Lalki po metamorfozie: bez makijażu, szpilek i kusych strojów

Australijska artystka, Sonia Singh, wyszukuje lalki Bratz w second-handach oraz na aukcjach, po czym funduje im spektakularne metamorfozy. Zmywa upiorny makijaż, kuse ubranka zastępuje ręcznie szytymi spódnicami, ogrodniczkami i sweterkami i w nowej, bardziej dziecięcej wersji, wysyła je w świat.

fot. treechangedolls.tumblr.com

Lalki Bratz, to obok lalek Monster High, chyba najgorsze zabawki, jakie można sprezentować dzieciom. Obok Barbie są to najlepiej sprzedające się lalki w segmencie tzw. lalek modowych. Jak czytamy na Wikipedii, „Początkowo lalki spotkały się z chłodnym przyjęciem rynku.” Ciekawe dlaczego? Czy mógł mieć na to wpływ fakt, że lalki wyglądają jak przerysowane wersje drag queen, z makijażem tak mocnym, że Kim Kardashian wydaje się być przy nich saute, i ubraniami, które zakrywają nie więcej jak 15 proc. powierzchni ciała, a samo ciało ma proporcje podobne do lalki Barbie a nie do prawdziwej kobiety?

fot. treechangedolls.tumblr.com

Mimo wszystko, lalki sprzedają się doskonale i od 15 lat większość małych dziewczynek i dużych chłopców marzy o Bratz. Jak to z zabawkami tego typu bywa, dość szybko idą w odstawkę i trafiają albo na śmietnik, albo do secondo handów. Tam wynajduje je Sonia Singh, artystka mieszkająca w Tanzanii, która również nie do końca jest przekonana, że wizerunek Bratz to ten, który należy promować. Zwłaszcza wśród dzieci. Singh podchodzi jednak do problemu kreatywnie. Pokazuje, że nawet Bratz mogą wyglądać świetnie. W tym celu usuwa im sztuczną opaleniznę i karykaturalny makijaż. Zmniejsza napompowane usta, usuwa sztuczne rzęsy i funduje im metamorfozę w efekcie której lalki wyglądają naturalnie. Wręcz – zwyczajnie. Następnie przychodzi czas na zmianę garderoby. Ten etap jest najprostszy – zamiast kusych szorcików, topów i sukienek ultramini, lalki mają na sobie spódnice, ogrodniczki, ręcznie dziergane sweterki. Wysokie obcasy i platformy zastępują botki i baleriny, które Singh odlewa sama. Nowe odmienione lalki mogą wówczas bawić się jak normalne dzieci – łazić po drzewach, bujać się na huśtawkach z opon i szaleć na podwórku.

fot. treechangedolls.tumblr.com

Singh, która sama jest matką, mówi o satysfakcji, jaką daje jej naprawianie rzeczy i przerabianie zabawek: „Moje siostry i ja wychowałyśmy się w pięknym, naturalnym środowisku Tasmanii, na lalkach z secondo-handów i ręcznie robionych zabawkach. Uwielbiam satysfakcję płynącą z naprawiania i ponownego używania rzeczy, które powinny iść na śmietnik. Daję im nowe życie.”

fot. treechangedolls.tumblr.com

Dlatego artystka planuje, że niechciane lalki po metamorfozie, w wersji au naturel trafią ponownie do dziecięcych rąk. Niedługo Sonia Singh otworzy swój sklep na Etsy, w którym będzie sprzedawać przerobione lalki. Czy skusilibyście się na lalkę, która bardziej przypomina zwykłe kobiety niż supermodelki?

fot. treechangedolls.tumblr.com

Tematy:

Nieprawidłowy email