszone dziurawe trampki. Ponieważ zrobił się z tego poważny trend wszystko można kupić i w butikach wielkich projektantów, i w sieciówkach. Chodaki znajdziesz u Chanel i Gucci, jak również w Zalando. Jest ich tam ogromny wybór. Marzę o Chanel, ale na razie  zamówiłam takie zwykłe, robione u szewca, w których przelatałam całą podstawówkę.

Kolejnym wiejsko-wakacyjnym atrybutem są bawełniane apaszki typu bandanki, wiązane pod szyją. Kilka światowej sławy stylistek zaprezentowało je w sposób godny naśladowania, bo przy okazji słynnych pokazów mody. Leandra Medine i Viviana Volpicella prawie się z nimi nie rozstają. Zakładają je do klasycznych białych koszul i eleganckich sukienek. Tak to się właśnie robi. Zachęcam do przejrzenia ich kont na instagramie. Znajdziecie tam mnóstwo świetnych inspiracji. Dziewczyny doskonale wiedzą, jak wiejską chustkę nosić w wielkim mieście.

Miejskie fashionistki zawsze łączą wiejskie ubranka z miejską garderobą. Robią miks polegający na kontrastach. Do przaśnej spódnicy, za dużego swetra, haftowanej bluzki zakładają obowiązkowo szpilki, a do trampek świecące cekiny w biały dzień. I do tego zawsze świetne okulary i najmodniejsze torebki. Inny sposób, to wybrać sukienkę o bardzo wyrafinowanym kroju z materiału niemal jak kuchenny wiejski obrus.

Foto: Materiały prasowe

Jeśli chcesz potraktować to bardziej dosłownie, albo okazja jest iście wiejsko-sielska, jak wyjście na targ, robisz prawie to samo. Zamiast szpilek zakładasz klapki, chodaki lub dziurawe trampki, a elegancką torbę zamieniasz na koszyk lub płócienną torbę. W takiej sytuacji świetnie sprawdzają się wszystkie muślinowe długie sukienki, często w drobne kwiatuszki, zapinane od góry do dołu na małe guziczki. Jeszcze bardziej swojsko będą wyglądać lekko rozpięte, z gładkim bawełnianym tank topem pod spodem. Kapelusze a la Włóczykij i kolorowa apaszka dopełnią całości. I do tego koniecznie uśmiech oraz olimpijski spokój – to nie jest trend dla ambitnych i nerwowych. Ale czy właśnie nie zbliża się najpiękniejsza pora roku: wakacje?

Foto: Materiały prasowe

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~fury : wyzsza szkola jazdy to moze jest, ale niektore stylizacje sa fatalne..nigdy nie lubilem trzewikow ( o kozakach nie mowiac ) w srodku lata..ciezkie buty lub wrecz buciory do zwiewnych, lekkich letnich kreacji nie pasuja w ogole, nie mam pojecia, kto ma takie pomysly i dla kogo je adresuje, ale nikt normalny tego nie bedzie nosil
26 maja 16 18:21 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email