Joanna Jóźwik. Dziewczyna bez limitów

Ma 25 lat, sporo tytułów na koncie, duże ambicje i jeszcze większe możliwości. Sensacyjnie zdobyła brązowy medal na mistrzostwach Europy w Zurychu, jest aktualną mistrzynią Polski na 800 metrów. Na świecie mówią o niej „Jozwik”, bo tak polsko brzmiące nazwisko jest trudne do wymówienia przez zagranicznych komentatorów. W tym roku sportmsenka wzięła udział w olimpiadzie w Rio. Na Igrzyskach zajęła piąte miejsce w finałowym biegu na 800 m.

Foto: Zdjęcia własne Robby Cyron / VU MAG

Karolina Wierzbińska: Biegasz na 800 metrów, czasem na 400. Dystanse krótkie, a bardzo szybkie do zrobienia – to jest coś, co sprawia Ci radość?

Tak, uwielbiam prędkość. Od zawsze.

Niektórzy wybierają samochody, a Ty włączasz nogi…

Tak! (śmiech) Zaczęłam trenować i od razu wybrałam te krótkie dystanse i od początku starałam się biec jak najszybciej. Dopiero potem zrobiłam prawo jazdy, bo samochodem też lubię pocisnąć, jeśli o to pytasz (śmiech).

Zaczęłaś biegać, jak miałaś 14 lat.  Pamiętasz ten pierwszy ważny bieg?

Oczywiście, bo od niego się wszystko zaczęło. To było ponad 10 lat temu, zawody szkolne, na których biegłam na 300 metrów. Mój przyszły trener akurat był na tych zawodach, zobaczył mnie, zadzwonił potem do szkoły i powiedział, że się nadaję.

Klasyczne wyłowienie z tłumu!

Wychowałam się w małej miejscowości pod Stalową Wolą na Podkarpaciu. Miałam 14 lat, byłam bardzo ciekawa, jak wygląda życie sportowca, jak się trenuje i na czym polegają wyjazdy treningowe. Chętnie to wszystko zaczęłam! Potem było pod górkę (śmiech), że ciężko, że się męczę i generalnie łatwo nie jest. Miałam kilka motywacyjnych rozmów z trenerem, że czasem trzeba się samemu kopnąć w … Po jakimś czasie przeniosłam się do Stalowej Woli, a ostatecznie przeprowadziłam do Warszawy. Mieszkam na AWF-ie (Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie) w akademiku. To tutaj jestem na co dzień, na stadionie lekkoatletycznym albo w lesie.

Foto: Zdjęcia własne Robby Cyron / VU MAG

Lubisz biegać w lesie? Takie naturalne bieganie?

Uwielbiam! To jest takie bieganie, które zaczyna sprawiać nam tylko przyjemność. Takie, które jest tak bardzo w Twojej krwi, że przestaje cię męczyć. Ja nie lubię tylko biegać pod górkę (śmiech). Z takich naturalnych okolic to najlepiej biega mi się właśnie w lesie. Czuć mech. Choć z drugiej strony kocham zapach tartanu (śmiech), takie małe zboczenie. Cały czas trenuję. Biegam codziennie, na obozie 2, 3 razy dziennie.

Czym jest dla ciebie Rio?

Najważniejszym celem. Tam chciałabym mieć swoją najwyższą formę, choć jeszcze nie wiem, jaka ona jest.

(Aktualizacja) Joanna Jóźwik na Olimpiadzie w Rio zajęła piąte miejsce w finałowym biegu na 800m. Wynikiem 1.57,37 o sekundę poprawiła rekord życiowy.

To znaczy, że jesteś na razie bez limitu?

Ciągle do przodu, ciągle szybciej.

Foto: Zdjęcia własne Robby Cyron / VU MAG

Szybka byłaś w Zurychu w finale Mistrzostw Europy. 1,59 sekund na 800 metrów. Poprawiłaś swój rekord życia no i złamałaś 2 minuty. To był wyjątkowy bieg?

To był na razie najważniejszy bieg, najszczęśliwszy. Zdobyłam tam brązowy medal, a  pojechałam bez minimum, czyli praktycznie nie powinno mnie tam być… Polski Związek Lekkoatletyki zaufał mi i dał zielone światło na start. Tak się w sobie zawzięłam i obiecałam, że ich nie zawiodę… no i przywiozłam medal. Popłakałam się na mecie.

Wystartowałaś i co myślałaś? Dajesz mała, jak najszybciej, jak najszybcie?

Dokładnie tak… jest taki moment w biegu na 800 metrów, w którym wiem, że teraz dzieje się wszystko. Ile mam sił w nogach, tyle biegnę do przodu. Jak zbliżałam się do mety, to czułam tę czwartą zawodniczkę. Poistogowa była bardzo blisko, widziałam ją kątem oka, ale nie odpuściłam. Teraz skupiam się na tym, żeby przetrenować sezon bez kontuzji i żeby przy następnym starcie wejść na kolejny level.

Jak się Was potem ogląda w telewizji  to się wydaje, że biegi trwają 4 sekundy… a jak jest się tam w środku? Ile one trwają?

Biegi nie są sobie równe. Są takie, które ciągną się "przepotwornie" i pamiętasz każdy szczegóły, inne z kolei trwają ułamki sekund i nic nie można sobie z nich przypomnieć.

Foto: Zdjęcia własne Robby Cyron / VU MAG

Są biegi najlepsze, ale też najgorsze. Pamiętasz szczególnie trudny? 

Wiele było trudnych. Najgorszy? Biegłam wtedy w finale młodzieżowych mistrzostw Europy i po 400 metrach się przewróciłam. Po prostu upadłam. Dobiegłam ostatnia. To było strasznie trudne psychicznie, bo wiem, że byłam wtedy w stanie zdobyć medal. Zajęłam ostatnie miejsce. Jak upadłam, to pomyślałam, że kurczę, nie dobiegnę ostatnia, wstanę i chociaż wyprzedzę jedną dziewczynę. Nie udało się. Miałam za duże straty.

Ale wiesz, że inne na Twoim miejscu mogłyby po prostu zejść z bieżni.

Przybiegłam ostatnia. Po raz ostatni. Bardziej sama musiałam się pogodzić z tym, że popełniłam błąd taktyczny i powiedzieć, że tego błędu więcej nie popełnię.

Foto: Zdjęcia własne Robby Cyron / VU MAG

Jesteś małą wojowniczką?

Na bieżni tak. Poza nią nie.

A łatwo Ci przychodzi opowiadać o swoich marzeniach?

O takich sprawach rozmawiam ze swoimi przyjaciółmi.

A oni muszą biegać?

Nie, moja przyjaciółka, którą znam od zerówki, czyli co najmniej 20 lat, kompletnie nie jest związana ze sportem. A rozumiemy się jak siostry.

To znaczy, że widzi tylko Ciebie.

Tak, nie widzi we mnie sportowca. Widzi dziewczynę, przyjaciółkę. Nie wyobrażam sobie bez niej życia. Zna każdą część mojej osobowości i zna moje emocje.

A jakie emocje są w Tobie jak biegniesz?

To zależy co i jak biegnę. Na zawodach jest ogromna motywacja, to rozmowa wewnętrzna, żeby nie popełniać błędów, ale też czasem oszukiwanie siebie, żeby było lepiej.

W takich momentach jesteś dla siebie przyjacielem czy się opieprzasz?

Bardziej się opieprzam, zdecydowanie opieprzam (śmiech). Czasem przeklinam. I to pomaga!

Foto: Zdjęcia własne Robby Cyron / VU MAG

A bieg, kiedy nikt nie mierzy Ci czasu?

Jestem wolna. To moment dla mnie i mogę się zrelaksować. I czas nie ma znaczenia.

A znasz prywatnie swoje zagraniczne rywalki?

Nie, nie utrzymuję z nimi żadnego kontaktu. Wiesz, tak naprawdę chodzi o to, żeby nie odbiegać od nich. Nie ukrywajmy, ja muszę się skupić głównie na sobie, bo tak naprawdę to ja muszę być za każdym razem lepszą wersją siebie. A jeżeli będę lepsza od siebie, to może będę szybsza od innych. Potem, gdy startuję na zawodach i jest lepiej niż w zeszłym roku… to już wygrałam.

zdjęcia: Robby Cyron

stylizacja: Dagmara Radzikowska

make-up/włosy: Katarzyna Sobura

produkcja: Marek Pietroń

Tematy:

Nieprawidłowy email