MUSCAT: nowe spojrzenie na okulary

Muscat to polska marka okularów korekcyjnych i słonecznych, która postanowiła zrobić na rynku rewolucję: sprzedaje modne wzory razem z dowolnymi soczewkami po 350 złotych. W cenie dostawa i tzw. domowa  przymierzalnia.

Foto: Muscat

Markę założyli Paweł Porucznik i Dawid Winter – dwóch kolegów ze studiów na warszawskiej SGH. Jej historia jest o tyle niezwykła, że Muscat powstał w sposób odmienny niż większość modowych firm: jako odpowiedź na zapotrzebowanie klientów, a nie z chęci realizowania własnych projektów. Zaczęło się ponad 3 lata temu, kiedy Paweł Porucznik wyjechał na studenckie stypendium na Taiwan.

Foto: Muscat Założyciele MUSCAT - Paweł Porucznik i Dawid Winter

– Mam niewielką wadę wzroku, noszę okulary korekcyjne – opowiada. – Jeden z chłopaków, z którymi trenowałem na Tajwanie tajski boks, przyszedł kiedyś na zajęcia w okularach w drewnianych oprawkach. Przymierzyłem je i okazało się, że tylko wyglądają jak drewniane, w rzeczywistości są z tworzywa. Kupiłem sobie takie same i kiedy wróciłem do Polski, wszyscy znajomi dopytywali się, skąd je mam. A ponieważ właśnie szukaliśmy z Dawidem pomysłu na własny biznes, postanowiliśmy zacząć produkcję takich oprawek, tyle że z prawdziwego drewna. W akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości uruchomiliśmy start-up i wypuściliśmy na rynek markę Westwood. Opracowaliśmy własny sposób wytwarzania oprawek – z kilku warstw forniru, a nie jednego kawałka litego drewna – zostaliśmy dostrzeżeni na rynku modnych akcesoriów i designu, zyskaliśmy klientów, ale przede wszystkim zorientowaliśmy się, że  zajęliśmy się niszą, podczas gdy ciągle nie jest rozwiązany główny problem: w Polsce brak jest modnych, dobrej jakości okularów w normalnej cenie. I tak w listopadzie 2015 roku narodził się Muscat.

Problem z okularami w Polsce – i korekcyjnymi, i słonecznymi – polega na tym, że tu nie ma środka: są albo tanie, kiepskiej jakości po sto złotych, albo drogie, w okolicach tysiąca i więcej. Te tanie, nawet jeśli mają modny kształt, są nietrwałe – łamią się oprawki i zawiasy, odpadają noski, gubią śrubki, odkształcają zauszniki – i niezdrowe: przeciwsłoneczne szkła marnej jakości po prostu niszczą wzrok. W tych drogich główny składnik ceny to nie zawsze jakość – flexi zawiasy, odporne na rysy szkła, lekkie i trwałe tworzywa, wygodna forma – ale często fakt, że sygnowane są nazwą słynnego domu mody i pochodzą z najnowszej kolekcji. Każdy, kto ma wadę wzroku, jest kasowany dodatkowo. Za wszystko: większą ilość dioptrii, astygmatyzm, przyciemnianie szkieł leczniczych, by latem zapewniały ochronę przed słońcem. Okulary słoneczne z kolei to modny dodatek wysokiego ryzyka: łatwo je uszkodzić na żaglach czy nartach, zgubić czy zostawić przez zapomnienie w przymierzalni czy na kawiarnianym stoliku. Im droższe i bardziej niedostępne, tym większy ból.  A do tego dochodzi kwestia zasadnicza: oprawka, oprócz tego, że ma być w modnym kształcie i kolorze, powinna być indywidualnie dobrana do każdej twarzy i pod względem urody, i wygody.

Foto: Muscat Muscat

Jak Muscat postanowił na takim rynku zrobić rewolucję? Jego twórcy zgodnie twierdzą, że już po kilku pierwszych targach, na jakie trafili jeszcze z marką Westwood, zorientowali się, że wysokie ceny okularów to efekt długiego łańcucha pośredników: projektant – producent oprawek – producent soczewek – hurtownik – optyk – klient. I kosztów: opłaty licencyjne, czynsze sklepów, reklama. Oraz zwyczajowego wyceniania wyżej specjalistycznych usług (typu szkła korygujące astygmatyzm lub większą wadę wzroku), które przy nowoczesnych sposobach produkcji nie mają rzeczywistego uzasadnienia w ilości zużytych materiałów czy nakładach pracy. Maksymalnie uprościli więc proces dotarcia do klienta – Muscaty projektowane są przez młody, ale już utytułowany duet Marmolada Design (Dominika Wysogląd i Magda Pawlas), produkowane za granicą (Dawid Winter: w tych samych fabrykach i na tych samych urządzeniach, co okulary Prady czy Hugo Bossa) i sprzedawane w Polsce za pośrednictwem sklepu internetowego muscat.pl lub - jeśli ktoś woli - bezpośrednio w showroomie firmy, w centrum Warszawy.

Foto: Materiały promocyjne

Ale prawdziwą rewolucją jest system sprzedaży, tzw. domowa przymierzalnia. Klient rejestruje się na stronie internetowej, wybiera do 5 par okularów i zamawia ich dostawę do domu lub biura. Spokojnie przymierza, a nawet testuje przez 5 dni, potem wybiera te najlepsze, albo odsyła wszystkie 5 par. Koszt kuriera jest zawsze po stronie firmy, karta klienta obciążona jest dopiero po dokonaniu zakupu. – Ten system sprzedaży stosuje wiele internetowych sklepów na całym świecie, bo jest bardzo przydatny przy wyborze towarów, które dobrze jest dokładnie przymierzyć, jak buty czy damska bielizna – opowiadają Paweł i Dawid. – Kiedy postanowiliśmy go wprowadzić, wszyscy nas ostrzegali, że w Polsce to się nie przyjmie: przesyłki nie będą odsyłane w terminie albo będą ginęły, ludzie będą zamawiali okulary dla jaj, żeby sobie w nich pochodzić za darmo, a nie, żeby kupić. Nic takiego się nie stało. Więcej: mamy wręcz odwrotne doświadczenia – zamawia ktoś trzy pary i kupuje wszystkie trzy, bo w każdej wygląda dobrze i nie może się zdecydować.

W przypadku okularów korekcyjnych, wybrana oprawka jest skanowana i przesyłana wraz z receptą od okulisty do podwarszawskiego  Piaseczna, do siedziby firmy Hoya – japońskiego producenta soczewek z 75-letnią tradycją – gdzie wytwarza się szkła do konkretnej, zamówionej sztuki. Soczewki mają wszelkie filtry, warstwy ochronne i atesty. Ceny to 350-395 zł za parę okularów – bez względu na ilość dioptrii i rodzaj wady wzroku, pocienianie i przyciemnianie szkieł. – Bardzo ważnym człowiekiem w firmie jest David Stepaniuk – mówią twórcy marki. – To nasz młodszy kolega, jeszcze wciąż student SGH, Amerykanin z polskim paszportem. To on jest odpowiedzialny za obsługę klienta i te nasze 5 gwiazdek na facebooku.

Foto: Materiały promocyjne

Muscat bardzo dba o relacje z klientami – i przez jakość produktu, i budowę środowiska związanego z marką. Nazwa marki pochodzi od ulubionego wina młodych ludzi i faktycznie grupa 20- i 30-latków jest najliczniejsza wśród klientów, ale firma stara się pozyskać wszystkich – i tych, dla których okulary są modnym dodatkiem, i tych, dla których to życiowa konieczność. Muscat jest stałym bywalcem krajowych targów – najbliższe to warszawski Mustache Yard Sale w Pałacu Kultury w pierwszy weekend czerwca – planuje wejście na rynek angielski i rozszerzenie asortymentu o okulary dla dzieci. Potem – stworzenie zindywidualizowanej oferty dla ludzi o nietypowej budowie twarzy (np. dość szerokiej lub wymagającej dłuższych zauszników), dla których dobór oprawek stanowi dziś problem.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Nieprawidłowy email