Dress for success: Magdalena Gołdanowska

Produkuje sesje zdjęciowe największych polskich marek. Na co dzień pracuje z najlepszymi stylistami i modelkami. Ogląda najnowsze kolekcje, zanim trafią na sklepowe półki. Magdalena Gołdanowska, Project Manager w Aliganza Fashion Agency. Nam tłumaczy, jak praca w modzie zmieniła jej styl.

Foto: Zdjęcia własne fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik / VU MAG

Na czym polega Twoja praca?

Odpowiadam głównie za produkcję sesji zdjęciowych - wizerunkowych, lookbookowych, advertoriali do prasy modowej, zdjęć stanowiących kontent na social media. Ważnym elementem strategii, którą przygotowujemy dla naszych klientów, jest praca nad wizerunkiem marki. Tu zaczyna się moje zadanie. Proponuję, kto ma być bohaterem zdjęć, gdzie zdjęcia będą robione, który z fotografów zrobi to najbardziej zgodnie z moimi założeniami, kto będzie stylizował, malował i czesał bohaterów i oczywiście zarządzam budżetem produkcyjnym.

Czy Twój styl był inny, zanim zaczęłaś pracować w modzie?

Wcześniej nie zwracałam uwagi na to co i gdzie kupuję. Teraz przywiązuję bardzo dużą wagę do jakości ubrań. Bardzo ważne są dla mnie tkaniny i trwałość produktów. Wolę małe manufaktury niż znane marki. Z pewnością praca w redakcji nauczyła mnie omijania wielkich sieciówek. Kiedy oglądasz autorskie projekty z pokazów, a za chwilę widzisz kopie w sieciówkach, to trochę inaczej patrzysz na cały przemysł fast fashion. Cenię ubrania polskich marek i projektantów takich jak Ania Kuczyńska, Agnieszka Orlińska, Lous, MMC czy No Bad Days. Moja szafa mocno się uszczupliła, pozbyłam się wszystkich kolorowych hitów zeszłych sezonów, ubrań kupowanych bez sensu na przecenach oraz takich, które dziś są ładne, a za rok wiem, że będę się zastanawiać "serio? wydałam na to kasę?!". Została tylko ponadczasowa klasyka i proste dodatki. Zakładam, że rzeczy, które mam w szafie, będę nosić przez lata - muszą być jakościowe i poza nurtem "najnowszych trendów".

Pracowałaś w redakcji ELLE jako producent. Przyglądałaś się jak ubierają się, kupują stylistki. Czy nauczyłaś się od nich czegoś nowego?

Pracowałam z kilkoma stylistkami i stylistami, każdy z nich ma zupełnie inny styl pracy i ubierania się. Myślę, że od wszystkich po trochu, czegoś się nauczyłam np. dużo dowiedziałam się o eksponowaniu atutów sylwetki i ukrywaniu mankamentów. Czego z czym nie powinno się łączyć i że mniej znaczy więcej. W zasadzie wszystko czego się dowiedziałam, pracując ze stylistami, wykorzystuję w swoich codziennych wyborach, więc chyba mogę szczerze powiedzieć, że mocno mnie to ukształtowało. Im gorzej się czujesz, tym lepiej wyglądaj - to moja ulubiona rada, bardzo się sprawdza w gorszych dniach i poprawia nastrój. Zdarza mi się wtedy nawet zrobić makijaż - czyli użyć maskary i różu.

Dlaczego minimalistyczny styl jest Ci tak bliski?

To dość przewrotne jak na kogoś kto pracuje w modzie, ale myślę, że to nie ubranie ubiera człowieka, ale człowiek nadaje charakteru ubraniom. Można założyć biały t-shirt i jeansy i wyglądać jak milion dolarów, albo założyć sukienkę za milion  dolarów i wyglądać tanio. Nie uważam, że to co mam na sobie jakoś mnie określa czy uzupełnia - dlatego lubię oszczędność. Nie przepadam za dodatkami, nie maluję się, nie farbuję włosów ani paznokci. Może kiedyś do tego dojrzeję, ale póki korzystam z tego co mam.

Foto: Zdjęcia własne fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik / VU MAG Dress For Success: Magdalena Gołdanowska

Na sesjach często trzeba być ubranym wygodnie, ale nadal trzeba wyglądać dobrze - jaki masz na to sposób?

Na plan ubieram się raczej tak samo jak zawsze, chyba że wiem, że będę musiała biegać z lokacji na lokację wtedy zakładam wygodniejsze buty, zazwyczaj sportowe. Do tego dżinsy, t-shirt, bluza lub sweter, wygodny oversize'owy płaszcz. Cenię francuski niewymuszony styl, ale bliski jest mi też nowojorski luz.

Czy to że jesteś matką też wpływa na to, jak się ubierasz?

Na pewno unikam białego i mam zwyczaj, że po powrocie do domu od razu przebieram się w ubranie "po domu". Posiadanie dzieci powoduje, że nigdy rano nie mam czasu się zastanawiać co założę. Wyciągam coś z szafy między robieniem śniadania a odprowadzaniem do szkoły i to musi działać.

Foto: Zdjęcia własne fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik / VU MAG Dress For Success: Magdalena Gołdanowska

Czy masz sprawdzony strój , który zakładasz w dni kiedy nie masz się w co ubrać?

Szczerze? Zawsze znajduję coś nasz szybko. Mam dosyć mało ubrań i wszystko ze wszystkim dobrze się łączy, więc nie jest to jakaś trudność. To zaleta posiadania prostych i ponadczasowych ubrań w szafie. Inspirują mnie kobiety, które ubierają się prosto a zawsze wyglądają świetnie. Melanie Laurent, Caroline de Maigret, Magda Cielecka, Freja,  Marion Cotillard, Charlotte Gainsbourg. Lubię też marki, w których zawsze znajdę dobrą klasykę – All Saints, Iro, Sandro, Isabel Marant, Maje.

Czy interesujesz się trendami?

Interesuję się trendami czysto zawodowo i raczej traktuje je z przymrużeniem oka. Zawsze zimą mamy trend militarny a jesienią lata '70, latem na przemian pastele i jaskrawe kolory, a na wiosnę boho, więc wydaje mi się, że nie należy się tym specjalnie przejmować.

Foto: Zdjęcia własne fot. Agnieszka Kulesza i Łukasz Pik / VU MAG Dress For Success: Magdalena Gołdanowska

Jak to że masz dostęp do tylu ubrań i oglądasz je codziennie wpływa na Twój styl?

Przez pracę zupełnie wyleczyłam się z chęci posiadania rzeczy, a szczególnie ubrań. Wiem jak działa ten cały mechanizm, jak tworzy się w ludziach potrzeby i przestało to na mnie działać wręcz przeciwnie, zniechęca mnie. Kupuję płaszcz, jeśli potrzebuję płaszcza, buty jeśli potrzebuję butów, a nie dlatego, że akurat są ładne. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że czuje że muszę coś mieć tylko dlatego, że bardzo mi się podoba, ale to musi być coś naprawdę wyjątkowego i nie za kosmiczne pieniądze. Ostatnio było tak ze swetrem z angory Iro w paski – zakochałam się w nim i musiałam go mieć. Wiedziałam jednak, że to rzecz, która przetrwa dłużej niż jeden sezon.

Tematy:

Nieprawidłowy email