Top Lista Osobista #65: Marek Pietroń

W dzisiejszej Top Liście o tym, jak przyspieszyć sobie wiosnę i nauczyć się rozpoznawać i olewać rzeczy nieistotne. Poza tym trochę o nagości na włoskiej ulicy i o włoskich zapachach. Zapraszam.

Foto: Materiały prasowe

Wiosenny citybreak

Przejściowe pory roku są trudne. Wymęczony przedłużającą się zimą i brakiem słońca, co roku z niecierpliwością czekam na wiosnę jak na żadną inną porę roku. Jednym ze skutecznych sposobów na złagodzenie tej przeciągającej się zimy jest chwilowa zmiana klimatu. Jednak nie chodzi o to, aby pojechać zimą tam, gdzie jest lato. O wiele większe korzyści osiągniemy, gdy ta zmiana będzie umiarkowana. Pod koniec zimy warto wyjechać tam, gdzie wiosna się już zaczęła. W moim przypadku to działa i tak też zrobiłem.

W lutym wybrałem się do Rzymu, w marcu do Neapolu. I był to strzał w dziesiątkę! Zainspirowany mnóstwem nowych bodźców, wróciłem naładowany energią, a na dodatek z opaloną twarzą. Przyspieszanie wiosny i przeciąganie lata (pisałem już wcześniej o moim listopadowym wyjeździe do Lizbony) to mój nowy sposób na radzenie sobie z klimatem, w którym mamy średnio 4 miesiące słoneczne, a pozostałych 8 spowijają chmury, mgły i smog.

Zapachy słonecznej Italii

Moja wiosna zaczęła się w tym roku we Włoszech, nic więc dziwnego, że również moje inspiracje zapachowe (i nie tylko) pochodzą właśnie stamtąd. W tym roku postanowiłem pachnieć włosko, cokolwiek to znaczy.

Wiedząc wcześniej, że będę w Neapolu, zainteresowałem się perfumami, które powstają w regionie Kampanii. I nagle okazuje się, że są marki, które świetnie kojarzę, a które pochodzą właśnie z tamtego regionu. Słynne perfumy Carthusia z Capri i Eau d’Italie z Positano.

Historia perfum Carthusia sięga XIV wieku, kiedy to przeor klasztoru Kartuzów na wyspie Capri dowiedział się, że na wyspę przybyła królowa Neapolu Joanna II Andegaweńska, więc postanowił uhonorować ją bukietem najpiękniejszych kwiatów rosnących na wyspie. Woda, w których stały kwiaty nabrała takiego aromatu, że przeor polecił zakonnemu alchemikowi zbadać, skąd wziął się ten zapach. Tak według legendy powstały pierwsze perfumy z Capri.

Wiele wieków później, w 1948 r. ówczesny przeor Kartuzów odnalazł stare receptury i za zgodą papieża przekazał je włoskiemu chemikowi, który stworzył na Capri najmniejsze laboratorium perfumeryjne na świecie. Na cześć zakonu nazwano perfumerię „Carthusia”.

Carthusia - najmniejsze laboratorium perfumeryjne na świecie, fot. Marek Pietroń

Obecnie na Capri stosuje się stare metody mnichów i wykorzystuje się rośliny z miejscowych ogrodów (m.in. rozmaryn, dzikie goździki, kwiaty cytrusów, gardenii). Każdy flakon jest ręcznie napełniany i pakowany. W Polsce perfumy Carthusia dostępne są w Perfumerii Quality.

Drugą marką perfum, która mnie zainteresowała, jest Eau d’Italie. To rodzinna marka z Positano. Pierwszy, flagowy zapach Eau d’Italie powstał z myślą o hotelu Le Sireneuse z oszałamiającym widokiem na Morze Tyrreńskie. Zapach jest kwintesencją Wybrzeża Amalfitańskiego - łączy w sobie soczystość liści czarnej porzeczki ze świeżością śródziemnomorskich cytrusów i… zapachem rozgrzanej w słońcu terrakoty. Eau d'Italie to zdecydowanie mój faworyt tegorocznego lata.

Foto: Materiały prasowe Eau d'Italie

Pozostałe zapachy serii to ukłon w kierunku innych regionów Włoch. Magnolie z Villa Borghese w Rzymie (Magnolia Romana), dymne i drzewne zapachy lasów Umbrii (Bois d’Ombrie), bogactwo aromatycznych przypraw na dworze dożów w Wenecji (Baume du Doge), zapach drzewno-aromatyczny z bazylią w tle (Jardin du Poete), cytrusowo-miętowa Aqua Decima czy rewelacyjna drzewno-różana kompozycja poświęcona starożytnemu miastu imperium rzymskiego (Paestum Rose). Wszystkie są na swój sposób ciekawe, każdy jest inny. Nos, który stoi za wszystkimi kompozycjami, to jeden z najlepszych perfumiarzy świata – Bertrand Duchaufour. Zapachy Eau d'Italie dostępne są w Polsce w Perfumerii Galilu.

Foto: Materiały prasowe Perfumy marki Eau d'Italie

Magia olewania

Włochy to kraj, który inspiruje mnie na każdym kroku. Nie tylko kultura, sztuka i najlepsze jedzenie w Europie, ale także podejście do życia. Ich umiejętność sdramatizzare (rozbrajanie) sytuacji trudnych, konfliktów i problemów jest niemal mistrzowska. Może to jedyny sposób, aby nie zwariować we współczesnym świecie.

Podobną postawę reprezentuje Sarah Knight, autorka książki „Magia olewania”, w której w zabawny sposób przedstawia swoją metodę nazwaną „Zero żalu”. Polega ona na dwóch krokach:

  • podejmujesz decyzję, czym nie będziesz się przejmować,
  • olewasz te rzeczy.

To świetny poradnik dla tych, którzy wmawiają sobie ciągle, że coś muszą, za dużo pracują i nie poświęcają czasu na sprawy i ludzi, którzy ich uszczęśliwiają. Podsumowując: to książka o tym, jak przestać spędzać czas, którego się nie ma, robiąc rzeczy, których nie chce się robić, z ludźmi, których się nie lubi.

Książka jest też swojego rodzaju polemiką z popularną "Magią sprzątania" Marie Kondo. Sarah Knight twierdzi, że prawdziwa magia nie ma wiele wspólnego z porządkiem w szafie, bo jest zupełnie gdzie indziej. „Cóż, ja posprzątałam dom. Prawdziwa magia przyszła wtedy, kiedy skupiłam się na balaście życiowym”.

Foto: Materiały prasowe Magia olewania

Nagość na ulicy, czyli Helmut Newton w Neapolu

Z Helmutem Newtonem jakoś nigdy nie było mi po drodze, ale w końcu nasze ścieżki się skrzyżowały. Podczas mojego pobytu w Neapolu informacje o wystawie fotografii Newtona dopadały mnie na każdym kroku. Na każdej stacji metra wisiały wielkie billboardy ze słynnym zdjęciem fotografa i nikomu nie przeszkadzała nagość w publicznej strefie miejskiej. W końcu sztuka to sztuka, a Włosi od dziecka przyzwyczajeni są do obcowania z nagością. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego kościoła, obejrzeć obrazy i rzeźby albo przypomnieć sobie ich dziedzictwo narodowe sięgające czasów antycznych – nagie ciało w sztuce we Włoszech było i jest na porządku dzienny. Najlepszym przykładem na to, że nagość w krajach o bogatej, wielowiekowej kulturze nie jest tematem tabu, była wycieczka dzieci szkolnych, które pod opieką nauczycielek czekały na wejście na wystawę fotografii Helmuta Newtona. A ten, jak wiadomo, nagie ciało kobiety (i nie tylko) eksploatował w swojej fotografii przez całą swoją twórczość, o czym pisałem w osobnym artykule. Zastanawiam, co by się działo w Polsce, gdyby w naszej przestrzeni publicznej zawisły billboardy ze zdjęciem Newtona, i czy jakakolwiek szkoła wysłałaby dzieci na lekcję sztuki na taką wystawę.

Wystawa w Palazzo Arti Napoli to ponad 200 wielkoformatowych fotografii Helmuta Newtona. Świetnie wyeksponowane zdjęcia robią wrażenie. Dopiero teraz poczułem istotę twórczości fotografa, której nie oddaje żaden, nawet najlepiej wydrukowany album fotograficzny. Wystawa potrwa do 18 czerwca, więc jeśli ktoś będzie miał okazję, polecam.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Wystawa fotografii Helmuta Newtona w Neapolu
Foto: Zdjęcia własne VU MAG Wystawa fotografii Helmuta Newtona w Neapolu

Windows shopping

Na zakończenie coś o shoppingu. W przeciwieństwie do zakupów, których nie znoszę, bardzo lubię robić tzw. windows shopping, czyli oglądać dobrze zaprojektowane wystawy sklepowe. Najlepiej w nocy, bo specjalnie zaprojektowana iluminacja dodaje im wyrazu, a często jest również istotnym elementem całej instalacji. Oto kilka zdjęć z mojego windows shoppingu po słynnej rzymskiej Via dei Condotti – małej ulicy z butikami największych marek modowych.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Witryna butiku Gucci przy Via dei Condotti w Rzymie
Foto: Zdjęcia własne VU MAG Butik Chanel przy Via dei Condotti i na Placu Hiszpańskim w Rzymie
Foto: Zdjęcia własne VU MAG Max Mara przy Via dei Condotti w Rzymie
Foto: Zdjęcia własne VU MAG Witryny domu mody Fendi w Rzymie
Foto: Zdjęcia własne VU MAG Butik Hermes w Rzymie

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~Kobieta z Magdalii : Windows shopping, powiadasz? Przypomniałam sobie moje opowiadanie, które ma z tym COŚ wspólnego... :) Zapraszam :)
http://kobieta-z-magdalii.kobietnik.pl
Jeśli chodzi o zapachy to z wakacjami kojarzy mi się zapach jaśminu a za każdym razem kiedy wącham L'eau d'Issey, przypomina mi się wyprawa statkiem po Nilu...
21 mar 15:52
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email