Dress for success: Olga Yanul

Od Louis Vuitton woli ukraińskich projektantów. Zamiast spektakularnych nowości z wybiegów zakłada męską koszulę. Olgę Yanul uwielbiają fotografowie mody ulicznej. W wywiadzie dla Vumag redakorka działu mody ukraińskiej edycji VOGUE tłumaczy jak wyrażać siebie za pomocą  ubrań.

Foto: Zdjęcia własne Mary Semenchenko / VU MAG

Jaka jest Twoja recepta na styl?

Może nie powinnam tego mówić, ale nie wierzę w trendy. Dla mnie moda powinna podkreślać naszą osobowość i sprawiać, że czujemy się wyjątkowe. Lubię miksować to co męskie i kobiece. W dzień noszę szerokie spodnie, koszule, płaszcze oversize. Wieczorem zamieniam się w kobietę Versace. Mam szczęście, bo z moim typem urody i krótką fryzurą ten styl nie wygląda zbyt wulgarnie.

Czy byłabyś w stanie wymienić dziesięć rzeczy, które definiują Twój styl?

Po pierwsze męskie koszule. Mam je w różnych kolorach, ale najbardziej kocham białe. Biała koszula to genialny sposób by wyglądać świetnie gdy jesteśmy w pośpiechu, albo nie mamy pomysłu na strój. Numer dwa to dżinsy, trzy – biały I czarny, cztery – spodnie w męskim stylu, pięc – mała czarna sukienka, sześć – bluza z kapturem, siedem – czerwone szpilki, osiem – plecak, dziewieć – czarna lakierowana spódnica, a dziesięć – dobre perfumy. Moim zdaniem ten zestaw wystarczy by zawsze wyglądać nienagannie.

Foto: Zdjęcia własne Mary Semenchenko / VU MAG

Czy moda może pomóc nam osiągnąć sukces?

Jestem przekonana, że to jak się ubieramy wpływa na to jak się zachowujemy. Jeśli nosimy ubrania, które są seksowne czujemy sę w ten sposób. Jeśli zakładamy garnitur w stylu “power dressing” mamy siłę mówić bardziej zdecydowanym głosem, walczyć o swoje. Uważam, że to wspaniałe, że trendy są teraz tak różnorodne. Powinnyśmy słuchać wewnętrznego głosu i wybierać z nich to, w czym będziemy gotowe podbijać świat. Głęboko wierzę w to, że moda jest ważnym środkiem wyrazu. Odbieramy ludzi między innymi na podstawie tego jak się ubierają. Moda to system symboliczny, zestaw społecznych kodów.

Przez ostatnie lata moda się upraszcza. Kochamy minimalizm, chcemy ubierać się u Celine. Czy przez to moda nie staje się coraz mniej indywidualna?

Dla mnie w minimalizmie chodzi głównie o ponadczasowość. O rzeczy, które są praktyczne i ponadczasowe. Warto mieć w garderobie rzeczy, które nigdy nie wyjdą z mody. Tak naprawdę wystarczy mały szczegół – charakterystyczne buty, koszula, torebka, która wyróżni kobietę, podkreśli jej osobowość. Własny styl nie polega na tym, by przebierać się w sposób spektakularny.

Foto: Zdjęcia własne Mary Semenchenko / VU MAG

Zawsze wiedziałaś jaki jest Twój styl czy dojście do niego było procesem?

Parę lat temu dużo bardziej eksperymentowałam. Lubiłam styl punk, nosiłam dużo więcej kolorów, kochałam ubrania z bogatą teksturą. Teraz mój styl można określić jako miks minimalizmu, męskich elementów i odrobiny rock&rolla. Ale między nami – uwielbiam przymierzać najróżniejsze rzeczy. Mam szczęście, bo pracująć w VOGUE mogę zakładać niezwykłe looki z wybiegów i wyobrażać sobie siebie w różnych rolach. Przymierzam ubranie i obserwuje jak zmienia mój nastrój, nastawienie, wyobrażenie o mnie. To jest jak magia.

Czy pamiętasz co założyłaś na swoją rozmowę o pracę w Vogue?

Pamiętam doskonale. Założyłam spodnie Stelli McCartney z szerokimi nogawkami i sweter młodego ukraińskiego projektanta. Dobrze to przemyślałam. Chciałam wyglądać stylowo, ale jednocześnie trochę nonszalancko. Nie chciałam wyglądać na przebraną.

Często nosisz ukraińskich projektantów?

Staram się promować ukraińską modę. Wielu lokalnych projektantów to moi przyjaciele. Często spotykam się z nimi w ich pracowniach i prawie zawsze wychodzą z nowym nabytkiem. Lubię mieć na sobie coś innego niż wszyscy. Więc gdy na tygodniu mody inni redaktorzy noszą Louis Vuitton ja zakładam coś autorstwa mojego rodaka. Ukraińska moda jest bardzo unikatowa. Koniecznie spojrzcie na projekty takich marek jak Dina Linnik, Paskal, #Theo, Lake, Valery Kovalska czy Puistovit.

Gdybyś musiała wymienić pięć rzeczy prosto z międzynarodowych wybiegów, które chciałabyś zobaczyć w swojej szafie – co by to było?

Biały futrzany płaszcz Louis Vuitton, spódnica z rozporkiem od Anthony'ego Vacarello, kozako-legginsy od Diora, imprezowa sukienka w stylu lat 80 od Saint Laurent i spódnica tulipan Balenciagi.

Sposób, by błyskawicznie odświeżyć swój styl?

Zdecydowanie czerwona szminka.

Foto: Zdjęcia własne Mary Semenchenko / VU MAG

Tematy:

Nieprawidłowy email