Kolorowe jedzenie

Ich zużycie wzrosło w ciągu ostatnich 50 lat o 500 proc. Jedne są mniej groźne, a inne zdecydowanie powinnaś omijać szerokim łukiem. Soczysta czerwień truskawek, intensywnie cytrynowy żółty kolor. Zobacz, co powinnaś o wiedzieć o jedzeniu pełnym syntetycznych barwników.

Foto: istock

Na tropie koloru

Intensywny kawowy aromat i piękna kremowa filiżanka, w której kofeinowy napój smakuje inaczej niż w zwykłej szklance. Czy wiesz, że za odczuwanie smaku odpowiadają m.in. kolory jedzenia i zastawa, w której je podajesz? Ciasto będzie mniej słodkie, jeśli upieczesz je z dodatkiem kakao czy buraków, a do tego zaserwujesz na ciemnym talerzu. Czekolada do picia będzie smakowała przyjemniej w jasnych i pomarańczowych kubkach, a intensywnie zielone produkty dadzą ci poczucie większego orzeźwienia niż „czysta” woda. Kolory potraw w restauracji czy produktów na półkach sklepowych mają pobudzać apetyt, zachęcać do spróbowania i zakupu. Nic dziwnego, że artykuły dla dzieci są „kolorowe”, suszone owoce mają intensywną barwę, jakby przed chwilą były zerwane z drzewa, a sos do makaronu swoją czerwonością zwiastuje niby pomidorową ucztę.

Niestety, jedzenie nie tylko przestaje mieć naturalny smak, ale wzmacniane jest często sztucznymi dodatkami. Traci kolor, który zastępowany jest przez barwniki. Znajdziesz je w nienaturalnie ubarwionych pokarmach, ale także jako nieoczywisty składnik wielu produktów. Sosy, batoniki zbożowe, mięso czy płatki śniadaniowe... Zobaczcie, gdzie znajdziecie najwięcej „kolorowych” dodatków, co mogą powodować i czym możecie zastąpić je w swojej kuchni.

Identyczny z naturalnym

To mniej szkodliwa wersja popularnych „kolorów”, które barwią żywność dostępną w sklepach. Struktura chemiczna jest taka sama jak barwnika, który występuje w naturze. Choć to oczywiście lepszy wybór, pamiętaj, że spożywasz je w oderwaniu od „rodzimego” środowiska, zjadasz bez połączenia z substancjami, z którymi powiązane są w przyrodzie. Co ważne, pochłaniacie ich dużo więcej niż zjedlibyście z produktu, w którym są naturalną częścią. Dostajecie je w innych proporcjach i stężeniu, które może oddziaływać podobnie jak sztuczny barwnik. W serach znajdziecie np. annato (E 160b), który choć jest mieszaniną karotenoidów, może w nadmiarze wywoływać alergiczne reakcje skórne czy obniżać znacząco ciśnienie krwi. Naturalna kurkumina (E 100) zjadana w dużych ilościach, może podrażniać przewód pokarmowy i wpływać na nadmierną produkcję żółci. Zielony chlorofil (E 140) połączony w kuchni z produktami zawierającymi miedź, może doprowadzić do jej nadmiernego odkładania się w organizmie. Zjadanie indygotynu (E 132) może przyczyniać się do reakcji alergicznych i wpływać negatywnie na serce. I choć to niebieski barwnik występujący naturalnie w liściach indygowców, w przemyśle spożywczym otrzymywany jest, jak większość „naturalnych” barwników, na drodze syntetycznej. Dlatego, nie dajcie się zwieść zdrowym zapewnieniom, że ten rodzaj dodatków jest w 100 proc. bezpieczny dla ciebie i koniecznie ogranicz je w swojej diecie.

Sztucznie barwiony

To najchętniej stosowana grupa barwników, bowiem jest nie tylko tania, ale podkręca kolor produktu na dłużej. Sztuczne barwniki nie wpływają na zapach czy trwałość jedzenia, a jednak stosuje się je namiętnie we wszystkich dziedzinach przemysłu spożywczego. Choć nie rozchorujecie się po zjedzeniu barwionych sztucznie słodyczy czy miętowego soku, wypitego okazjonalnie, możecie odczuć ich skutki uboczne, jeśli zjadacie je codziennie np. w postaci zupek w proszku, chipsów czy kolorowych napojów dla sportowców. Pamiętajcie, że sztuczne barwniki różnią się znacząco od tych, występujących naturalnie w przyrodzie. Mają inną budowę i w zupełnie odmienny sposób działają na organizm.

Prawie 60-70% wszystkich kolorowych dodatków stosowanych we współczesnej masowej żywności to barwniki azowe. Jak twierdzą naukowcy, nie kumulują się w organizmie i musielibyście zjadać codziennie około 100 kilogramów pokarmów, które je zawierają, aby wywołać efekt toksyczny. Dla miłośników przetworzonego jedzenia to świetny argument, jednak dla wszystkich dbających o zdrowie, zdecydowanie niewystarczający, aby przekonać się do „sztucznego” koloru. Okazuje się bowiem, że nie same barwniki, a związki powstające w wyniku ich degradacji, mogą okazać się najbardziej szkodliwe.

Foto: istock Kolorowe jedzenie

Najbardziej podejrzani

Jednym z najbardziej szkodliwych sztucznych barwników jest żółta tatrazyna (E 102), która może powodować nie tylko nadpobudliwość u dzieci, ale przejawiać się alergiami, spadkiem nastroju lub bezsennością u dorosłych. Znajdziecie ją m.in. w napojach, chipsach, musztardach, galaretkach, dżemach czy słodyczach. Czerwień Allura (E 129) może skrywać się w ciastach z proszku, napojach dla sportowców, słodyczach, przyprawach czy płatkach śniadaniowych. Obwinia się ją za reakcje alergiczne, ale badania potwierdzają także jej wpływ na zwiększone ryzyko rozwoju niektórych nowotworów. Erytrozyna (E 127) może okazać się dla ciebie niekorzystna, szczególnie, gdy cierpisz na choroby tarczycy. Dlatego unikajcie koniecznie „wiśniowych produktów”, które mogą zawierać np. konserwowane owoce, pełne tego sztucznego barwnika.

Reakcje alergiczne u astmatyków, a także różnego rodzaju wysypki, dekoncentrację czy poddenerwowanie mogą pojawić się po zjedzeniu żółcieni chinolinowej (E 104), żółci pomarańczowej (E 110), azorubiny (E 122) czy zieleni (E 142). Znajdziecie je głównie w żywności w proszku, słodyczach, wypiekach, lodach, kremach czy napojach bezalkoholowych. Wszystkie barwniki karmelowe (E 150a – E 150d), dodawane chętnie do słodyczy, pieczywa czy herbat rozpuszczalnych, mogą wywoływać niestrawność, bóle brzucha czy wzdęcia. W serach znajdziecie chociażby litorlubinę (E 180), która odpowiedzialna jest  m.in. za pokrzywkę, bezsenność i problemy żołądkowo-jelitowe.

Sprawdź skład

Choć to tylko niektóre z najbardziej popularnych „kolorowych” dodatków, koniecznie prześledźcie skład swoich ulubionych produktów, które często jadacie. Z pewnością znajdziecie w nich wiele innych barwników, które nieświadomie pochłaniasz każdego dnia. Sprawdzajcie ich potencjalne negatywne skutki na organizm. Korzystajcie ze stron Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) czy rodzimych instytutów naukowych. Pamiętajcie, że dodatki do żywności w normalnych warunkach - nie są spożywane jako oddzielny produkt. Dlatego nie zaśmiecajcie nimi swojego organizmu i nie traktujcie jako naturalnej jego części.

Nie zapomnijcie, że ich negatywne działanie nasilają także konserwanty, w tym m.in. benzoesany, które mogą intensyfikować nieprzyjemne objawy i sprawiać, że możecie czuć się jeszcze gorzej.

Zrób to sam, sama

To nieprawda, że nie macie wyboru i musicie kupować wszystkie sztuczne produkty, które dostępne są na rynku. Ugotowanie i zmiksowanie kilku warzyw na gęsty „kolorowy” sos, zajmie wam zaledwie kilkanaście minut. Zrobienie naturalnych „barwników” do wody smakowej, także nie przysporzy wam wiele trudności. Wystarczą ulubione cytrusy, imbir czy kurkuma. Podkręćcie kolor swoich jednogarnkowych potraw, dodając do nich sok z buraka czy naturalną mieszankę curry. Zielony szpinak lub awokado zabarwią twoje zupy, koktajle i sok, a przy okazji własnoręcznie przygotowane kopytka czy kluski śląskie. Choć możecie mieć nieco więcej pracy w kuchni, pamiętajcie, że na szali jest twoje zdrowie i samopoczucie. Wykorzystujcie zatem jagody, maliny, sok marchewkowy, szafran, kawę, kakao czy herbatę. Kolorujcie swoje potrawy, ale w naturalny sposób, który przy okazji doda wspaniałego aromatu i zachęci domowników do wspólnego jedzenia.

Foto: istock Naturalne barwniki

Bądźcie czujni

Lista szkodliwych substancji dodawanych do żywności jest długa. To, co często króluje nadal w Europie, w Stanach Zjednoczonych zostało już zakazane. Nie bez powodu, część żółtych barwników przestała funkcjonować chociażby w Norwegii czy Szwecji. Coraz więcej badań naukowych wiąże nie tylko żywność przetworzoną z rozwojem wielu chorób, ale dodatek barwników jako bezpośredni wyzwalacz alergii, zaburzeń psychicznych czy nawet niektórych nowotworów. Choć teoretycznie, wszystkie dopuszczone do obrotu „kolorowe” dodatki, są w bezpiecznych dawkach, nie możecie zapominać o ich produktach rozkładu, które nierzadko kumulują się w organizmie.

Nie zaczniecie świecić na czerwono, po wypiciu jednorazowo napoju w kolorze wiśniowym. Nie staniecie się zielonym kosmitą, po zjedzeniu intensywnie zielonych drażetek orzeźwiających. Będziecie jednak uboższi w składniki odżywcze, które moglibyście dostarczyć razem z naturalną żywnością.

Wybór, jak zwykle, należy do was. Dlatego, nie dajcie się. Bądźcie czujni, krążąc między półkami sklepowymi i wybierajcie jedzenie, które da wam prawdziwą moc, a nie tylko zaspokoi wizualne pragnienia. Postawcie na kolor, ale naturalny.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~celka : Wszystko jest szkodliwe jak się spożywa w nadmiarze. Za dużo soli szkodzi , za dużo cukru szkodzi , za dużo mięsa ,nabiału etc też szkodzi . Nawet sex w nadmiarze jest szkodliwy , bo można wykitować na serce. Więc ja jem wszystko z umiarem , i nie słucham pseudo znaffców od wszystkiego i od niczego.
15 mar 21:55 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email