Za kulisami Katedry Mody

Najbardziej tajemniczy wydział warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych opuszczą w tym roku pierwsze absolwentki. Jaka będzie ich przyszłość i komu powinniśmy się przyglądać? O sposobach nauczania, zagranicznym podejściu do mody i o tym, dlaczego projektant nie powinien być biznesmenem, opowiada Kierownik Katedry Mody – Janusz Noniewicz.

Katedra Mody ASP / fot. Kuba Laskowski

Magdalena Linke: Dlaczego Katedra Mody jest w Polsce potrzebna?

Janusz Noniewicz: Szczerze mówiąc dzisiaj trudno mi powiedzieć, czy jest potrzebna. Wydawało mi się, że tak jest 5 lat temu, kiedy powstawała. Wtedy wierzyłem w to, że świat mody w Polsce jest na progu wielkich zmian. Ruszał Fashion Week w Łodzi, pojawiały się nowe nazwiska z poza zaklętego kręgu 5 nazwisk wypromowanych przez kolorowe media w latach 90. Wydawało mi się, że powstaje coś nowego. Dzisiaj widzę, że tamten potencjał w ogóle się nie rozwinął. Mam nadzieję, że teraz, kiedy wypuścimy pierwszych absolwentów, będzie inaczej.

Oni zmienią nasze myślenie o modzie?

Liczę na to, że uświadomią Polakom, że projektowania mody nie można postrzegać w kategoriach zawodowych. Nie potrzebujemy ludzi, którzy od razu po szkole uszyją sukienkę, w którą ubierze się kolejna gwiazda na galę. Projektowanie mody jest kształtowaniem wizji estetycznej, pewnym spojrzeniem na świat, wypowiedzią artystyczną. Słabość polskiej mody polega na nadmiernej profesjonalizacji, myśleniu o tym, ze takie szkoły jak Katedra Mody służą przygotowaniu do zawodu. Edukacja wyższa powinna dostarczać ludzi, którzy mają szerokie horyzonty i umieją powiedzieć coś więcej o świecie.

Katedra Mody ASP / fot. Kuba Laskowski

Moda powinna być postrzegana jako pewien język artystyczny, którego się uczy na wyższych uczelniach?

Dzisiaj cały czas wierzę, że właśnie takie kształcenie jest w Polsce potrzebne. Zwracam uwagę na to, ze wszyscy dyrektorzy artystyczni największych światowych marek są absolwentami wyższych uczelni. Poza Jean - Paul Gaultier’em, który należy do starszego pokolenia, ci którzy dziś mają po 40, czy 50 lat są solidnie wykształconymi ludźmi. Dlatego też moda na świecie osiąga dziś tak wysoki poziom.

W jakim kierunku zmierza moda w Polsce?

Stoi w miejscu. Wszystkie marki, które 5 lat temu miały dynamicznie wejść na rynek, okazały się nie być do tego zdolne. Dziś większość z nich istnieje tylko w świecie wirtualnym. Dużo się o nich mówi, co jakiś czas czyta w prasie, ale nie ma ich w sprzedaży. Tych projektantów nie stać na to, żeby robić pokazy. W Polsce utarło się myślenie, ze pokaz mody jest wydarzeniem skierowanym do klientów. Tymczasem za granicą już dawno uważa się go za artystyczną wypowiedź o świecie, spektakl, składający się z tak zwanych show pieces. Żaden projektant nie pokazuje kolekcji, która zawiśnie na wieszakach. U nas w kraju co roku odbywają się prezentacje tych samych projektantów, którym udaje się pozyskać sponsorów.

Pozostali nie znają się na biznesie?

Oni nie muszą się na tym znać. To jest kolejny mit polskiego dyskursu modowego. Nie ma projektanta – biznesmana. Pierwszym, który w ogóle zaczął łączyć modę z biznesem był Marc Jacobs i zrobił to dopiero teraz, po ilu latach pracy dla największej firmy na świecie. Za sukcesem Jacobsa stoją pieniądze Bernarda Arnaulta – prezesa Louis Vuitton. Kiedy my mówimy o znanych projektantach, musimy pamiętać o tym, że ich biznes prowadzi ktoś zupełnie inny, kto się na tym zna i ma pieniądze.

Projektant ma się skupić na tworzeniu.

No właśnie, a zarządzanie marką powinien zostawić komuś, kto się na tym zna. Tą granice trzeba wyraźnie zaznaczyć. Problem polega na tym, że w Polsce biznesmani nie widza interesu w modzie. To jest moim zdaniem obustronna wina, ponieważ znam przypadki biznesmanów, którzy zaryzykowali i włożyli pieniądze w marki projektantów a potem wszystko stracili. Przestali więc im ufać.

Katedra Mody ASP / fot. Kuba Laskowski

A może po prostu nie mieli wykształcenia, nie znali się na modzie i nie wiedzieli w kogo warto zainwestować?

To jasne, że dobrze by było, gdyby biznesmani znali np. historię ubioru. Sam myślałem o tym, żeby zorganizować na Katedrze Mody podyplomowe studia biznesowe dla ludzi, którzy chcieliby poznać rynek i metody inwestowania, a przy tym właśnie dowiedzieć się więcej o historii mody. Biznesmen musi nauczyć się wyczuwać w kogo zainwestować.

W tym roku Katedrę Mody opuszczą pierwsi absolwenci. Z początkowych 12. zostało ich 8. Skąd tak ostra selekcja?

Zawsze po pierwszym roku ktoś odpada, ale tak jest na wszystkich wydziałach ASP. To jest tak zwany rok selekcyjny. Studenci mają do zaliczenia przedmioty kierunkowe. Nie mogą mieć żadnej poprawki bo to skutkuje wyrzuceniem ze studiów. Myślę, że część kandydatów odpada bo od początku nie byli przygotowani na studia na naszym wydziale.

Z czego to wynika?

Braku znajomości naszych sposobów nauczania. Co roku organizujemy wystawę końcową na której pokazujemy estetykę i nasz sposób myślenia o modzie. Wielu osobom wydaje się on trochę dziwaczny. W Polsce patrzymy na modę w kategoriach: „czy ja bym to na siebie założył czy nie“. Niestety to się przekłada na ogólne postrzeganie Katedry. Zadaniem szkoły wyższej nie jest organizowanie ćwiczeń z robienia produktu tylko eksperymentowanie z formą, konstrukcją i materiałami.

Chcieć, żeby moi studenci robili gotowe ubrania na targi to trochę tak jakbym postrzegał malarstwo na ASP jako wydział na którym studenci powinni uczyć się malować portrety podczas ćwiczeń na Starym Mieście. Zadaniem szkoły jest przekraczanie granic, refleksja, odnoszenie się do historii sztuki, badanie funkcjonowania mody w świecie i sprawdzanie tego. Te wszystkie tkaniny i przedziwne konstrukcje, które pokazujemy są przesadzone, to nie jest gotowy produkt do kupienia. W tym rodzą się nowe techniki, połączenia kolorów.

Katedra Mody ASP / fot. Kuba Laskowski

Taki kierunek myślenia wyznaczają zagraniczni projektanci, którzy uczą w Katedrze?

To jest fundament. Oni zostali wykształceni w najlepszych szkołach: Antwerpii, Londynie, Nowym Jorku, które dostarczają absolwentów na główny rynek mody na świecie. Chodzi o to, żeby to doświadczenie, które oni w sobie mają, przekazać studentom. Od początku zależało mi na tym, żeby stworzyć szkołę, która będzie się wyróżniała spojrzeniem na modę.

Wkrótce Katedrę Mody opuszczą pierwsi absolwenci. Jaką wróżysz im przyszłość?

Fajnie by było, gdyby chcieli zmienić nasz rynek, ale myślę, że do tego potrzeba jeszcze kilku lat. Polacy są nie tylko w modzie ale w ogóle bardzo ostrożni. Nie ma rewolucji, chęci wywalczenia czegoś dla siebie. Chciałbym, żeby moi studenci mieli takie umiejętności, żeby mogli pracować gdzie tylko zechcą i działać na różnych frontach.

Katedra Mody ASP / fot. Kuba Laskowski

Otwieracie ich na świat?

Tak, każdy student musi odbyć obowiązkowy staż. Część z nich już pracowała u Aleksandra McQueena, Marca Jacobsa, czy Proenza Schouler. Dostały się tam na podstawie portfolio, które przygotowały u nas.

W pewnym momencie bałem się, że istnieje niebezpieczeństwo, że bardziej przygotowujemy studentów do wyjazdu za granicę. Na coroczne wystawy, organizowane przez Katedrę, polski świat mody nie przychodził. Jednak okazało się, ze kiedy studenci sami zaczęli wchodzić na polski rynek, brać udział np. w Art&Fashion Festival w Poznaniu, czy OFF Fashion w Kielcach, odnieśli sukces.

Komu więc warto się przyglądać?

Naszej szkole, jako całości. Nie chcę czuć się odpowiedzialny za to, co moi studenci zrobią jak ją skończą. Jednak jedną rzecz chciałbym zmienić w ich podejściu. Moim zdaniem część studentów za bardzo skupia się na sobie. Chciałbym, żeby Katedra Mody tworzyła zgraną społeczność, była wspólnie skupiona wokół jednej idei. Nie chciałbym, żeby mieli takie podejście, że studia trzeba jak najszybciej skończyć. Brakuje mi czasem u nich takiego poczucia odpowiedzialności za modę i polską kulturę.

Tematy:

Nieprawidłowy email