Jesienne wielkie porządki!

Jesienny remanent w szafie: co dokupić, co wyrzucić, a co zostawić

Foto: istock

Kupujesz wymarzoną sukienkę (w tym sezonie może tę w odcieniu bordo w stylu lat 70.?) i chcesz znaleźć dla niej reprezentacyjne miejsce w swojej szafie, ale... nie ma w niej już ani skrawka przestrzeni, nie mówiąc o wieszaku. Cóż, wypchana po brzegi szafa to marzenie każdej dziewczyny. Dopóki nie wylewają się z niej dżinsy, które nosiłaś jeszcze w liceum (a od tego czasu przybyło ci gdzieniegdzie kilka centymetrów), neonowe t-shirty, które nadają się tylko na siłownię, a ostatnio ćwiczyłaś dwa lata temu, i podziurawione, zszarzałe, zniszczone sukienki, które od lat nie widziały światła dziennego. Część z tych pozornie bezużytecznych rzeczy ma wartość sentymentalną. Każda z nas ma w szafie coś, czego nie wyrzuciłaby za żadne skarby: suknię ślubną, za małą już kreację ze studniówki, a może tę niemodną z pierwszej randki z przyszłym mężem.

Nostalgii zabraniać nikomu nie zamierzamy. Ale jeśli twoja szafa przeżywa oblężenie, najwyższy czas, żeby ją odciążyć, wpuścić do niej odrobinę powietrza, odświeżyć jej bogate wnętrze. Wielki remanent najlepiej zrób jesienią, przed początkiem nowego sezonu zakupów. Poświęć na to jeden dzień (np. w długą deszczową sobotę). I podejdź do tego metodycznie, niekoniecznie z zaskoczenia, jakbyś zrywała plaster, ale z rozpisanym planem, bez ociągania i stuprocentowo skutecznie. Najpierw stwórz sobie odpowiednie warunki, bo taka czystka w szafie to prawdziwa rewolucja w życiu.

Włącz ulubioną muzykę, przygotuj przekąski, zwolnij kalendarz. Będziesz potrzebowała wieszaków, worków (najlepiej tych wielkich z IKEI) albo kartonów, długopisu i kartki papieru i lustra, żeby oglądać się w rzeczach, których dawno nie nosiłaś. Działaj radykalnie i nie uciekaj się do półśrodków. Wyrzuć wszystkie rzeczy z szafy, bo ogromna góra ubrań, która uformuje się na podłodze, sprowokuje cię do działania. Teraz możesz dokonać selekcji. Twoja garderoba powinna odpowiadać twojemu stylowi życia. Określ swój gust i nie bój się przyznać, że się zmienił. Niech nie będzie ci żal ubrań, tylko dlatego, że były drogie, dostałaś je w prezencie albo długo na nie polowałaś. Kiedyś ci się podobały, a teraz nie masz do nich przekonania? Przecież możesz zmienić zdanie!

Foto: istock

Najważniejszym wyznacznikiem tego, czy ubranie powinno pozostać w twojej szafie, czy trafić na kupkę „do oddania”, powinno być twoje samopoczucie. Jeśli z ubrań „wyrosłaś”, czy to rozmiarem czy upodobaniami, nie wahaj się. Jeśli nie założyłaś czegoś od dwóch lat, szansa, że się z czymś przeprosisz, jest niewielka. I nie zapominaj, że warto dokupić nie tylko kilka basików – białych koszul i t-shirtów, marynarek, płaszczy i prostych sukienek, ale także modnych jesienią spódnic z plisami, spodni z wysokim stanem, czy minispódniczek o linii A. Ale kieruj się także potrzebami. Jeśli do pracy musisz ubierać się zgodnie z dress codem, podziel garderobę na codzienną i weekendową, a jeśli możesz w ukochanych dżinsach biegać właściwie bez przerwy (zazdrość!), sprawdź, czy masz po jednej parze z każdego koloru i modelu, a jeśli nie, to wybierz się na zakupy. Proporcje w twojej szafie powinny  wyglądać mniej więcej tak: 45 procent niech stanowią ubrania, które możesz założyć do pracy, kolejne 40 procent to te na wolne dni i te, które nosisz w domu, a 15 procent to wyjściowe, w tym na imprezy, wesela, a nawet bale.

Zastanów się następnie, ile ubrań z każdej kategorii potrzebujesz. Podobno idealną liczbą jest 37, nie licząc dodatków. Okaże się więc, że niezbędne ci będą tylko dwie par dżinsów, pięć sukienek, siedem t-shirtów, dwie spódnice i kilka swetrów. Oczywiście nie wymagamy od ciebie, żebyś zupełnie zrezygnowała z zakupów. To tylko baza, na której możesz dowolnie budować, dodając sezonowe trendy, długoterminowe inwestycje i dodatki, które podkręcają nawet najprostsze stylizacje. Wszystko ubrania z szafy zobacz w świetle dziennym, żeby sprawdzić, czy nie są zniszczone, porwane albo wyblakłe, przymierz je przed lustrem (w niektóre już się nie zmieścisz albo będą za duże, część będzie wyglądała niemodnie albo zwyczajnie nie będziesz czuła się dobrze), najlepiej od razu tworząc zestawy, a potem podziel na kategorie. Zniszczone ubrania wyrzuć, te, których nie będziesz nosić, ale wciąż dobrze wyglądają, przygotuj do prania, a potem do oddania (na cele dobroczynne, np. do domu samotnej matki, a część dla przyjaciółek), część do poprawek krawieckich albo do pralni, żeby nadać im nowe życie, a część w niezmienionym stanie wróci do szafy (to też świetny moment, żeby zobaczyć stare ubrania w nowym świetle i znaleźć dla nich nowe zastosowanie, np. małą czarną, którą nosiłaś na przyjęcia, możesz założyć na golf, żeby uzyskać look w klimacie lat 60.). Te, których już nie założysz, ale kiedyś sporo w nie zainwestowałaś, możesz sprzedać na Allegro albo zrobić wymiankę ciuchową. Ostatnim etapem remanentu jest uporządkowanie szafy tak, żebyś codziennie rano nie spóźniała się do pracy dlatego, że nie możesz znaleźć ulubionej sukienki.

Foto: istock

Wymyśl własną strategię. Może posegregujesz ubrania kolorami, okazjami, a może sezonami? Każda opcja jest dobra, jeśli ty się w niej odnajdziesz. Gwarantujemy, że odzyskasz radość z mody, wejdziesz w nowy sezon z czystą kartą, a przy okazji udowodnisz sobie, że potrafisz dokonać zmiany w swoim życiu. Jeśli udała ci się rewolucja w szafie, może poszukasz nowej pracy albo zapiszesz się wreszcie na jogę? Jak wiadomo, sukces, choćby w tak błahej rzeczy jak porządki, sprawia, że czujesz się silniejsza. Teraz możesz wszystko!

Tematy:

Nieprawidłowy email