Potrzebujemy rebelii

Artyści tworzący sztukę nielegalną w przestrzeniach publicznych są aktywni jak nigdy dotąd. W ciągu ostatniego miesiąc ich dzieła pojawiły się na legendarnych budynkach od Moskwy po Nowy Jork. Fenomen „Stunt art” to potwierdzenie, że kochamy wszystko co nielegalne, a sztuka potrzebuje rebelii.

Matthias Wermke i Mischa Leinhauf / ArtBiznes

W zeszłym miesiącu dwójka niemieckich artystów, Matthias Wermke i Mischa Leinhauf, wspięła się nocą na Brooklyn Bridge. Na szczycie podmienili amerykańskie flagi na ich białe odpowiedniki, a całe zdarzenie udokumentowali. W jednym z nielicznych wywiadów wyznali zagadkowo, że projekt miał na celu uświęcenie piękna przestrzeni publicznej. Przy okazji spektakularnie dowiedli ułomności władz miasta, bo zamianę odkryto dopiero po paru dniach. Wyczyn kosztował akrobatów zakaz powrotu do USA.

Niemiecki duet nie jest jedynym, który w ostatnim czasie igra z prawem. Tydzień temu podobny wyczyn miał miejsce się w Moskwie, choć tym razem akcja miała zdecydowanie polityczny charakter. Nieznany z nazwiska artysta pomalował gwiazdę na wieżowcu Seven Sisters, relikcie ery stalinowskiej, w żółto-niebieskie barwy flagi Ukrainy. Do wybryku przyznała się na Facebooku użytkownik „Mustag Wanted” zamieszczając selfie z gwiazdą, które zostało zrobione prawdopodobnie następnego dnia nad ranem.

Mustag Wanted w trakcie akcji / ArtBiznes

Podobne akcje mają miejsce niezależnie od kontynentu. 20 sierpnia na Manhattan Bridge, jednym z najważniejszych mostów w Nowym Yorku, zawisła na 30 minut palestyńska flaga. Jej pojawienie się miało zwrócić uwagę Amerykanów na napiętą sytuację w Stefie Gazy.

Akcja z 20 sierpnia na Manhattan Bridge / ArtBiznes

Peter Schjeldahl, krytyk sztuki piszący dla „New York Times”, zdefiniował fenomen jako „Stunt Art”, dosł. „Sztuka wyczynowa”. Inni krytycy piszą w kontekście ostatnich wydarzeń o sztuce post-graffiti, ponieważ pojawia się w przestrzeni publicznej i nieraz przypomina chuligańskie wybryki. Różnią się polityczne cele akcji, ale wszystkie poruszają problem użytkowania przestrzeni wspólnej: do kogo należy i kto decyduje jak jej używać. Artyści demaskują systemy rządzące porządkiem publicznym i ułomność organów władzy.

Schieldahl szuka początków fenomenu już w latach 70. Francuski artysta Philippe Petit w 1974 odbył niebezpieczny spacer po linie rozwieszonej pomiędzy Twin Towers w Nowym Jorku – ówcześnie najwyższymi wieżowcami na świecie. Francuza nie chroniły żadne siatki, a pomagał sobie jedynie tyczką balansującą.

Powodzenie tego typu akcji zależy przede wszystkim od ich spektakularność. Problem „Stunt artystów” polega na tym, ze celem ich działań jest nie tylko zmiana sytuacji, ale także rozgłos. Ten natomiast mogą zyskać tylko dzięki restrykcyjnemu prawu i zdecydowanym działaniom organów władzy. Sytuacja dość paradoksalna, dlatego czujemy, że czas popularności artystów „Stunt art” jest policzony…

Philippe Petit i jego spacer pomiędzy Twin Towers w Nowym Jorku w 1974 roku / ArtBiznes

Tematy:

Nieprawidłowy email