Dress for Success: Anna Jóźwiak

Kiedyś była modelką, teraz sama decyduje o tym jakie modelki trafią na łamych takich pism jak Vogue, L'Officiel, czy Harper's Bazaar. Ania Jóźwiak pracuje w Nowym Jorku jako casting director. Silna intuicja to ważny element jest zawodu. Musi wiedzieć, które modelki za chwilę osiągną międzynarodowy sukces. Nam opowiada jak świat mody nauczył ją, że mniej znaczy więcej.

Foto: Zdjęcia własne Anna Jóżwiak / foto: Stanisław Boniecki / VU MAG

Na czym polega praca casting directora?

Szukam odpowiednich modelek do sesji zdjęciowych, kampanii reklamowych i pokazów mody. Rozglądam się za interesującymi nowymi twarzami. Moim zadaniem jest nie tylko proponowanie modelek o urodzie, która pasuje do danego projektu. Muszę wiedzieć w jakich sesjach modelka brała ostatnio udział, jakie zdjęcia ukażą się niedługo na rynku, ale też przede wszystkim jak dana dziewczyna pracuje – czy poradzi sobie w wymagającej sesji, w której musi być dynamiczna, czy umie się śmiać jeśli wymaga tego projekt, czy będzie potrafiła być seksowna. Dowiaduję się njak najwięcej o planowanej sesji. Oglądam tzw „moodboard” czyli zbiór zdjęć, które pokazują w jakim estetycznym kierunku zmierza ekipa. Dopytuje się o ubrania, nastrój, zespól, który będzie nad sesją pracował. Dobra modelka musi mieć nie tylko urodę, ale i osobowość, która wpływa na finalny rezultat. Casting director to ciekawy zawód, który ma wiele aspektów. W Polsce wciąż mało znany.

Czy zwracasz uwagę na to w co ubrane są modelki?

Lubię dziewczyny, które mają coś do powiedzenia i do dotyczy także ubioru. Niektórzy mówią, że modelka swoim ubiorem powinna podkreślić swoją figurę. Moim zdaniem nie do końca o to chodzi. O wiele ważniejsze dziś jest to, by wyglądała autentycznie i oryginalnie, wyrażają strojem swoją osobowość. Dziś wiele osób z branży patrzy nie tylko na portfolio modelki, ale też na jej Instagram. Ważne jest czym modelka interesuje się na co dzień, jaką ma osobowość, ale też jak wygląda. Styl to medium do wyrażania siebie.

Kiedyś sama byłaś modelką. Czy teraz twój styl się zmienił?

Zmienił się, ale nie jest to kwestia zmiany pracy. Do mody trzeba dojrzeć i nabrać dystansu. Gdy jesteśmy młodsze eksperymentujemy, lubimy się wyróżnić. Z czasem odkrywamy co do nas pasuje. Zmieniła się też sama moda. Kiedyś liczył się bardziej przepych. Teraz coraz więcej osób, szczególnie z branży, woli ubierać się prosto, minimalistycznie, wygodnie. Coraz mniej kobiet chodzi na szpilkach, dopasowane sukienki typu „bodycon”, za którymi kilka lat temu szalały celebrytki stają się szczytem obciachu.

Czego Polki mogłyby się nauczyć od mieszkanek Nowego Jorku?

Przede wszystkim luzu i pewności siebie. Zarówno w życiu jak i ubiorze. W Nowym Jorku ludzie ubierają się dla siebie, a nie dla innych.  Liczy się wygoda. Sportowe buty widuje się na ulicach częściej niż szpilki. W życiu i karierze dla kobiet z Nowego Jorku nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafią przeć do przodu, realizować swoje cele bez zastanawiania się, jaki jest potencjał porażki.

Foto: Zdjęcia własne Anna Jóżwiak / foto: Stanisław Boniecki / VU MAG

Podobno nowojorskie agencje kupują  modelkom na start ubraniowe „wyprawki”.

To prawda. Udowadnia to tylko, że mniej znaczy więcej. Wiele dziewczyn ma szafy wypchane po brzegi a nie ma się w co ubrać. Tymczasem wystarczy kilka prostych, klasycznych, ponadczasowych rzeczy by zawsze wyglądać świetnie. Takie ubrania to skórzana kurtka, czarne leginsy, dobrze dopasowane dżinsy, proste białe i czarne t-shirty, koszula, bawełniana sukienka, sportowe buty, proste buty na obcasie. Minimalizm nigdy nie jest w złym guście. Modelki, które zaczynają pracę mają często po kilkanaście lat i zupełnie mylne wyobrażenie o tym jak wygląda ta branża. Tymczasem świat mody nie ma nic wspólnego z nadmiernym strojeniem się, ostentacyjnością. Ludzie z branży mody są uczuleni na zły gust i tandetę. Nic nie potrafi tak przyćmić nawet najlepszej urody jak zbyt „przeładowany” stój, stylizacja na choinkę, czy ubranie zbyt wyzywające. Chociaż to zaskakująco często zdarza się raczej modelom – ostatnio musiałam zrezygnować z modela, ponieważ za bardzo podkreślał to, czego nie powinien.

Jak sama ubierasz się na rozmowy o pracę?

Zawsze minimalistycznie, ale elegancko. Spodnie cygaretki, biała koszula, prosta torba. Trzeba pamiętać, że żaden trend nie zwalnia nas z wyglądania schludnie i okazania szacunku dla rozmówcy.

Jaką dostałaś najlepszą radę od ludzi pracujących w modzie?

W pamięć bardzo zapadł mi artykuł o kilkunastu osobach zaproszonych na rozmowę do Anny Wintour. Okazuje się, że słynna redaktor naczelna amerykańskiego VOGUE'a lubi zapraszać na „interview” z dnia na dzień. Potencjalni kandydacie mają więc niewiele czasu na przygotowanie (dobrze więc mieć zawsze w szafie zestaw, który uratuje nas z każdej opresji). Kobiety, które chcąc zrobić wrażenie nadmiernie eksperymentowały, zakładały sukienki vintage, pożyczały na gwałt hity poprzednich sezonów z szaf koleżanek nie dostały pracy. Sukces odniosły osoby, które albo miały na sobie coś z tego sezonu, albo ubrały się klasycznie – zakładały czerń i biel, łączyły coś modnego z czymś ponadczasowym. Kandydatki, które odniosły sukces zakładały co najmniej jeden elegancki element, który podkreślał ich profesjonalizm. Jedna z nich do cekinowej spódnicy J.Crew założyła elegancką białą koszulę, zapiętą pod szyję. Inna kandydatka zrobiła dokładny research i sprawdziła co lubią nosić redaktorzy Vogue'a w danym momencie. Na topie były sweterki w dekolt V i  plisowane spódnice. Ubrała się dokładnie tak, jakby już pracowała w magazynie. Dostała pracę.

Foto: Zdjęcia własne Anna Jóżwiak / foto: Stanisław Boniecki / VU MAG

Co kupisz sobie w nadchodzącym sezonie?

Tak jak w każdym zacznę od butów. Dobre buty wystarczą, by podkręcić nasz strój. Nawet jeśli to jest t-shirt i proste dżinsy.

Tematy:

Nieprawidłowy email