Pozornie zdrowe jedzenie

Myślisz, że wszystko co znajduje się na półkach sklepowych jest w 100% bezpieczne? Chcesz, aby twoje codzienne menu było zdrowe i nie zawierało szkodliwych dla twojego organizmu, substancji? Zacznij czytać etykiety i dowiedz się, co zawierają produkty, które większość z nas uważa za zdrowe.

Foto: istock

Świadomość czyhających pułapek, jakie zastawiają na ciebie producenci żywności, jest bardzo ważna, jeśli chcesz zadbać właściwie o swoje żywienie. Z pozoru zdrowe produkty mogą bowiem zawierać substancje, które uznawane są za szkodliwe, a o których producent może cię nie poinformować na opakowaniu. Możesz też nie zorientować się, że dany produkt jest dla twojego organizmu mniej przyjazny, bowiem informacja na opakowaniu może cię po prostu zmylić. Oto lista produktów, na które musisz uważać i wybierać z nich te najbardziej naturalne i pozbawione chemicznych dodatków.

Ryby. Uznawane powszechnie za zdrowe i świetne źródło kwasów omega-3. Trudno się z tym nie zgodzić, ale... nie każda ryba powinna znaleźć się na twoim talerzu zdrowia. Choć ryby to także dobre źródło białka, nie powinnaś włączać ich do swojego codziennego jadłospisu. Mogą zawierać bowiem substancje toksyczne, takie jak rtęć, ołów, kadm czy nawet uran. Do tego antybiotyki czy na przykład dioksyny. Choć producenci przestrzegają norm maksymalnych zawartości np. metali ciężkich w rybach, pamiętaj, że chociażby rtęć, może dać objawy zatrucia po kilku latach. Nawet małe ilości zawarte w rybach kumulują się w organizmie i zatruwają cię powoli. Dlatego wybieraj ryby z terenów najmniej skażonych, np. z Pacyfiku, Oceanu Atlantyckiego czy Morza Północnego. Zdecydowanie ryby dzikie, niehodowlane. Jeśli nie masz wyboru i w twoim najbliższym sklepie możesz kupić tylko rybę z hodowli, wybieraj taką, o której sprzedawca jest w stanie ci powiedzieć jak najwięcej. Niestety, co druga spożywana przez nas ryba pochodzi z farm wodnych, które stosują do karmienia ryb, pasze z dużymi dawkami silnie działających antybiotyków czy hormonów wzrostu. Ich nadmiar w organizmie może powodować alergie, zaburzenia trawienia czy nawet problemy z układem krążenia. Choć ryba rybie nierówna z pewnością powinnaś unikać marlina, rekina, miecznika czy tuńczyka. To najbardziej toksyczne ryby, w których normy bezpieczeństwa są często przekraczane. Nie bój się Bałtyku – badania pokazują, że jest on tak samo zanieczyszczony, jak reszta wód, z których pochodzą dostępne na rynku ryby. Najlepiej, jeśli będziesz kierować się umiarem w zjadaniu tych pysznych stworzeń i będą one gościć na twoim talerzu nie częściej niż 2 razy w tygodniu.

Mięso drobiowe. To zdecydowanie „lżejsza” forma mięsa, zalecana tym, którzy dbają o linię. 100-gramowa porcja karkówki zawiera ponad 160 kalorii więcej niż ta sama ilość piersi z kurczaka czy filetu z indyka. To świetne źródło tryptofanu, który nie tylko hamuje apetyt, ale jest też niezbędny do produkcji serotoniny – hormonu szczęścia, czy melatoniny, odpowiedzialnej za twój spokojny sen. Wydawać by się mogło, że mięso drobiowe to samo zdrowie. Jeśli masz pewność, że drób jaki zjadasz pochodzi z hodowli ekologicznych, możesz być spokojna o jego skład. W przeciwnym wypadku może zawierać duże dawki antybiotyków, których zużycie wzrosło w 2013 roku aż o 57%, w stosunku do roku wcześniejszego. Niestety tendencja ta cały czas pnie się w górę. W mięsie z masowej hodowli możesz znaleźć też konserwanty i duże ilości wody oraz soli, w których producenci „kąpią” mięso, aby zwiększyć ich objętość. Pamiętaj – wybieraj mięso od znanych i sprawdzonych dostawców, którzy nie będą ci wciskać kurczaka karmionego paszą, przepełnioną środkami farmakologicznymi.

Produkty light. Ich pojawienie się w sklepach, wprowadziło istną rewolucję. Wszyscy chcieli być od razu „fit” i „0%”. Mleko do kawy musiało być odtłuszczone, jogurt tylko light, a czekolada - „bez cukru”. Bez wyrzutów sumienia, można było zajadać się zdrowszymi wersjami tradycyjnych produktów. Nic bardziej mylnego niestety. Odtłuszczone czy pozbawione cukru produkty mogą zawierać niekiedy więcej kalorii niż ich klasyczny zamiennik. Nic w przyrodzie nie ginie, dlatego producenci pozbawiając dany produkt kilku gramów np. tłuszczu, muszą go czymś zastąpić. Cukier najczęściej zastępowany jest słodzikiem, który spożywany w nadmiarze może wywoływać alergie i być przyczyną nie tylko zaburzeń trawiennych, ale także neurologicznych. Zmniejszona zawartość tłuszczu, obniża wchłanianie witamin w nim rozpuszczalnych, przez co lżejszy produkt staje się mniej odżywczy. Pamiętaj też, że tłuszcz to nośnik smaku, a pozbawiony go pokarm musi nadal być atrakcyjny dla konsumenta, dlatego producenci często podkręcają smak chemicznie. Do tego brakującą wolną przestrzeń wypełniają konserwantami, sztucznymi barwnikami czy zagęstnikami. Sprawdzaj koniecznie etykiety „odchudzonego” jedzenia i porównuj jego skład z tradycyjną żywnością.

Nabiał. Reklamy zapewniają nas, że pyszna owocowa maślanka czy truskawkowy jogurt to samo zdrowie, które dostarczą naszej diecie białka, wapnia czy wielu witamin. Choć naturalne mleczne produkty fermentowane powinny znaleźć się w twoim menu, te „owocowe” czy „o smaku...” lepiej, żeby zniknęły z twojej lodówki. Niestety w większości nafaszerowane są cukrem (nawet kilkoma łyżeczkami w małym kubeczku!), a do tego barwnikami (np. nadającymi kolor malinowy), aromatami (np. wanilii), zagęszczaczami – by twój jogurt nie rozlewał się jak mleko po sałacie czy wsadami owocowymi – które oprócz małej porcji owoców zawierają zazwyczaj cukier czy syrop glukozowo-fruktozowy, a do tego kolejne sztuczne substancje. Wybieraj z półek sklepowych nabiał bez dodatków i chemicznych substancji. Sprawdzaj skład – im mniejsza lista, tym bardziej naturalny produkt zjadasz.

Foto: istock Nabiał

Woda. Producenci wiedzą, że nazwy ich produktów muszą kojarzyć się ze zdrowiem, dlatego swoje lemoniady, „smakowe” napoje nazywają wodą „o smaku...”. Uważaj na butelki wyglądające jak najlepiej nawadniający cię napój na świecie. Unikaj pseudoowocowych aromatów, sztucznych barwników i dodawanego cukru, którego możesz znaleźć w skrajnych przypadkach nawet 10-15 łyżeczek w 1,5 litrowej butelce. Taka „woda” to nic innego jak chemiczny napój, który dostarczy ci dużą dawkę kalorii i zaburzy gospodarkę glukozy w twoim organizmie. Uważaj też na wody wysokozmineralizowane czy lecznicze. To dobry, chociażby potreningowy sposób na odzyskanie niedoborów elektrolitowych, jednak kiepska metoda na codzienne nawodnienie. Nadmiar zawartych minerałów może obciążyć nerki i zaburzyć równowagę elektrolitową w twoim organizmie.

Soki owocowo-warzywne. Uważaj, szczególnie na te, które swój smak opierają głównie na marchewce. Choć to dobre źródło beta-karotenu, w kartonowym soku możesz jej znaleźć znikome ilości. Czytając etykietę, zwróć także uwagę czy w składzie nie ma dodatku cukru, który zazwyczaj podkręca smak takiej marchewkowej mieszance. Wybieraj produkty naturalne, przygotowane z niezagęszczonych soków i bez dodatku substancji słodzących, wówczas masz pewność, że taka płynna przekąska wyjdzie ci na zdrowie.

Foto: istock Świeżo wyciskane soki są gwarancją zdrowia

Cukier trzcinowy. Swój brązowy kolor zawdzięcza melasie, syropowi, który pozostaje w procesie produkcji nieoczyszczonego cukru. Choć zawiera więcej substancji odżywczych, np. żelazo, magnez czy potas, są to minimalne ilości, które nie wzbogacą znacząco twojej diety w te składniki, a dostarczą takie same ilości kalorii jak biała wersja cukru. Ten cukier to chwyt marketingowy producentów, za który w dodatku musisz sporo zapłacić. Pamiętaj, że brązowy cukier wpływa tak samo na twój organizm jak biały i w nadmiarze odłoży ci się niezmiennie w tkankę tłuszczową.

Suszone owoce. Choć to wygodna forma przekąski, może zawierać konserwanty i spore ilości cukru. Wybieraj te naturalne, pozbawione dwutlenku siarki i innych siarczanów oraz koniecznie niemoczone w słodkim syropie. Wówczas wzbogacisz swoje menu w cenne dla zdrowia substancje.

„Ciemne” pieczywo. Ciemny kolor chleba wcale nie świadczy o jego dobrym składzie. Choć razowy rzeczywiście jest brązowy, „zwykły” zrobiony z mąki oczyszczonej może być przez producentów specjalnie zabarwiony. Do tego celu najczęściej używane są karmel, słód jęczmienny, melasa buraczana czy sztuczny miód. Najlepiej, jeśli zapytasz sprzedawcę z czego został zrobiony chleb, który cię interesuje. Wówczas unikniesz chemii i dawki energii, która da ci uczucie sytości na bardzo krótko. Wybieraj ciężkie i pachnące zakwasem chleby, które staną się doskonałym produktem, długo uwalniającym energię, który przy okazji dostarczy ci witamin z grupy B, magnezu czy żelaza.

Foto: istock Ciemne pieczywo

Gotowe zupy, sałatki, koktajle. Oczywiście mogą być dobrym źródłem błonnika i witamin, ale także sztucznych barwników, konserwantów i sporych ilości tłuszczu. Uważaj na kaloryczne dressingi, grzanki nasączone chemią, aby zachowały kształt i chrupkość oraz sery, często kaloryczne i „wzbogacone” w tłuszcz. Wybieraj sałatki, do których sama będziesz mogła przygotować sos lub użyć gotowego, ale w mniejszej ilości. Uważaj na skrobię w zupach, oprócz kalorii, niczego więcej ci nie dostarczy. A koktajle najlepiej przygotuj sama w domu – pozbawisz swoją dietę zagęstników i cukru.

Bezpieczna żywność

Już 17 milionów Europejczyków cierpi na alergię pokarmową. Przeciwutleniacze, barwniki, aromaty, substancje słodzące, emulgatory, ale też zanieczyszczenia chemiczne czy fizyczne powodują, że ta liczba cały czas rośnie. Unikaj pokarmów przepełnionych chemią. Wybieraj produkty jak najbardziej naturalne, nawet jeśli zawierają więcej tłuszczu niż odchudzony zamiennik. To gwarancja zdrowia i smaku, a także dobrego samopoczucia na co dzień. Bądź sprytna i nie daj się oszukać.

Foto: istock Jesteś tym, co jesz

Tematy:

Nieprawidłowy email