Polska jakiej nie znacie

Wystawa zdjęć czterech fotoreporterów tygodnika „Świat” obnaża paradoksy rzeczywistości polskiej lat 50. i 60. Jakie? Przekonajcie się sami, odwiedzając Muzeum Narodowe w Warszawie.

Zdjęcia vuMag BlueServices

„Świat” był popularnym tygodnikiem ilustrowanym, ukazującym się w latach 1951 – 1969. Pismo, pod redakcją Stefana Arskiego, pozostaje w dziejach prasy polskiej jednym z najciekawszych tygodników ilustrowanych dedykowanych fotografii, na łamach którego komentowane były bieżące wydarzenia. Wystawa w Muzeum Narodowym prezentuje zdjęcia czterech „Światowych” fotografów: Władysław Sławnego, współzałożyciela i pierwszego szefa działu fotograficznego, Konstantego Jarochowskiego, Jana Kosidowskiego i Wiesława Prażucha.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Ekspozycja przedstawia różne (w wielu punktach jednak bardzo zbieżne) spojrzenia na ówczesną stolicę, cały kraj pod rządami Bieruta i Gomułki, a także rozmaite zakątki świata. Na fotografiach obrazujących Warszawę widzimy powstające, piękne miasto w trakcie odbudowy, lśniące nowością, niczym z piosenki „Budujemy nowy dom”. Do tego uśmiechnięte twarze mieszkańców stolicy na Marszałkowskiej, w kawiarniach i sklepach… Fotoreportaż Wiesława Prażucha „Naprawdę wielka” zawiera komentarz: „Mieszkając i pracując w Warszawie, nie znamy całej stolicy (…). Nieuchronnie zbliżamy się do sytuacji londyńczyków, którzy gubią się w nieznanych sobie dzielnicach. Warszawa staje się naprawdę wielkim miastem”. Stolica wygląda na tych fotografiach jak światowa metropolia: wysoki Pałac Kultury i Nauki, zachwycający Stadion Dziesięciolecia, nowoczesny Dworzec Centralny. Jakże silna była wiara w tamtym czasie, jakże chętnie budowany mit! Stałym elementem eksponowanym na fotografiach są obowiązkowe rytuały minionych lat, czyli defilady, marsze i przemówienia, które tak mocno zapisały się w zbiorowej świadomości społecznej.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Na kolejnych fotografiach możemy zobaczyć obraz całego kraju. Fotoreporterzy „Świata” obserwują pielgrzymujących na Jasną Górę, górników pracujących w kopalni, uczestników nabożeństwa w meczecie w Bohotnikach, turystów w Zakopanem. Zdjęcia portretują zwykłych ludzi w codziennych sytuacjach, pozbawione są politycznych konotacji. Często odważne, obnażają rzeczywistość socjalistycznego reżimu; mają walor świadectwa i dokumentu. Niezwykle celnego i wyrazistego!

Zwiedzający mogą nie tylko zobaczyć/ przypomnieć sobie, jak wyglądała Polska w latach 50. i 60. XX wieku, ale również doświadczyć kawałka świata. Indie, Jugosławia, Włochy, Niemcy to niektóre z krajów, do których dotarli fotoreporterzy. Zdjęcia z odległych zakątków globu niewiele różnią się od tych, jakie mogłyby powstać dziś. Większość z nich została w tamtym czasie odrzucona przez cenzurę i dopiero teraz ujrzała światło dzienne.

Wystawa z pewnością wzbudzi zainteresowanie w nastolatku, ale również w jego dziadku, który pamięta czasy popytu na telewizory i pełne sale na wykładach o filozofii antycznej w Klubie Międzynarodowej Prasy i Książki w Warszawie. W Muzeum Narodowym możemy podziwiać cztery różne, fascynujące sposoby zapisu rzeczywistości; każdy z nich jednak w centrum stawia człowieka. Paradoksalnie, mimo iż fotografie są czarno-białe, świat w obiektywie fotoreporterów wydaje się dużo bardziej kolorowy niż obraz tamtych czasów, który zapisał się w naszej świadomości.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Roland Barthes w „Świetle obrazu” pisał, iż „punctum jakiegoś zdjęcia to przypadek, który w tym zdjęciu celuje we mnie (ale też uderza mnie, uciska)”. Oglądając fotografie prezentowane na wystawie „Cztery razy Świat” wielokrotnie doświadczyć można wrażenia, że zawierają one ten szczególny moment, szczegół – są dynamiczne, chwytają paradoksy, a przede wszystkim opowiadają historie. Świat z zaangażowaniem zarejestrowany przez fotoreporterów staje się niezwykle bliski także współczesnym odbiorcom. Fotografia humanistyczna (a takim pojęciem nazywana jest twórczość prezentowanych fotoreporterów) charakteryzuje się specyficznym podejściem do istoty ludzkiej, poetycką wrażliwością, ale również „zakrytym polem”, czyli tym, co poza kadrem. To największa siła prac pokazanych na wystawie. Są jak puzzle, które tworzą niesamowita układankę. Chcielibyśmy, by składała się ona z większej ilości elementów.

Zdjęcia vuMag BlueServices

Tematy:

Nieprawidłowy email