Victoria Beckham: od Spicetki do szefowej imperium modowego

Nad szeroką ulicą w zachodnim Londynie góruje casa Beckham, biała kamienica z XIX wieku, o bryle przywodzącej na myśl tort weselny. Gdy mijam sięgającą pach bramkę, otwierają się drzwi frontowe. Wysoki, szeroki, elegancko urządzony (przewaga kremu) hall prowadzi do otwartego salonu, który zdobi stojący na pierwszym planie fortepian. Przy instrumencie, plecami do mnie, siedzi najmłodsza z Beckhamów, czteroletnia Harper. Ubrana w sukienkę w czerwoną kratkę dziewczynka z uwagą wpatruje się w nauczycielkę.

Foto: Getty Images

W kącie kuchni umeblowanej prostymi drewnianymi szafkami, na szerokim legowisku pomrukuje nowy pies rodziny, Olive. Przy szklanym stole pod oknem siedzą Victoria Beckham i jej rzeczniczka, Natalie – zupełnie jak na herbatce u sąsiadki. Na stole dostrzegam kilka strategicznie rozmieszczonych przedmiotów. Wiem, że gdy zacznę je opisywać, wpadnę w klasyczną pułapkę, ale co tam: obok kubków z herbatą (jeden z literą ”V”, drugi z ”B”) stoi puszka herbatników z kremem i śniadaniowa miseczka z pestkami granatu, które Beckham z gracją je małą łyżeczką.

Ma na sobie strój sportowy, szarą bluzę z okrągłym dekoltem i spodnie od Tommy’ego Hilfigera; rozpuszczone włosy, delikatny makijaż, a na palcu, obok obrączki, pierścionek z olbrzymim żółtym brylantem. Wygląda świeżo i zdecydowanie młodziej, niż wynika z metryki (ma 41 lat). Mówi wyraźnie i z namysłem, czasami powtarza się dla emfazy. – Jesteśmy tu, bo Harper ma lekcję gry na pianinie – mówi Beckham o córce, która oprócz muzyki uczy się też gry w tenisa i baletu. Wszystko wydaje się zupełnie normalne, zwyczajne, tak może wyglądać popołudnie każdej matki czwórki dzieci w dzień szkolny. Za kilka godzin odbierze chłopców – 16-letniego Brooklyna, 13-letniego Romea i 10-letniego Cruza ze szkoły, wrócą do domu, przygotuje im kolację, położy spać i poleci do Etiopii jako przedstawicielka ONZ. Czyli, prawie normalnie.

Foto: Getty Images Rodzina Beckhamów

Beckham urodziła się i dorastała w Hertfordshire jako Victoria Adams, najstarsza z trojga dzieci. Jej rodzice prowadzili hurtownię ze sprzętem elektronicznym. Interes szedł na tyle dobrze, że stać ich było na rolls-royce’a. Ojca, który odwoził ją do szkoły, prosiła, by wysadził ją ulicę wcześniej, bo bardzo ją to krępowało. Jako aspirująca tancerka w wieku 17 lat wstąpiła do Laine Theatre Arts, college’u w Epsom w Surrey. Po trzech latach nauki odpowiedziała na ogłoszenie zamieszczone w tygodniku ”The Stage” i tak trafiła do żeńskiej grupy pop zwanej Spice Girls. Dziewczyny odniosły ogromny sukces, sprzedając ponad 55 mln płyt na całym świecie.

W 1997 roku po charytatywnym meczu piłki nożnej, na który wybrała się z koleżanką z zespołu, Melanie Chisholm, poznała 22-letniego piłkarza, Davida Beckhama. Dwa lata później na świat przyszedł ich pierwszy syn, Brooklyn, wkrótce po tym Victoria i David się pobrali. Po rozpadzie Spice Girl w roku 2000 (grupa wznawiała działalność dwa razy: na światową trasę w sezonie 2007/8 i występ na ceremonii zamknięcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 roku), Beckham w końcu pokazała, na co ją stać.

Po krótkiej, być może niepotrzebnej, próbie zrobienia solowej kariery w muzyce pop, Beckham postanowiła stworzyć własną markę modową. Zaczęła od umów licencyjnych z firmami produkującymi denim i okulary przeciwsłoneczne (firmy już nie istnieją, a Beckham sama wszystko produkuje), oraz przedefiniowania samej siebie. Zrezygnowała z ostentacyjnego wizerunku WAG (żony piłkarza), pojawiła się w kampaniach reklamowych Marka Jacobsa, ostrożnie uwodząc znawców stylu. Jej taktyka okazała się skuteczna i dziś Beckham jest szefową biznesu odnoszącego imponujące sukcesy.

Marka modowa działająca pod jej nazwiskiem od ośmiu lat zatrudnia 150 osób w studio i dwóch atelier w Londynie (jest też biuro w Nowym Jorku). Ma na swoim koncie dwie nagrody British Fashion Awards (i trzecią nominację, wkrótce dowiemy się, czy zostanie projektantką roku), oraz imponujące dochody – w 2013 roku zarobiła ponad 30 mln funtów (w 2014 roku jej firma powiększyła się o 30 proc.) Jej trzypiętrowy sklep przy Dover Street w Londynie we wrześniu obchodził pierwsze urodziny.

Dla uczczenia tego święta wydała przyjęcie na zakończenie Londyńskiego Tygodnia Mody, które urozmaiciła jednorazowa instalacja Martina Creeda. Brytyjski artysta wypełnił całą przestrzeń balonami, tak że goście na oślep szukali swoich miejsc (”Chciałam, żeby wypuścił je na zewnątrz, ale on kazał je przebić”, tłumaczy). Zaprosiła przyjaciół i liczących się ludzi z branży. Krążyła wokół stolików, przyklękała przy krzesłach, by osobiście powitać każdego gościa i podziękować za wsparcie. – Mówi się, że [moda] to okropna, okrutna branża, [ale] ja mam bardzo przyjemne doświadczenia. Zastanawiam się dlaczego. Nie chodzi o to, że jestem celebrytką. Mój produkt jest dobry. Jakość jest dobra. I to się sprzedaje.

Foto: East News Victoria Beckham przed swoim butikiem przy Dover Street w Londynie

Dla niektórych na zawsze pozostanie celebrytką i dlatego obiektem krytyki, choćby organizowane przez nią imprezy były szczytem klasy, pomysłowości i dobrego smaku. Nazajutrz po urodzinowej fecie tabloidy najchętniej komentowały niezbyt pochlebne dla niej zdjęcie, na którym widać, jak mąż wyprowadza ją ze sklepu. – Świetnie bawiłam się na tym przyjęciu: śmieje się trochę pod przymusem. – Kac nie był miły, ale nie wypiłam aż tyle, ile wskazywałoby to zdjęcie.

Ewolucja Spice Girl w szanowaną kobietę mody odbyła się w sposób ściśle kontrolowany i co najważniejsze, przekonała tych zorientowanych, że Beckham liczy się nie z powodu tego, kim jest, ale co robi. Jej ubrania się sprzedają. –Obserwujemy ogromne zainteresowanie tą marką, sezon w sezon – twierdzi Anita Barr dyrektor ds. zakupów z Harvey Nichols. – Sprzedaż obu linii: głównej i Victoria, Victoria Beckham, cały czas rośnie. Jej kroje dostosowane są do różnych typów sylwetek i rozmiarów, dlatego jej marka jest jedną z najbardziej pożądanych w biznesie.

Beckham z zaangażowaniem mówi o swojej firmie, posługując się językiem marek niszowych. Wspomina o ”garderobie” (wszystkie rzeczy z kolekcji, nie tylko charakterystyczne spłaszczające figurę sukienki, od których zaczynała), ”punkcie widzenia”, czy ”modowym przekazie”. W skład jej marki wchodzi kolekcja główna (prezentowana podczas Nowojorskiego Tygodnia Mody), siostrzana linia Victoria, Victoria Beckham (VVB), oraz okulary i akcesoria (na razie przede wszystkim torebki; buty to następny duży projekt). Jej najnowsza prekolekcja, która zostanie zaprezentowana jeszcze w tym miesiącu, będzie oficjalnym połączeniem VVB z dżinsową linią Denim. – Kilka sieci sugerowało połączenie tych dwóch linii – wyjaśnia. – Im dłużej nad tym myśleliśmy, tym sensowniejsze wydawało się nam uczynienie z VVB linii lifestyle’owej. Zobaczymy, co powiedzą klientki.

Prekolekcje są o tyle ważne, że udostępnia się je w sklepach przez okrągły rok (od teraz do wyprzedaży w czerwcu, kiedy to wchodzi kolekcja prejesienna, która jest w sprzedaży do października), z przerywnikami w postaci kolekcji zimowej i letniej. Prekolekcje to dla projektantów okazja, by stworzyć całą garderobę, ”podstawowe elementy, które każda kobieta musi mieć w swojej szafie”. – Ale nadal jest w nich silny przekaz modowy – dodaje i zapewnia, że obie linie są ”jej”. – To dwie różne strony mojej garderoby. VVB jest lekka, żartobliwa, z poczuciem humoru i zabawnymi nadrukami. Ubrania są tańsze [niż linia główna] i to przyciąga nowe klientki.

W najnowszej odsłonie kolekcji VVB przewijają się urocze motywy cyrkowe – słodką czarną sukienkę koktajlową zdobią duże niebiesko-pomarańczowe aplikacje, ubrania są luźne, gdzieniegdzie pojawia się zalotne peplum, a obszerne sukienki w graficzne wzory przypominają namioty cyrkowe. Jest więcej części ubioru, które można ze sobą zestawiać – piękne koszule ze zdobieniami w pasie, dżinsy w kolorze indygo. Ceny (od 175 funtów do 1495 funtów) sprawiają, że VVB jest bardziej przystępna, niż linia główna (od 490 funtów do 3120 funtów). Beckham mówi, że w przyszłości ”chciałaby współpracować z marką sieciową i projektować ubrania dla kobiet, których nie stać, lub które nie chcą płacić za nazwisko projektanta. – W ten sposób mogłabym dotrzeć do kobiet na całym świecie, bez względu na to, ile przeznaczają na ubrania – dodaje. Na liście jej pomysłów na przyszłość jest też linia kosmetyków.

Na początku przyszłego roku Beckham otworzy swój drugi sklep w Hongkongu, szuka też miejsc w Dubaju, Nowym Jorku i Miami. – Pracuje ze mną ekipa świetnych ludzi. Nie robię tego sama – powtarza kolejny raz. Jej kolekcje rozwinęły się zarówno pod względem stylu, jak i pewności siebie od czasów skromnego debiutu z 10 sukienkami (te sprzedały się od ręki). Choć dziś oferuje znacznie więcej elementów garderoby, bardziej obszerne ubrania i stawia na luźne sylwetki, wszystkie projekty są zgodne z jej upodobaniami.

– Myślę, że nabraliśmy pewności siebie – tłumaczy. – Dziś ubieram się inaczej niż wtedy. Noszę luźniejsze sukienki i buty na płaskim obcasie. Potrafię wyrażać siebie w inny sposób. Chcę ewoluować w każdym sezonie. Nie chcę być marką, której klientki zawsze wiedzą czego się spodziewać. Chcę, żeby w każdej mojej kolekcji był element zaskoczenia. Nie zamierzam nikogo kopiować. Mam własny styl i będę mu wierna.

W jej zespole nadal pracują dwie osoby, z którymi zakładała VB – szefowa kolekcji, Melanie Clark (obecnie na urlopie macierzyńskim) i dyrektor strategiczna, Tracy Lowe. Roland Mouret – przez ich wspólnego managera, Simona Fullera – przedstawił Beckham Clark, która wcześniej pracowała dla niego. To wywołało plotki, że to Mouret po cichu projektuje jej kolekcję. – Jestem wdzięczna Rolandowi, gdyby nie on, nie poznałabym Mel ani Tracy, ale poza tym nie ma nic wspólnego z moimi kolekcjami – zapewnia Beckham. – Wiedziałam, co ludzie gadają, oczywiście docierały do mnie wszystkie plotki.

Czy czytuje recenzje? – Czytam wszystko – mówi, patrząc mi prosto w oczy (napisałam pochlebną recenzję jej ostatniej kolekcji dla ”The Daily Telegraph”). – Czytam zaraz, jak tylko się ukażą, jestem na bieżąco. Myślę, że ludzie, którzy twierdzą, że nie czytają recenzji, prawdopodobnie kłamią, podobnie jak ci, którzy mówią, że im nie zależy. Też kłamią. Nie ma nic złego w konstruktywnej krytyce, uczę się na niej, dzięki niej staję się lepsza. Nie oczekuję zachwytów na każdym kroku.

Po pokazie kolekcji wiosna/lato 2016 w Nowym Jorku pojawiły się komentarze na temat rozmiarów modelek, zwłaszcza szczupłej 17-letniej Peyton Knight. W portalach społecznościowych na Knight posypały się gromy, zarówno na stronach Beckham, jak i jej własnych. – Ona pojawiła się nie tylko w moim pokazie, prezentowała też kolekcje innych projektantów – mówi Beckham. – Nasz dyrektor ds. castingu rozmawiał z agencjami, wiemy, że wszystkie nasze modelki są zdrowe. Są młode, szczupłe, ale to nie znaczy od razu, że są chore. Ludzie w mediach społecznościowych są wredni. To okropne, że zachowują się w ten sposób.

Jak na osobę uchodzącą za bogatszą od brytyjskiej królowej, jej etyka pracy jest imponująca. Codziennie wstaje o szóstej rano. Sześć dni w tygodniu ćwiczy przez 100 minut, po czym budzi dzieci i wyprawia je do szkoły. Nigdy nie ogląda telewizji. Gdy nie projektuje ze swoją ekipą w biurze w Battersea, promuje VB na świecie – odwiedza (razem ze współpracownikami) swoje sklepy, spotyka się z klientkami, przedstawicielami sieci handlowych i prasą. W tym roku była w Singapurze, Hongkongu, Chinach i Los Angeles.

Poza tym udziela się społecznie jako ambasadorka dobrej woli UNAIDS. Do Etiopii wybiera się właśnie z ramienia tej organizacji, by promować program ONZ do walki z HIV i AIDS. Gdy w ubiegłym roku po 40 urodzinach postanowiła zaangażować się w działalność charytatywną, Anna Wintour wysłała ją do Afryki Południowej, by spotkała się z kobietami i dziećmi zarażonymi HIV. – Z jakiegoś powodu ludzie słuchają, co mam do powiedzenia, dlatego mogę mówić w imieniu tych silnych i odważnych kobiet. Mówię nie tylko o tym, jak straszna jest ich sytuacja życiowa, ale że zmieniamy ich życie – przekonuje.

Pytam, jak dzieci reagują na jej częstą nieobecność. – Wspierają mnie w tym, co robię – mówi. – Nie wyjeżdżam aż tak często. Oboje z Davidem staramy się tak rozplanować obowiązki zawodowe, byśmy nie wyjeżdżali w tym samym czasie, w ten sposób jedno z nas zawsze jest w domu. Niedawno byliśmy w szkole Harper, bo wygrała konkurs. Poszliśmy oboje. Taka organizacja wymaga wysiłku, ale mamy wokół siebie fantastycznych ludzi, którzy nam w tym pomagają.

Jej kalendarz jest wypełniony po brzegi. – Wiem, co będę robić za rok o tej porze – mówi. – Niektórzy projektanci wchodzą do studia i twierdzą, że nic ich nie inspiruje i niczego sobie nie przygotowali. Cóż, ja nie mam tego luksusu. Nie ma dnia, żebyśmy czegoś nie wymyślili, bo wiemy, że musimy pracować przez cały rok, by zrealizować nasze cele.

W tym momencie na zewnątrz rozlega się hałas – lekcja gry na pianinie dobiegła końca. Asystentka Beckham wróciła z zakupów i rozkłada siatki na kuchennej ladzie. Beckham wstaje i zaczyna je rozpakowywać. Podaje banana Harper, która wbiegła do kuchni, ale dziewczynka maszeruje prosto do stołu i wyciąga rękę po puszkę z ciastkami.

tłum. Lidia Rafa

Tematy:

Nieprawidłowy email