Kobiety Witkacego

„Rozdzielał miłość i erotykę. Nie chciał być brany na łańcuch, mówił, że w klatce zdechnie marnie. Zdradzał ją też trzy miesiące po ślubie, a potem robił to regularnie. Ona cierpiała i odchodziła od niego, choć nigdy nie zdecydowała się na rozwód”, mówi Małgorzata Czyńska. W swojej książce „Kobiety Witkacego” ujawnia nieznane fakty z życia jednego z najbardziej barwnych polskich artystów. Zdradza, na czym polegało „małżeństwo koleżeńskie” Stanisława „Witkacego” Witkiewicza i jakie kobiety najbardziej go pociągały.

Zdjęcie z prywatnej kolekcji Stefana Okołowicza

Witkacy określał układ, który wypracowali z żoną, jako: „przyjaźń, tolerancja, wzajemne wsparcie”. Na czym polegało małżeństwo Jadwigi „Niny” i Stanisława Witkiewiczów?

Rzeczywiście, w miarę upływu lat Witkacy przekonał żonę do „małżeństwa koleżeńskiego”. Nie wyobrażał sobie życia bez Niny, bardzo cierpiał, kiedy „zawieszała” ich kontakty podczas okresów separacji. Już w okresie narzeczeństwa pisał do niej o zasadzie całkowitej swobody, o braku obrzydliwego poczucia własności drugiego człowieka. Rozdzielał miłość i erotykę. Nie chciał być brany na łańcuch, mówił, że w klatce zdechnie marnie. Zdradzał ją też trzy miesiące po ślubie, a potem robił to regularnie. Ona cierpiała i odchodziła od niego, choć nigdy nie zdecydowała się na rozwód. Wspominała po latach: „I tak to trwało, ale coraz więcej było kobiet w jego życiu, aż wreszcie przestaliśmy być małżeństwem, tylko dobrymi przyjaciółmi”

A jak postrzegali ich inni?

Nie wzbudzali sensacji. Rimma Sturm de Sterm, przyjaciółka Niny, twierdziła, że: „taki status małżeństwa jak Niny i Stasia nie był czymś spotykanym, ale ponieważ oboje prowadzili swoje życie z wielką kulturą i taktem, bez skandali i nie wystawiają swoich honorów na szwank, wszyscy się z tym pogodzili i nie robili żadnemu z nich afrontów. Tzn. przyjaciele Niny szanowali Stasia i odwrotnie”.

Dlaczego Witkacy nie potrafił dochowywać wierności jednej kobiecie?  

Nie wiem. I ani nie chcę się domyślać, ani moralizować. Smycz, kaganiec, klatka nie były dla niego. Miał temperament,  szukał wrażeń, więc otaczał go „metafizyczny harem”.

Jakie kobiety zwracały uwagę Witkacego?

Sam Witkacy pewnie powiedziałby, że demoniczne. Silne, piękne, namiętne, interesujące.

Zdjęcie z prywatnej kolekcji Stefana Okołowicza

A co takiego miała w sobie Jadwiga Unurżanka, że Witkacy zdecydował się jej oświadczyć?

Witkacy pisał o niej w liście do przyjaciela, że: „rozumie, czym jest fantastyczność w życiu i poza nim”. Fizycznie była w jego typie: wysoka, szczupła, o bujnych rudych lokach, złotych oczach, wydatnych ustach. Arystokratka o aparycji wampa.

Matka artysty i jej synowa nie przepadały za sobą – jaki stosunek do Witkacego miała jego matka, Maria Witkiewiczowa?

Nina wspominała po latach, że mieszkanie pod jednym dachem z teściową stanowiło trudne doświadczenie. Według niej zachowywała się zbyt obcesowo, nietaktownie. Z kolei dla Marii Witkiewiczowej Ninka była wyniosła, przewrażliwiona na punkcie form towarzyskich etc. Maria, wpatrzona w swojego jedynaka, pragnęła dla niego szczęścia, spełnienia, stabilizacji życiowej. Matka i syn pozostawali ze sobą blisko, w wielkiej zażyłości. Maria i Edmund Strążyscy, przyjaciele Witkacego, mówili o relacji Marii Witkiewiczowej z synem, że: „widziała jego genialność i cierpiała nad jego niepowodzeniami”.

Jak wyglądało małżeństwo rodziców artysty?

Witkacy nie wyniósł z domu obrazu idealnego małżeństwa. Jego ojciec, Stanisław Witkiewicz, przez długie lata miał swoją muzę – Marię Dembowską, która początkowo wprowadzała go w tajniki zakopiańszczyzny. Od 1908 roku Dembowska towarzyszyła Witkiewiczowi podczas jego kuracji zdrowotnej w Lovranie, gdzie zmarł  w 1915 roku. Związek ojca z Dembowską na pewno położył się cieniem na synu. Zdaniem Dziuni Witkiewiczówny, kuzynki Witkacego: „syn uważał, że ojciec ma prawo mieć żonę i »muzę«, ale pani Dembowskiej nie znosił”.

Artysta często wspominał samobójczą śmierć swojej narzeczonej, Jadwigi Janczewskiej. Dlaczego, mimo upływu lat, nie potrafił pogodzić się z jej odejściem?

Trudno pogodzić się z samobójstwem bliskiej osoby. Śmierć Jadwigi była dla Witkacego wielką tragedią, której ślad odnajdujemy w jego malarstwie i literaturze – „Pożegnanie jesieni” jest powieścią z kluczem.

Kto naprawdę ponosił winę ?

Wielu uważało, że trudny charakter narzeczonego, jego zmienne nastroje i napady zazdrości zniszczyły psychikę młodej, niedoświadczonej panny. Do tego dochodzi podejrzenie, że Jadwiga była w ciąży, a Witkacy nie chciał dziecka. Czuł się winny jej śmierci. „Wszystko moja wina okropna”, pisał w liście do Bronisława Malinowskiego.

Witkacy często umieszczał historie i wątki ze swoich romansów i poglądy na temat miłości w książkach. Czy to była dla niego forma autoterapii?

Witkacy przyznawał, że każdy pisarz czerpie z siebie, z otaczającej go rzeczywistości. Jednocześnie mówi, że: „babranie się w autorze à propos jego utworu jest niedyskretne, niestosowne, niedżentelmeńskie. Niestety, każdy może być narażony na tego rodzaju świństwa”.

Zdjęcie z prywatnej kolekcji Stefana Okołowicza

A czytelnicy zdawali sobie sprawę z tego, czym się inspirował?

Osoby zainteresowane mogły rozszyfrować pewne zdarzenia czy postacie. Ofiarowując ciotce i kuzynce egzemplarz „Pożegnania jesieni”, napisał w dedykacji: „ale lepiej nie czytajcie”. Dla nich pewnie było oczywiste, że wiele tam z historii narzeczonej samobójczyni.

Opisuje Pani romans Witkacego i Ireny Solskiej. Ich plany były na tyle poważne, że kobieta została nawet przedstawiona ojcu artysty. Dlaczego ten związek ostatecznie się rozpadł?

Młodzieńcza miłość Witkacego do dojrzałej aktorki była mocna i namiętna. W powieści „622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta”, którą Witkacy napisał niedługo potem, bohaterka wzorowana na Solskiej to Pani Akne, a „acné” po francusku oznacza trądzik młodzieńczy. Witkacy przeszedł burzliwe uczucie do Solskiej właśnie tak, jak przechodzi się trądzik. Miłość z czasem osłabła, wygasła. Ale szanowali się nawzajem, widywali, Witkacy dawał Irenie Solskiej swoje utwory do czytania.

Witkacy nie wyobrażał sobie, że mógłby zostać ojcem. Skąd się wzięła w nim taka niechęć to dzieci?

Oświadczając się Ninie, od razu zastrzegł, że nie chce mieć potomstwa. Kiedy w 1925 roku zaszła w ciążę, poddała się aborcji. Niechęci Witkacego do ojcostwa niektórzy badacze szukają w jego dzieciństwie. Ewidentnie miał z tym problem.

Kilkakrotnie małżeństwo Witkiewiczów zawisło na włosku. W jakich sytuacjach Jadwiga traciła cierpliwość?

Kiedy dowiedziała się o romansie męża z Marią Pawlikowską, jej kuzynką, przez prawie dwa lata była z nim w separacji, odmawiała spotkań i goszczenia go w Warszawie. Romans Stasia z Pawlikowską bardzo ją upokorzył, a przecież można powiedzieć, że powoli przywykała już do zdrad. On jednak przekroczył kolejną granicę.

Między małżonkami doszło m.in. do kłótni z powodu Czesławy Oknińskiej. Napisała Pani, że to był związek „intensywniejszy i ważniejszy niż z jakąkolwiek z dotychczasowych kobiet”. Czym Czesława tak go zauroczyła?

Nina była tak dystyngowana, dobrze wychowana i zawsze poprawna, że trudno założyć, żeby kłóciła się z mężem. Po prostu zamrażała kontakty. Na zewnątrz nie dawała poznać, co sądzi o historiach Witkacego z kobietami. W listach czy w cztery oczy okazywała rozpacz i zniechęcenie, pisząc np., że ma ochotę wyskoczyć z okna piątego piętra. Związek Witkacego z Czesią był dla niej szczególnie trudny, bo to nie byle romans, tylko właśnie głęboka relacja uczuciowo-erotyczna. Witkacy widział w Czesławie i córkę, i kochankę. Wzruszała go, wywoływała czułość oraz silne pożądanie.

Kiedy Armia Czerwona wkroczyła do Polski, Witkacy popełnił samobójstwo. Dlaczego?

Witkacy przeżył rewolucję w Rosji, był wyszkolonym żołnierzem. Bał się bolszewików. Należał do ludzi świadomych historii i grozy nadchodzących wydarzeń.

Zdjęcie z prywatnej kolekcji Stefana Okołowicza

Artysta nalegał, by Czesława zdecydowała się umrzeć razem z nim. Dlaczego ją o to poprosił?

We wrześniu 1939 roku uciekli razem z Warszawy, dotarli na Polesie, do wsi Jeziory. Na wieść o wkroczeniu Armii Czerwonej na wschodnie tereny Polski Witkacy zadecydował o wspólnym samobójstwie. Czuł się zmęczony, schorowany, być może cierpiał na depresyjne stany. Czesia przekonywała go, żeby tego nie robili, żeby nie bał się przyszłości, starości, chorób, że będzie pracowała na nich oboje, a potem mu uległa. Położył sobie na sercu dłoń Czesi i powiedział: „A teraz daję nam ślub” i pomodlili się, chociaż był niewierzący. Przytulił ukochaną i wręczył jej rozpuszczony w wodzie luminal, żyletką lekko naciął żyły na przegubach dłoni kobiety. Może celowo tak lekko, żeby się nie wykrwawiła, może dawkę leku też dał taką, żeby tylko zasnęła. Kiedy się obudziła po wielu godzinach, zobaczyła martwe ciało Witkacego.

Jak kochanki Witkacego wspominały go z perspektywy lat?

Na każdej odcisnął piętno. Najbliższe kobiety – Nina i Czesia –  po jego śmierci nie ułożyły sobie życia osobistego, nie związały się z żadnym mężczyzną. Teraźniejszość je bolała, uwierała. Wspominały Witkacego. Nina codziennie czytała jego listy. Nie zawsze były to wspomnienia dobre i radosne. Czesława w przypływie zniechęcenia, może depresji, pisała, że ma wstręt do swojej przeszłości, do tych dziecięciu lat z Witkacym, że czuje się muchą w sieci pająka.

Materiały prasowe wydawnictwa Znak

Tematy:

Nieprawidłowy email