Marie Kondo: Królowa porządku

„Magię sprzątania” napisała dla... przyjaciół. Nie przypuszczała, że poradnik sprzeda się w 5 milionach egzemplarzy na całym świecie i zostanie przetłumaczony na 40 języków. Właśnie ukazuje się nowa książka Marie Kondo „Tokimeki. Magia sprzątania w praktyce", która pomaga wprowadzić w życie rewolucyjne metody opracowane przez Japonkę.

Foto: Getty Images

Czytałem Twoją pierwszą książkę – „Magia sprzątania”. Wydaje mi się, że o sprzątaniu wiem już wszystko. Czym w takim razie zaskoczy mnie „Tokimeki”?

Po przeczytaniu pierwszej książki dostawałam mnóstwo pytań od czytelników o ilustrowany poradnik, który objaśniałby moje metody sprzątania tak, jak robię to podczas szkoleń. Wielu z nich zdążyło już zrobić rewolucje w swoim życiu, pozbyć się balastu zbędnych przedmiotów, nabrać odwagi do dalszych zmian, ale brakowało im wskazówek, co dalej. Jeśli „Magia sprzątania” była więc opowieścią o filozofii, „Tokimeki” pokazuje, w jaki sposób wprowadzić ją w życie. Znajduje się w niej sporo praktycznych rad i ilustracji. Od składania i organizacji ubrań w szufladach po porządkowanie kuchni oraz przestrzeni na biurku. To taka encyklopedia sprzątania od A do Z.

Obiecujesz, że po lekturze obu tych książek zmienię swoje życie raz na zawsze?

Z doświadczenia wiem, że osoby, które zastosowały tę metodę, nie wracają już do starych przyzwyczajeń i utrzymują w domu porządek. Możemy to porównać do przejścia na zdrową dietę. Kiedy zaczynamy racjonalnie jeść, czujemy się zupełnie inaczej i nie chcemy wracać do wypracowanych nawyków. Nagle nie mamy już ochoty na słodycze. Tak samo jest ze sprzątaniem. Pozbywając się wszystkiego, co zbędne, nagle okazuje się, że wokół nas są tylko rzeczy, które sprawiają nam radość. Otaczająca nas przestrzeń inspiruje i daje odwagę do dalszych zmian w życiu.

OK, mam w swoim domu tylko niezbędne przedmioty. Co dalej?

Kolejnym krokiem jest organizacja przestrzeni. Rzeczy powinno się sortować nie według lokalizacji, ale według kategorii. Ważne jest też odpowiednie złożenie ubrań. Dlaczego? Po pierwsze – pozwala utrzymać porządek na dłużej. Po drugie, dzięki temu uczymy się traktować ubrania z należytym im szacunkiem, a przez to bardziej doceniamy to, co posiadamy. Po trzecie, akt składania stanowi interakcję między Tobą a ubraniem. To powinno nam przypominać, że ubranie warto doceniać ze względu na jego użyteczność i przyjemność obcowania z nim.

Jesteś w stanie wytłumaczyć, skąd wziął się fenomen Twojej metody? 5 milionów egzemplarzy sprzedanych na całym świecie, setki tysięcy fanów, celebryci, którzy otwarcie mówią, że zmieniłaś ich życie. W Polsce też masz mnóstwo wyznawców.

Zauważ, że sprzątanie to najprostszy sposób na natychmiastową poprawę jakości naszego życia. Chudnięcie trwa miesiącami, zmiana pracy wymaga stresu i trudu, ale pozbycie się rzeczy to natychmiastowe zrzucenie z siebie ciężaru. Wydaje mi się, że ta filozofia trafiła do ludzi w momencie, kiedy wielu osiągnęło już krytyczny punkt nagromadzenia przedmiotów w swoim życiu.

Sama nigdy przecież nie byłaś bałaganiarą.

To prawda, od dziecka miałam obsesję sprzątania. Podczas gdy inne dzieci bawiły się na dworze, ja zajmowałam się układaniem książek na półkach. Od małego wertowałam magazyny wnętrzarskie. Otaczającą mnie przestrzeń, traktowałam jak wyzwanie. Ta obsesja w pewnym momencie doprowadziła nawet do załamania nerwowego. W wieku 16 lat stanęłam na progu swojego pokoju z torbą na śmieci w ręku i nieodpartą chęcią, by wyrzucić wszystko, co się w nim znajduje. Straciłam wtedy przytomność. Dopiero po tym zdarzeniu zrozumiałam, że pozbywanie się wszystkiego nie jest rozwiązaniem. Wypracowałam metodę, której teraz uczę swoich klientów.

I czytelników na całym świecie.

Niedługo po tym, jak rozpoczęłam swoją działalność, miałam tylu klientów, że nie nadążałam spotykać się ze wszystkimi. To dla tych z listy oczekujących napisałam „Magię sprzątania”. Kompletnie nie spodziewałam się, że książka zostanie przetłumaczona na 40 języków. Ta metoda działa niezależnie od miejsca zamieszkania i tego, w jakiej kulturze się wychowywaliśmy. Mimo że źródeł mojej filozofii można upatrywać w japońskiej filozofii Zen, sprawdza się ona zarówno w Ameryce, jak i w Europie. Wszyscy chyba mamy już dość gromadzenia.

Czym jest tytułowe „Tokimeki”?

„Tokimeki” w języku japońskim oznacza wyjątkowe uczucie, które towarzyszy nam, gdy trzymamy w rękach coś, co sprawia nam radość. To dosłownie „trzepot serca”.

Przekonałaś mnie. Od czego więc zacząć?

Kiedy zaczynam z kimś pracę, proszę go, by wyobraził sobie swój idealny styl życia. Pomyślał, w jakim domu chce mieszkać i jak chce żyć. Wyobraź sobie więc przestrzeń wypełnioną jedynie przedmiotami, które wywołuje w Tobie uczucie szczęścia. Nie czułbyś się tam dobrze? Ludzie słysząc o mojej metodzie, skupiają się zbyt często na akcie wyrzucania. Boją się, że nie będą umieli rozstać się z przedmiotami. Albo przerażeni ogromem rzeczy, które nagromadzili odwlekają porządkowanie w nieskończoność. Pamiętajmy, że liczba przedmiotów zawsze jest skończona. A w samym akcie porządkowania najważniejsze – podejmowanie decyzji o tym, co zatrzymać, a co wyrzucić.

Foto: Materiały prasowe Tokimeki - Marie "Konmarie" Kondo

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze (17)

~trissa : Z jednej strony tęsknię za idealnym porządkiem i dobrze się czuję we wnętrzach może nie tyle sterylnych, co takich, w których niewiele przedmiotów jest na wierzchu i wszystko ma swoje miejsce. Z drugiej - szkoda mi wyrzucać rzeczy, na które wydałam kasę, do których mam sentyment (choć np. już ich noszę lub stoją niepotrzebne w piwnicy). Czasami wpadam w fazę porządkowania i wtedy wyrzucam, a jednocześnie - przyznaję bez bicia - zakupy dają mi wiele przyjemności pocieszają, gdy jest mi źle. Nie ma tragedii, bo nie robię długów i nie kupuję bezmyślnie jak leci. Jednak mam poczucie, że bez niektórych rzeczy mogłabym się obejść.
18 gru 16 13:23 | ocena: 90%
Liczba głosów:10
90%
10%
| odpowiedzi: 3
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~ja : dobrze się czyta pierwszą część, nie wiem jak drugą. komletnie odległe od celebryctwa polskiego które bredzi o niczym. ciekawa historia dziewczyny która z hobby czy jakiejś własnej cechy stworzyła sukces. to tak na marginesie do jakiegoś "R"
18 gru 16 09:07 | ocena: 89%
Liczba głosów:18
89%
11%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Kalikst Kałnawardze : Wszystko o porządkach można zawrzeć w zdaniu "Wyp...l/sprzedaj wszystko, czego nie używałeś co najmniej jeden raz w ubiegłym roku"
18 gru 16 13:03 | ocena: 100%
Liczba głosów:7
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~lea do ~trissa: Mi na niepotrzebne zakupy dla przyjemności pomogło planowanie wydatków na początku miesiąca. Każdą złotówkę rozpisuję na poszczególne kategorie. Część od razu odkładam do oszczędności. Oczywiście zostawiam sobie margines na nieplanowane wydatki ale kiedy muszę go naruszyć zaczynam się zastanawiać czy naprawdę nie będę mogła żyć bez tej rzeczy. Jeśli jestem pewna, że jej potrzebuję to ją kupuję albo odkładam zakup do kolejnego miesiąca i wpisuję ją do planu wydatków. Rosnąca górka oszczędności daje również sporo satysfakcji a nie zajmuje tyle miejsca co tarka do krojenia ziemniaków na frytki, czterdziesta forma do pieczenia czy niepasujący do niczego innego ale za to śliczny ciuszek.
18 gru 16 14:09 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
| odpowiedzi: 2
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~trissa do ~lea: Gadżety typu szczypce do wyciągania szypułek z truskawek czy urządzenie do wypieku ciastek na patyku mnie nie kręcą. Lubię jednak kluby zakupowe, wyprzedaże i np., trudno mi się powstrzymać, gdy widzę mocno przecenione rzeczy, np. kosmetyk (zużyję, ale nie jest mi niezbędny), piękne markowe szkło (mam zwykłe szklanki, mogłyby wystarczyć) czy kurtkę (obecną noszę już jakiś czas, ale jeszcze nie wygląda źle) itp. sytuacje. Gdyby nie te zakupy na pewno mogłabym zaoszczędzić więcej. Dość często kupuję też niektóre rzeczy na zapas - korzystając z bardzo dużych przecen. Przykładowo buty, które wyciągnę z szafy dopiero w następnym sezonie, po wyrzuceniu starych itd.
18 gru 16 14:46 | ocena: 100%
Liczba głosów:4
100%
0%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~ugh : Nie ma to jak zbić forsę na oczywistościach. I na własnej obsesji.
18 gru 16 10:56 | ocena: 92%
Liczba głosów:12
92%
8%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~moi do ~ugh: rozejrzyj się po mieszkaniach znajomych ... to o czym mówi dziewczyna, chyba jednak nie jest taką oczcywistością
18 gru 16 11:50 | ocena: 83%
Liczba głosów:6
83%
17%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Toja : Jak ktoś kto jest chory może być tu autorytetem?
To co tu napisano o jej dzieciństwie i młodości świadczy o jakichś zaburzeniach a nie o geniuszu.
18 gru 16 12:39 | ocena: 57%
Liczba głosów:7
57%
43%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~R : Ona jest chora
18 gru 16 08:53 | ocena: 60%
Liczba głosów:25
40%
60%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~Zen : Czy ona wie czym pisze..Bałaganiarz zawsze będzie bałaganiarzem , a pedant zawsze będzie pedantem...
18 gru 16 17:06 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email