Zawieszona kawa - nowy trend w kawiarniach

Poproszę kawę, a jedną zawieszam - takie zamówienie może stać się coraz bardziej popularne w polskich restauracjach i kawiarniach. Wszystko za sprawą inicjatywy "Zawieszonej kawy".

ThinkStock

Poproszę kawę, a jedną zawieszam - takie zamówienie może stać się coraz bardziej popularne w polskich restauracjach i kawiarniach. Wszystko za sprawą inicjatywy "Zawieszonej kawy".

Choć sama idea "zawieszonej kawy" narodziła się we Włoszech (caffe sospeso), do Polski sprowadził ją pochodzący z Kijowa Aleksander Każurin. Idea jest bardzo prosta: płaci się za dwie kawy, jedną dla siebie, a drugą, którą "zawieszamy", dla nieznajomego, który zaglądając do kawiarni może ją odwiesić i odebrać za darmo.

"Zwyczaj zawieszania kawy pochodzi z Włoch. Jednak ja z tą inicjatywą spotkałem sie na Ukrainie. Zauważyłem, że jest to bardzo popularne w kawiarniach i postanowiłem przenieść ten pomysł do Polski" - wyjaśnia Aleksander Każurin koordynator inicjatywy w Polsce. "To bardzo prosta idea czynienia dobra przy okazji. Kupując kawę, możemy kupić drugą, z której może skorzystać przypadkowa osoba. Nie chodzi tu o kładzenie akcentu na osoby ubogie, z tego, co widziałem na forach pojawiły się również takie komentarze. Chodzi tu przede wszystkim o dobrą zabawę" - dodaje.

Każurin nie ukrywa, że pomysł z "zawieszaniem kawy" wkracza do Polski bardzo powoli, jednak w samej Warszawie można "zawiesić kawę" już w ośmiu restauracjach. Jedną z nich jest mieszcząca się na warszawskim Mokotowie kawiarnia Kubek w Kubek.

"Do naszej kawiarni przychodzą przede wszystkim sąsiedzi, którzy nas znają. Mamy wypracowane zaufanie. Bo trzeba zaznaczyć, że ta akcja wymaga zaufania i życzliwości. Klient musi mieć pewność, że +zawieszona+ przez niego kawa faktycznie trafi do osoby, która o nią poprosi" - przyznaje Joanna jedna z właścicielek kawiarni Kubek w Kubek.

Choć wielu właścicieli kawiarni i restauracji z dystansem odnosi się do tego pomysłu, idea spotyka się z ogromnym uznaniem bywalców kawiarni, którzy jak zauważa Joanna bardzo chętnie uczestniczą w tej "miejskiej grze dla kawoszy".

"Nasi klienci bardzo chętnie przyłączają się do tej akcji. Jeden z panów, który ufundował taką zawieszoną kawę powiedział: +dziś mnie na nią stać, być może jutro sam będę jej potrzebował+. Mamy klientów, którzy przy każdym zamówieniu zawieszają jedną kawę albo i więcej. Można zaobserwować, że taka +zabawa+ sprawia im wiele przyjemności i radości. Sam fakt, że w taki sposób możemy okazać komuś życzliwość nastraja pozytywnie. Myślę, że można tę inicjatywę określić mianem miejskiej gry" - przyznaje Joanna.

W kawiarni Kubek w Kubek zawieszone kawy zapisywane są na tablicy, tak aby każdy klient, który odwiedza kawiarnię mógł wybrać sobie kawę, którą chce odwiesić.

"Jak na razie jeszcze nikt się po taką zawieszoną kawę nie zgłosił, ale to tylko, dlatego, że akcja ruszyła w czwartek późnym popołudniem. Najwyraźniej nasi klienci na razie wolą dawać niż brać" - dodaje.

Okazuje się jednak, że na Ukrainie kawa nie jest jedynym dobrem, które można zawieszać. Jak podkreśla Aleksander Każurin ta inicjatywa obecna jest również w restauracjach, księgarniach, a nawet w aptekach.

"Każdy lokal oferuje coś innego, to właściciele decydują o tym jak bardzo chcą się zaangażować w taką inicjatywę" - wyjaśnia Każurin.

Koordynator akcji w Polsce liczy na to, że w ciągu roku do inicjatywy "Zawieszania kawy" przyłączy się około 100 lokali.

Tematy:

Nieprawidłowy email