Wszyscy potrzebujemy emocjonalnej apteczki

Co zrobić, by codzienne niepowodzenia nie urosły do rangi dużych problemów? Z pomocą przychodzi nam dr Guy Winch. Dzięki jego bestsellerowej książce „Emocjonalne SOS” poczujemy się jak na kozetce u psychoterapeuty z Manhattanu.

Foto: Materiały prasowe

Teoria „emocjonalnej apteczki” wydaje się prosta. W swojej książce „Emocjonalne SOS” porównuje Pan funkcjonowanie psychiki do funkcjonowania ciała. Czy może Pan powiedzieć coś więcej o tej koncepcji?

Wiemy, jak funkcjonuje nasze ciało i wiemy, jak o nie dbać. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie mieliśmy wiedzy na temat troszczenia się o zdrowie psychiczne, a teraz posiadamy wgląd w działanie własnego umysłu. To wspaniałe – możemy monitorować jego stan i reagować, kiedy dzieje się z nim coś złego.

Niesamowite – jesteśmy w stanie otworzyć psychologiczną apteczkę i zaaplikować coś, co działa kojąco na naszą psychikę. To naprawdę jest takie proste? 

Tylko w teorii. Wiele rzeczy, które trzeba zrobić, by osiągnąć stan ukojenia, będą wydawały się sprzeczne z intuicją i pierwszymi reakcjami. Np. kiedy doświadczamy odrzucenia, przyjmujemy za właściwe analizowanie własnych błędów i  niedociągnięć, by zrozumieć, dlaczego to się wydarzyło. Wtedy czujemy się jeszcze gorzej, dlatego powinniśmy postąpić odwrotnie – pomyśleć o wszystkich naszych dobrych i mocnych stronach. Jednak sama świadomość, że należy zwrócić się ku pozytywnemu myśleniu, nie wystarczy, gdy umysł koncentruje się na niepowodzeniach. Dlatego w pierwszej kolejności musimy wiedzieć, co zrobić, aby złagodzić emocjonalną kontuzję.

Jest Pan psychologiem i mówi Pan: „Nie potrzebujesz profesjonalnej pomocy, jeśli tylko chcesz, możesz mieć lekarstwo na życzenie”. Nie uważa Pan, że to może stanowić zagrożenie dla specjalistycznej praktyki?

W mojej książce dokładnie zaznaczam, kiedy powinniśmy zgłosić się po pomoc psychologiczną. Każdy rozdział kończy się poradą. Nie idziemy do lekarza z najmniejszym zadrapaniem, ranką, przeziębieniem, kaszlem. Zawsze staramy się o takie drobne dolegliwości w pierwszej kolejności zadbać w domu. Po pomoc profesjonalisty zgłaszamy się, gdy nie odczuwamy poprawy i nasz stan się pogarsza. Tak samo musimy postępować z emocjonalnymi urazami.

W codziennym życiu doznajemy wielu emocjonalnych kontuzji – to oznacza, że każdy z nas potrzebuje „emocjonalnej apteczki” na wszelki wypadek?

Dokładnie! Wszyscy potrzebujemy emocjonalnej apteczki i musimy wiedzieć, co z jej wyposażenia jest dla nas najlepsze. W mojej książce podaję kilka sposób leczenia każdej emocjonalnej rany. Omawiam, jak stosować kurację i ocenić, co działa lepiej. Kiedy boli nas głowa, mamy możliwość wyboru spośród nieograniczonej puli dostępnych środków przeciwbólowych, ale w końcu przekonujemy się, który lek działa najskuteczniej. Analogicznie do tego, powinniśmy być świadomi technik oraz ćwiczeń – aby złagodzić emocjonalne rany – i wypróbować je, a następnie wybrać te najlepsze.

Uważa Pan, że wszelkie szczęście jest najważniejsze w życiu każdego człowieka?

W mojej książce nie skupiam się na tym, w jaki sposób osiągnąć szczęście, a raczej na sposobach ukojenia emocjonalnych ran, które powodują, że jesteśmy nieszczęśliwi. Przyklejenie plastra na skaleczenie nie sprawi, że będziemy od razu zdrowi, ale ma zapobiec rozwinięciu się infekcji i ukojeniu bólu. Myślę, że ludzie powinni skupić się zwyczajnie na osiąganiu satysfakcji z życia, nie na szukaniu szczęścia – szczęście przychodzi i odchodzi, a zadowolenie z życia, jako coś trwałego, wydaje się o wiele ważniejsze.

Foto: Materiały prasowe Autor książki "Emocjonalne SOS" - Guy Winch / zdj. Andrew H. Walker

Polski tytuł Pana książki to „Emocjonalne SOS”. Co Pan o nim sądzi?

Uwielbiam ten tytuł, ponieważ podkreśla on pilną i natychmiastową potrzebę dbania o zdrowie psychiczne. Naprawdę ludzie mogą być w dużo lepszej kondycji emocjonalnej, aktywni, o wiele skuteczniejsi i elastyczni emocjonalnie, jeśli tylko zaczną zwracać większą uwagę na swój stan.

Emocjonalne zadrapania, które Pan opisuje w książce, to odrzucenie, samotność, strata i trauma, poczucie winy, rozpamiętywanie, porażka, niskie poczucie własnej wartości – które z nich najczęściej występują w codziennym życiu?

Najczęstszymi emocjonalnymi ranami są: poczucie porażki oraz odrzucenia, których wszyscy doświadczamy praktycznie codziennie. Współmałżonek zapomniał o pocałunku na pożegnanie, kiedy wychodził do pracy, znajomy nie polubił naszego posta na Facebooku, przyjaciele nie zaproponowali wyjścia na obiad, sąsiad nie zaprosił na imprezę – to wszystko sprawia, że możemy poczuć się odepchnięci. Tak samo często popełniamy błędy – w szkole, w pracy, jesteśmy sfrustrowani, kiedy bez skutku staramy się schudnąć, jeść zdrowiej, unikać alkoholu. Niepowodzenia sprawiają, że stajemy się rozczarowani i zdemotywowani.

Jak ocenić to, czy sami jeszcze możemy sobie pomóc, czy już potrzebujemy psychologicznego wsparcia? Gdzie jest granica?

W pierwszej kolejności powinniśmy starać się pomóc sobie samemu. Czasem jednak nie następuje żadna zmiana, czujemy się gorzej, ciągle towarzyszy nam poczucie dyskomfortu psychicznego, nie możemy pewnych myśli wyrzucić z umysłu. To wpływa to negatywnie na zdolność funkcjonowania w pracy, w życiu codziennym. Jeśli snujemy fantazje o krzywdzeniu siebie lub innych osób, powinniśmy zgłosić się do specjalisty.

Czy uważa Pan, że współczesne życie jest bardziej stresujące niż dawniej? 

Pracujemy ciężej, ponadto jesteśmy uwikłani w znacznie więcej relacji społecznych niż dawniej. Mamy wysokie oczekiwania, pociąga nas tryb i standard życia prezentowany np. w mediach. Patrzymy na ludzi wokół i widzimy, że są lepiej usytuowani. Wydają się przez to szczęśliwsi, więc  sami chcemy tego wszystkiego i czujemy się źle, że się nie udaje. Nasze oczekiwania względem życia są ogromne.

Ludzie są bardzo różni i mają różne doświadczenia, ale czy można znaleźć jakieś podobieństwo, uniwersalne mechanizmy działania ludzkiej psychiki?

Moja książka została przetłumaczona na 21 języków, co dla mnie oznacza, że nasze uczucia i przeżycia emocjonalne są podobne bez względu na to, w jakiej kulturze żyjemy. W różnych strefach mogą funkcjonować zupełnie inne sposoby wyrażania odrzucenia oraz odmienne standardy, wywołujące poczucie winy czy samotność. Jednak kiedy człowiek doświadcza emocji, bez względu na czynniki kulturowe, odczuwa je w ten sam sposób, każdy umysł naturalnie reaguje na nie identycznie.

Czy istnieje różnica pomiędzy urazami psychicznymi a urazami emocjonalnymi? Czy możemy tych nazw używać zamiennie?

Myślę, że te dwa znaczenia odnoszą się do podobnych koncepcji. Czasami zbyt duża presja może wywołać skutki bardziej skoncentrowane wokół emocji – niepokój, depresja. Niekiedy skupiają się wokół psychiki – rozpamiętywanie, natrętne myśli. Jednak pozostałbym przy tym, że oba znaczenia wyrażają podobną ideę emocjonalnych ran, które nie zostały wyleczone i mają negatywny wpływ na nasze funkcjonowanie w życiu codziennym.

Tematy:

Polecamy także:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Komentarze

~mamcia : Moja emocjonalne apteczka to czekolada. Taaa chyba żadna kobieta by bez niej nie przeżyła. Potem tyję i czekam po kolejną pomoc w postaci jagód acai, które skutecznie podkręcają mój metabolizm :D I tak w kółko. Ale czego się nie zrobi dla dobrej sylwetki.
11 gru 16 18:29
Liczba głosów:0
0%
0%
  • Zgłoś naruszenie
  • Podziel się:
  •  Link
odpowiedz oceń: -1 +1
Link do tego komentarza:

Nieprawidłowy email