Studniówki - jak się zmieniły w ostatnich latach?

Sala gimnastyczna przystrojona bibułą kontra sala balowa w pięciogwiazdkowym hotelu. Mała czarna uszyta u krawcowej kontra kreacje z koronek od projektanta. Zdjęcie grupowe kontra relacja na żywo na Snapchacie. Studniówka AD 2016 nie przypomina tej, na której bawiły się nasze mamy.

Foto: istock

Styczeń 2002 roku, Katowice przysypane śniegiem, minus 15 stopni Celsjusza. Mój rocznik świętował studniówkę w sali bankietowej orbisowskiego hotelu „Katowice”. Były krzesła obwiązane szarfami, złote dekoracje, które zostały po sylwestrze i 60-letni DJ grający „Białego misia”. Do dzisiaj mam zdjęcia z tej pamiętnej imprezy. Prawie wszystkie dziewczyny ubrały się na czarno, jedna zabłysnęła złotą kreacją do ziemi, inna srebrną przypominającą bardzo elegancką zasłonę. Mieniło się od brokatu, w powietrzu fruwały pióra, w tańcu stukały obcasy. Dla większości z nas studniówka była pierwszą okazją, na którą specjalnie kupiłyśmy tę jedyną sukienkę. Ja moją małą czarną – na ramiączkach typu spaghetti (czasy Spice Girls jeszcze na dobre nie minęły), do kolan, z doszytymi na ukos falbankami – kupiłam w Niemczech w Esprit. Do tego założyłam mary janes i czerwony szal. Do niedawna miałam ją w swojej szafie, choć nigdy ponownie nie założyłam.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Studniówki - jak się zmieniły w ostatnich latach?

Zanim zatańczyłam poloneza, o swojej studniówce opowiedziała mi moja mama. Drabinki na sali gimnastycznej jej ogólniaka były przez uczniów przystrojone bibułą, nauczyciele doglądali zabawy, z adaptera leciały przeboje Bee Gees. Mama miała na sobie czarny kostiumik z paskiem i szalowym kołnierzykiem uszyty przez krawcową z materiału z Pewexu, a pod spodem białą bluzkę z koronkowym detalem, znalezioną w szafie babci.

Foto: tmchelmmachaje.pl.tl Studniówki - jak się zmieniły w ostatnich latach?

Tradycja studniówki, czyli polskiego odpowiednika amerykańskiego prom, odbywającego się jednak nie po maturze, a na sto dni przed, sięga początków XIX wieku. Ale dzisiejsza impreza, na którą ubrane w hollywoodzkie kreacje dziewczyny przywożą limuzyny, w niczym nie przypomina szkolnej imprezy sprzed dwudziestu lat. Nikt nie wyobraża sobie wystąpienia na tej najważniejszej imprezie sezonu w białej bluzce i granatowej spódniczce.

Gdzie się podziały tamte studniówki, chciałoby się zapytać. Cóż, podobnie jak w przypadku ślubów czy sylwestrów, gigantyczna oferta w zakresie kreacji, menu i miejsca, doprowadziła do sytuacji, w której maturzyści nareszcie mogą w pełni wyrazić swoją osobowość, ale za to czują się na studniówce nie jak osiemnastoletni uczniowie szkoły średniej na chwilę przed egzaminem dojrzałości, a raczej bywalcy całkiem już dorosłych przyjęć. Dziewczyny wybierające się na studniówkę coraz częściej wybierają kreacje od polskich projektantów, szukają też sukienek na wyprzedażach w sieciówkach albo trochę droższych butikach, a wielbicielki vintage szukają skarbów w second handach.

W tym sezonie mają do wyboru inspiracje epoką wiktoriańską – połączenie aksamitu, koronek i wiązań na pewno będzie wysoko na liście przebojów. Zestawienia cięższych materiałów i przezroczystości to strzał w dziesiątkę. Maturzystki z pewnością będą się także inspirowały stylem blogerek, które zgodnie lansują połączenie paryskiego boho z minimalistyczną elegancją i odrobiną rockandrollowego pazura.

Choć większość dziewczyn pozostaje wierna czerni, na studniówce można się pojawić także w metalicznym srebrze albo złocie, rubinowej czerwieni albo szmaragdowej zieleni. Choć mini wciąż trzyma się mocno, coraz bardziej lubiana jest długość midi albo nawet maksi w asymetrycznym wydaniu. Dziewczyny mogą postawić na styl lekko weselny z satyną i dekoltem w kształcie serca, część na pewno pokaże się w dekolcie amerykańskim i sukni z trenem, ale świadome stylu maturzystki coraz częściej zwracają na wyróżniające je detale: kimonowe rękawy, warstwowe falbany czy plisowany dół.

Studniówka bywała kiedyś pierwszym ważnym wyjściem, na które mamy pozwalały wytuszować rzęsy, podmalować usta czy zaróżowić policzki. Dziś osiemnastolatki do perfekcji opanowały sztukę makijażu, a nauczyciele w większości szkół nie wymuszają na uczennicach rezygnacji z ich stylu. Pojawią się więc z pewnością naturalne fale na włosach idealnie dopasowane do ukochanego make upu blogerek – mocno zarysowanych brwi, doklejonych rzęs, ust obrysowanych konturówkami w stylu Kylie Jenner. Jak zachować równowagę między studniówkowym mundurkiem naszych mam a karnawałową ekstrawagancją? Zachowując swój styl. Na studniówce, tak jak na ślubie, najgorzej wyglądają dziewczyny przebrane. Jeśli na co dzień  nastolatka nosi się w stylu rockowym, nie będzie wyglądała dobrze przeobrażając się na jedną noc w Taylor Swift, i odwrotnie. Chociaż warto wprowadzić element zaskoczenia, w końcu każda dziewczyna chciałaby czasem poczuć się jak Kopciuszek, który już stał się księżniczką. Jeśli więc dziewczyna nigdy nie maluje ust, może pożyczyć od mamy czerwoną szminkę, a jeśli chodzi do szkoły z rozpuszczonymi włosami, może fryzjerka upnie jej kok? Bycie sobą, konsekwentną, ale otwartą na eksperymenty, zawsze się broni, czy to w białej bluzce, czy małej czarnej, a nawet w brokacie, cekinach i piórach.

Tematy:

Nieprawidłowy email