Top Lista Osobista: Marta Szymkowiak

Paryż to miasto sztuki, klimatycznych kafejek i niekwestionowana stolica świata mody. Romantyczne restauracje na rogu ulicy, małe boulangerie ze świeżymi bagietkami na śniadanie, niezliczone galerie sztuki i oczywiście butiki najlepszych projektantów – to raj zamknięty w jednym mieście, wymarzone miejsce dla większości miłośniczek mody, w tym mnie. Podczas gdy u nas w Warszawie deszcz, zastanawiam się, o ile piękniej byłoby teraz we Francji (wieża Eiffla nawet podczas ulewy na pewno wygląda wspaniale)... Chwilowo szans na urlop nie ma, więc pocieszam się namiastkami Paryża tu w Polsce. Zobaczcie, jakie kolekcje mnie zachwyciły, na co warto zwrócić uwagę w księgarniach i w których kawiarniach poczułam się jak paryżanka.

Top Lista Osobista - Marta Szymkowiak

Paris Fashion Week

Nikt nie wyobraża sobie maratonu światowych tygodni mody bez Paryża. To tam, na przełomie września i października, swoje kolekcje zaprezentowały największe domy mody. W tym roku moją uwagę przykuł Saint Laurent. Marka stała się ucieleśnieniem elektryzującej kobiety. Nowy projektant, Anthony Vaccarello, który zastąpił Hedi'ego Slimane'a, stworzył rockowe arcydzieło – w tych ubraniach będą się bawić paryżanki.

Foto: East News Kolekcja Saint Laurent jesień-zima 2016/17

Nie mogę jednak zapomnieć o jesiennej kolekcji Haute Couture Diora (jesień-zima 2016/2017). Doskonałe kroje i niesamowite tkaniny. Projektantom udało się uchwycić czystą esencję Miss Dior. Sięgnęli do prostych krojów w kształcie litery A, użyli klasycznej palety kolorów przełamanej delikatnymi złoto-srebrnymi haftami. Zakochałam się w ich monochromatycznych garniturowych kompletach, ozdobionych awangardowymi falbanami na rękawach i nogawkach. To była kwintesencja paryskiej estetyki.

Foto: Getty Images Kolekcja Dior Haute Couture jesień-zima 2016/17

Zapach Chanel

Z okazji urodzin dostałam od mojej bardzo dobrej koleżanki książkę „Sekretne życia Chanel No. 5” autorstwa Tilar J. Mazzeo. Nie potrzebowałam więcej niż kilku pierwszych stron – zakochałam się w Chanel na nowo. Ta biografia perfum, bo tak to trzeba nazwać, łączy historię życia projektantki, jej relacji z mężczyznami, trudne początki kariery, ale zwraca też uwagę na wrażliwy charakter Coco Chanel, dzieciństwo i źródła inspiracji. Opisuje ówczesne realia przemysłu perfumeryjnego, a także innowacyjne podejście do produkcji zapachu Chanel. Skąd się wzięła liczba 5, co znaczyły dla projektantki poszczególne nuty zapachowe, kto zdołał uchwycić jej wizję, dlaczego właściwie te perfumy stały się legendą? Wszystkiego dowiecie się z tej książki. To historia marzeń i luksusu zderzająca się z czasami wojny i przeszłością Coco Chanel. Cudowna propozycja na jesienne wieczory.

Niedawno swoją premierę miały nowe perfumy Chanel No. 5 L'Eau. Stanowią unowocześnioną i odświeżoną wersję klasycznego zapachu, odciążoną z charakterystycznego przytłaczającego zapachu, a wzbogaconą o lekkie cytrusy. Ja jestem zakochana, to wspaniała alternatywa dla moich typowo słodkich zapachów.

Foto: Materiały prasowe Chanel No. 5

Kilka słów o kawie...

Czym byłby Paryż bez mnóstwa małych kawiarenek? Postanowiłam w tym miesiącu pozwiedzać Warszawę, poszukując właśnie takich miejsc. Znudziłam się już wszystkimi znanymi sieciówkami, a zaczęłam odkrywać kameralne kawiarnie z wyjątkowym klimatem, gdzie obsługa życzy ci miłego dnia, a ktoś ze stolika obok pyta się o opinię na temat książki, którą właśnie trzymasz w ręku. Pierwszy raz przypadkowo weszłyśmy do „Wrzenia świata” z koleżankami. Szukałyśmy cichego miejsca w centrum, gdzie mogłybyśmy miło spędzić przerwę między zajęciami. Przy ulicy Gałczyńskiego znajdziecie zarówno pyszną kawę (ich cappuccino na mleku sojowym nie ma sobie równych!), jak i bogatą ofertę literatury non-fiction. To miejsce, w którym zapomniałam, że jestem dosłownie minutę od tłocznego Nowego Światu. Chyba nie trudno się domyślić, że zostałam już stałym bywalcem... Drugim odkryciem jest kawiarnia Cofeina na ulicy Polnej. Tu mogłabym spędzać wszystkie wieczory – przepyszne jedzenie, brazylijska Arabica, wina z Hiszpanii i Włoch, a w tle zawsze brzmi świetny jazz. Urzekający klimat, miła obsługa i kameralność tego miejsca sprawiają, że chce się tam wracać. Podczas dni kawy poznałam aplikację Rebel. Dzięki niej oszczędzam pieniądze i odkrywam alternatywne miejsca, na która sama bym prawdopodobnie nie trafiła. Polecam wszystkim miłośnikom kawy!

Foto: istock Paryska kafejka

Podczas gdy w Warszawie ciągle pada, ja, słuchając muzyki z filmu „Amelia”, biegnę do ulubionej kawiarni z nową książką w ręku, w kaloszach i... paryskim czerwonym berecie. Taka jesień nie jest straszna.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~.... : Berlin bije Paryż na głowę! Jestem pod wrażeniem! Pozdrowienia z Berlina.
29 paź 16 20:35
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email