Historia szkolnego mundurka – od plisowanej spódniczki do fartuszka z tarczą

Pomyślany jako sposób na zniwelowanie różnic społecznych między uczniami, szkolny mundurek dla jego zwolenników stał się symbolem tradycji, a dla przeciwników ograniczającym indywidualizm uniformem. Czego więc uczy dziś mundurek – konformizmu czy twórczej zabawy modą?

Od wyróżnienia do uniformizacji

Chociaż mogłoby się wydawać, że szkolne mundurki są równie wiekowe jak sama instytucja szkoły, pojawiły się dopiero w XVI wieku w Anglii. Z początku wcale nie po to, żeby podkreślić prestiż szkoły, a raczej jej charytatywny charakter. Mundurki nosiły bowiem sieroty, synowie samotnych matek oraz dzieci z biedniejszych rodzin, którym długie granatowe płaszcze sponsorowały zamożne rody. Z czasem zadaniem mundurka stało się upodobnienie do siebie uczniów, żeby czuli się związani ze sobą nawzajem i swoją szkołą, odczuwając jednocześnie związek z tradycją i nie musząc ponosić konsekwencji różnic majątkowych między rodzicami. Dziś obowiązkowo nosi się mundurki w prywatnych szkołach w Wielkiej Brytanii, licznych szkołach w Stanach, Kanadzie, Australii, a także w Indiach i w Japonii, co widać, chociażby, w anime „Czarodziejka z księżyca”, czy na zdjęciach mody ulicznej z Tokio, które pokazują najbardziej twórcze sposoby na personalizację mundurka. Nie mogąc zmienić bazy swojego stroju, japońskie uczennice farbują włosy na wszystkie kolory tęczy, noszą glany, martensy i sneakersy albo designerskie torebki. Podstawa pozostaje jednak podobna od wieków. Dziewczynki noszą plisowane spódniczki do kolan, bluzki z kołnierzykami i podkolanówki, chłopcy marynarki, spodnie i koszule. Do uniformu mogą też przynależeć sweterki z dekoltem w serek, kardigany, peleryny, czy płaszcze, a wiele szkół wprowadza także nawiązujący do dziennego mundurka strój sportowy. Łączą je stonowane kolory – biel, błękit, granat czy zieleń, przetykane np. czerwienią albo żółcią na krawatach, muszkach czy apaszkach. Mundurki mają być z założenia ponadczasowe, skromne, zaimpregnowane na sezonowe mody, co nie przeszkadza uczniom twórczo je modyfikować. Krawat można przecież zawsze rozwiązać, spódniczkę podciągnąć do góry, żeby wydawała się krótsza, a w koszuli rozpiąć trzy guziki. Nie mówiąc już o tym, że chociaż wiele szkół zabrania uczniom makijażu i udziwnionych fryzur, nastolatki chętnie eksperymentują z wyglądem.

Foto: huffingtonpost.co.uk Uczniowie brytyjskiej Eton School

Mundurki w polskiej szkole – aspiracja do anglosaskiej kultury czy nawiązanie do przedwojennej tradycji?

Na początku XX wieku w Polsce dziewczynki chodziły do szkoły w granatowej bluzce z białym kołnierzem i plisowanej spódnicy do połowy łydki. Stroje chłopięce przypominały krojem wojskowe mundury ze sztywnym, krochmalonym białym kołnierzykiem. W międzywojniu powielano wzorce brytyjskie. Na co dzień dzieci nosiły marynarskie bluzy z kołnierzem, luźne spodnie albo plisowane spódniczki w biało-granatowe paski, a do szkoły alpakowe fartuszki na ramiączkach skrzyżowanych na plecach. Każda szkoła ustalała jednak własny dress code. W filmach „Szaleństwa panny Ewy”, czy „Panna z mokrą głową” główne bohaterki nosiły sukienki z kołnierzykami, białe skarpetki i sandały. Mundurki różniły się od siebie detalami – wielkością kołnierza, do niektórych wiązało się krawat, do innych muszkę, a na głowę wkładało kapelusze albo berety. Po reformie jędrzejowskiej, wprowadzonej przez ministra Janusza Jędrzejewicza w latach 1932–1933, do mundurka obowiązkowo doszywano tarczę z emblematem szkoły. Po wojnie mundurki szkolne też padły ofiarą niedoboru. Zamiast eleganckich komplecików z dwudziestolecia nosiło się „nonajrony”, czyli mało przewiewne poliestrowe fartuchy. Mogły być zdobione falbanką, delikatnymi wzorami, wycięte jak sukienka. Każdy był trochę inny, bo trudno było wymagać od rodziców, że uda im się zdobyć dla swoich pociech odzież zgodną z jednolitym wzorcem. Z fartuszka wystawały biały kołnierzyk koszuli, krótka spódniczka albo spodnie w kant. Fartuszek chłopięcy przypominał krojem kurtkę pilotkę z dwiema kieszonkami na piersi. Bardziej świadome mody dziewczyny traktowały mundurek jako wyzwanie, zdobiąc je zgodnie ze swoim uznaniem. W związku z kryzysem lat 80. odeszło się od wymogu noszenia mundurka. Ustawowy obowiązek został przywrócony w 2007 roku za czasów ministra edukacji narodowej Romana Giertycha, który zachęcał szkoły do wprowadzenia mundurka, pomagające znieść różnice społeczne między uczniami, uczące szacunku do tradycji oraz podkreślające przynależność do szkoły. W badaniach OBOP z tamtego czasu 70 proc. ankietowanych opowiedziało się za przywróceniem obowiązku noszenia mundurka. Nie ucichły jednak głosy sprzeciwu, zwracające uwagę na to, że w okresie dojrzewania nie powinno się odmawiać nastolatkom prawa do kreowania własnego wizerunku. Nowelizacja ustawy z dnia 13 czerwca 2008 o systemie oświaty zniosła obowiązkowe mundurki i pozostawiła swobodę decyzji w tej sprawie szkolnej społeczności.

Foto: gk24.pl Zjazd na 70-lecie ekonomika Szczecinek / fot. Rajmund Wełnic

Mundurki dla indywidualistów

W teledysku Britney Spears „...Baby One More Time” szesnastoletnia gwiazdka nosi krótką spódniczkę, związaną pod biustem białą koszulę i różową gumkę na włosach, Blair Waldorf z „Plotkary” obowiązkowo zestawiała z marynarkami ogromne opaski na włosy, a Hermiona z „Harry'ego Pottera” rozpinała kołnierzyk białej koszuli i pozwalała krawatowi w paski powiewać na wietrze. W ulubionych filmach i serialach mundurki zazwyczaj podlegają personalizacji, co ma sugerować, że wielkie osobowości rozsadzają ramy stonowanego stroju.

Foto: materiały promocyjne Mundurki

Wciąż trwa więc dyskusja na temat sensowności obowiązku noszenia mundurka. Choć w założeniu mundurek ma nauczyć dzieci pokory, szereg badań nie wskazuje na to, jakoby jednolity strój pomógł zlikwidować problem narkotykowy w szkole, działał na wzrost frekwencji, czy poprawę wyników w nauce. Mundurek, który ma zapobiegać rozróżnieniu uczniów na lepiej i gorzej sytuowanych, może w efekcie hamować rozwój indywidualności, do którego niezbędne jest konfrontowanie się z własnym wizerunkiem, testowanie swoich granic i odróżnianie się od rówieśników. Uniformizacja to nie jedyne przewinienie mundurka. Każąc dziewczynkom nosić spódniczki, a chłopcom spodnie, od najmłodszych lat wspiera się utarte schematy dotyczące gender, nie pozostawiając wolności ekspresji uczniom, zwłaszcza tym, którzy nie chcą jednoznacznie definiować się jako dziewczynki, czy chłopcy. Dziewczynka w krótkiej szkolnej spódniczce staje się obiektem pożądania, a jednocześnie wpaja jej się, że istotą kobiecości jest piękne ciało, podczas gdy chłopcy, ubrani w mundurki małych dorosłych, są uznawani za przeznaczonych do kariery. Niemniej jednak można uznać, że mundurki spełniają swoje zadanie w budowaniu przynależności. Jako że niełatwo wzbudzić w dzieciach dumę ze szkoły, utożsamienie z tak samo ubranymi rówieśnikami pomaga poczuć się częścią wspólnoty. A młodym indywidualistom mundurek rzuca wyzwanie, ucząc, że w ramach schematu też można zaznaczyć swoją kreatywność.

Tematy:

Nieprawidłowy email

Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Grupa uczennic w przedwojennej Polsce

Lata dwudzieste XX w. - grupa uczennic w mundurkach szkolnych

Historia szkolnego mundurka – od plisowanej spódniczki do fartuszka z tarczą (slajd 1 z 17)

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego

Reklamy
Koniec bloku reklamowego