Zdrowie prosto z Los Angeles

Żywność organiczna, zdrowe koktajle, detoks organizmu i joga w powietrzu - to właśnie w Los Angeles powstają najnowsze trendy zdrowego trybu życia. Zobacz jak dbają o siebie mieszkańcy LA w 2017 roku!

Foto: Zdjęcia własne VU MAG

„Modne diety, modne sporty, sztuczni ludzie i wszechogarniający kult pięknego ciała”. Ludzie uwielbiają narzekać na Los Angeles i postrzegać to miasto jako kolebkę sztucznych twarzy i zagubionych ludzi, którzy przybyli tu spełnić marzenia o sławie, a które zniknęły z opłatą pierwszego czynszu i rozbijają się teraz po tafli oceanu… Sam Andy Warhol mawiał, że kocha Los Angeles, bo kocha plastik, a Woody Allen w filmie „Annie Hall” stwierdził, że jedynym kulturalnym zajęciem w tym mieście jest możliwość skrętu w prawo na czerwonym świetle… I choć prawdopobnie znajdziemy tutaj na jednej ulicy więcej sztucznych ust i nosów niż w całej Polsce, Los Angeles ma również inne oblicze. Odkryć je można po kilku tygodniach spędzonych w tym mieście i po podglądaniu codziennego życia mieszkańców. To twarz nie kultu pięknego ciała, lecz zdrowego trybu życia i pogodnego podejścia do ruchu i sportu. Nie ma chyba drugiego takiego miasta, w którym na ulicach mija się niemalże same osoby z matą pod pachą w sportowym ubraniu, wychodzące z siłowni, biegające po ulicy, rozciągające się w parku i popijające modne, ale z drugiej strony zdrowe drinki. W Los Angeles po prostu nie wypada nie być fit, i nie jest to związane z „lansem” lecz zdrowymi nawykami jakimi warto zarazić się od mieszkańców tego miasta. Zaczynamy!

Trochę historii…

Los Angeles nazywane jest również „Kreatywną Stolicą Świata”. Z badań USC Stevens Institute for Innovation wynika, że żyje i pracuje w nim więcej artystów, autorów, twórców filmowych, aktorów, tancerzy i muzyków, niż w żadnym innym miejscu i czasie w historii cywilizacji. Jaki ma to wpływ na zdrowy tryb życia?  Mogłoby się wydawać, że żaden. Jednak myśląc o tym głębiej; ogromny. Są to w końcu przedstawiciele wolnych zawodów (sic: mają wolny czas i sami nim gospodarują), należą do elity (sic: ich portfele raczej nie narzekają na brak pieniędzy), są osobami publicznymi (sic: zarabiają na zdrowym i pięknym wyglądzie). Do tego dochodzą modelki i aktorzy, którzy po prostu muszą dbać o swoje ciało.

Los Angeles, kolebka showbiznesu musiała więc dostosować się do potrzeb żyjących tu mieszkańców. Powstawało coraz więcej siłowni, szkół tańca i jogi. Przeprowadzali się także tu lekarze, dietetycy oraz inni specjaliści pragnący pomóc gwiazdom (oraz na nich zarobić). Wraz z rozwojem kultury New Age powstawało wiele ośrodków medytacyjnych i innych opierających się na medycynie naturalnej. Aura miasta wciąż nie przypomina tej znanej nam z wielkich stolic świata. Pośpiech? Życie na pełnych obrotach? Gonitwa z czasem? Zapomnij o tym w Los Angeles. Za to znajdź czas na spacer po Venice Beach.

1. Ćwiczenia z Venice Beach, czyli po pierwsze zadbaj o ciało

Kto jest fanem serialu „Californication” doskonale zna te okolice - niemalże cały serial powstał właśnie na Venice Beach. Jest to jedna z najciekawszych okolic Los Angeles, zarówno w nocy jak i w ciągu dnia. Na długim deptaku wzdłuż plaży codziennie widać tysiące uśmiechniętych osób uprawiających sporty. Wiek, nie ma tu znaczenia. Wszyscy jeżdżą na rowerach, deskorolkach, rolkach, surfują i pływają w oceanie - wysportowane sylwetki to nieodzowna część krajobrazu. Przy takich sprzyjających warunkach jak piękna pogoda, powiew wiatru i szum oceanu aż samemu chce się ćwiczyć! Do tego plaża oferuje liczne otwarte siłownie i darmowe zajęcia np. z tańca na rolkach, w których biorą udział czterolatkowie i dziewięćdziesięciolatkowie.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Venice Beach, fot. Dominika Roman

Na Venice Beach ćwiczą wszyscy a dostępność do ogromnej ilości kortów tenisowych, otwartych siłowni, boisk do koszykówki i organizowanych tu zajęć jogi, czy też fitness powoduje, że każdy może się dołączyć. Bez wcześniejszych zapisów i wydawania fortuny. A do tego możemy ćwiczyć w historycznych miejscach, jakim jest np. Muscle Beach - otwarta siłownia, która przed laty była świadkiem treningów wielkich gwiazd takich jak Arnold Schwarzenegger- dosłownie „wielkich” :)

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Ćwiczenia na Venice Beach, fot. Dominika Roman

Na Venice Beach można również zaobserwować nadchodzące nowości. To tu powstają trendy zdrowotne, które rozprzestrzeniają się po świecie z szybkością światła. Jednym z nich obecnie jest… stąpanie po cienkiej linie.

Slackline, czyli sport na krawędzi

Sport ten narodził się oczywiście w Kalifornii, na początku lat 80. XX wieku w Yosemite Park. Wszystko zaczęło się od chodzenia po łańcuchach parkingowych, które póżniej zastąpiono linami wspinaczkowymi, które w końcu zastąpiono profesjonalną taśmą. Dziś w Los Angeles są specjalne parki przeznaczone dla miłośników tego sportu polegającego na balansowaniu na rozpiętej taśmie (bardziej zaawansowani nie tylko balansują lecz np. skaczą i obracają się w powietrzu). Sport ten ma już wiele odmian i staje się coraz popularniejszy również w Polsce. Polecam nie tylko jako sposób ćwiczeń na koordynację ruchu, ale także jako fajną zabawę podczas wiosennego pikniku ze znajomymi.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Slackline, fot. Dominika Roman

Acroyoga, czyli prawie jak na olimpiadzie

Kolejną nowością, jaką odkryłam spacerując po Venice Beach były ćwiczenia, jak się później dowiedziałam z Acroyogi (modne połączenie jogi, akrobatki i tajskiego masażu). Wykonywane figury „od tak sobie” na plaży przez uczestników tych zajęć, wyglądały jak zawody z akrobatyki a nie ćwiczenia amatorów. I choć wygadają one skomplikowanie w rzeczywistości nie są aż takie trudne. Jednak przed wystąpieniem publicznym radze poćwiczyć w domu lub na sali treningowej. Zajęcia z Acroyogi dostępne są już w Polsce.

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Acroyoga

2. Jedzenie jest ważne

W Los Angeles wszyscy zwracają uwagę na produkty. Może to aż wydawać się śmieszne, kiedy widzi się całe rodziny czytające ulotki ze składnikami w supermarketach… tym bardziej, że w Polsce większość produktów nawet bez napisu „eko” jest dużo zdrowszych od tych w LA. Można więc śmiać się lub nauczyć się od amerykańskich rodzin zwracania uwagi na składniki naszego pokarmu.

Bez pszenicy i glutenu

Moda na produkty bez glutenu znana jest w Polsce nie od dziś. W Los Angeles jednak trudno mówić o modzie na takie produkty, to po prostu codzienność. Większość dostępnych produktów nie zawiera tego składnika, i niemalże każdy mieszkaniec tego miasta unika go jak ognia. Zamiast wybierać produkty z przekreślonym kłosem, które zazwyczaj zawierają więcej cukrów i tłuszczów, polecam przygotowywanie posiłków z naturalnych produktów bez glutenu takich jak gryka, ryż czy amarantus. Jednym z moich ulubionych rozwiązań w stylu „LA” jest serwowany tutaj hamburger w liściach kapusty zamiast w bułce.

Zatrzymaj się na shota

Biegnąc rano do pracy lub na siłownię mieszkańcy Los Angeles nie zatrzymują się na szybką kawę tylko na… shota z witamin. Na każdym niemalże rogu można znaleźć  kawiarenki oferujące w małych buteleczkach, niczym z bajki „Alicja w Krainie Czarów” specjalne mieszanki zdrowych, wyciskanych i tłoczonych soków. Podawane w pojemniczkach 100 ml, odpowiedzialne są np. za wzrost tkanki mięśniowej, poprawianie humoru, pobudzenie organizmu, uspokojenie nerwów itp. W zależności od naszego porannego nastroju możemy zaserwować sobie inną dawkę witamin przygotowanych i dobranych przez specjalistów. Naprawdę działa!!!!!!

Foto: Zdjęcia własne VU MAG Witaminowe shoty

3. Holistyczne podejście do zdrowia- dbaj o duszę

Holistyczne podejście do zdrowia staje się coraz popularniejsze w większości rozwiniętych krajów, również w Polsce. W Los Angeles znane jest już od kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy tego miasta dbają zarówno o dobre samopoczucie fizyczne, jak i psychiczne. Ćwiczą ciało a także duszę. Bez problemu można znaleźć tu zajęcia z jogi lub medytacji. A jak pokazują badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Los Angeles medytacja poprawia pamięć, koncentrację, samopoczucie, wycisza umysł oraz pozytywnie wpływa na…odmłodzenie naszego ciała. I choć dla wielu wydaję się czymś mistycznym i trudnym jest całkowicie naturalnym stanem dla człowieka. Możemy medytować patrząc w ogień, zamykając oczy, słuchając relaksującej muzyki. Podobno różnice w naszym samopoczuciu zauważymy już po 4 dniach codziennej, 20-minutowej medytacji.

W nurt dbania o duszę i umysł wpisują się również zajęcia z jogi, która jak twierdzi  dziennikarz naukowy „New York Times” podnosi także popęd seksualny oraz poprawia odczuwanie satysfakcji z seksu.

Foto: istock Medytacja

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~j23 : tTak zdrowo sie odzywiają że muszą pickapami jezdzić a ubrania w rrozmiarze XXXL a szczupłą nacją sa skośnoocy ale i oni już zaczynają puchnąć
16 mar 12:11 | ocena: 50%
Liczba głosów:2
50%
50%
| odpowiedzi: 1
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~usa do ~j23: na wschodzie USA - na zachodzie są szczupli
16 mar 13:02
Liczba głosów:0
0%
0%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:
~dziewczyna : Teraz to jestem zszokowana że Amerykanie w ogóle ćwiczą, zazwyczaj się kojarzeni z otyłością i fast foodami. Ale pewnie większość z nich bierze IQgreen i szybko na tych chudną.
23 lut 21:46 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email