Powrót do natury

Kosmetyczne hity 2012 to wcale nie peptydy, retinol czy kwasy. W poprzednim roku w kosmetykach królowały naturalne olejki i wyciągi roślinne. Nie chodzi jednak o zwykłe kwiaty, owoce czy zboża znane z naszego podwórka. Jeśli występuje róża, to w postaci 2 milionów komórek macierzystych. Jeśli składnikiem są algi, to tylko te najbardziej dorodne i poddane działaniu fal dźwiękowych. Poza tym używałyśmy także kosmetyków z wyselekcjonowaną odmianą owsa z Francji czy najdroższą na świecie arktyczną maliną.

ThinkStock

Bukiet komórek macierzystych

Woda różana to specyfik znany od wieków. Kiedyś była luksusowym produktem sprowadzanym z krajów arabskich. Ceniono ją za zmiękczane skóry i zmysłowy zapach. Teraz widzimy w niej głównie flawonoidy i witaminę C. Te antyoksydanty faktycznie zmiękczają skórę, ale także stymulują krążenie krwi, przywracają właściwy poziom pH skóry, łagodzą podrażnienia i wyrównują kolory cery. Nic dziwnego, że woda z róży damasceńskiej, a także olejek różany to kluczowe składniki serii oczyszczającej Nuxe. Rozjaśniające właściwości róży doceniła grecka marka Korres, tworząc linię Wild Rose z dziką różą. Lancome poszło o krok dalej. Od przeszło 50 lat marka wykorzystywała specjalną odmiana róży, mianowicie Lancome Rose jako swój znak, a wyciągi i olejki z tej odmiany dodawała do kremów czy balsamów. W 2012 roku z Lancome Rose, dzięki procesowi fermogenezy, uzyskano komórki macierzyste i aż 2 miliony tych cennych komórek ("nienaruszonych i świeżych") umieszczono w słoiczku kremu do twarzy Absolue L'Extrait. Luksusowy krem (kosztujący bagatela – 1200 złotych) walczy ze zmarszczkami, rozjaśnia powierzchnię skóry i ją ujędrnia.

Algi po tuningu

Algi błękitne, czarne, spirulina, chlorella, algi z wód Antarktyki przy Wyspach Kerguelena albo zbierane ręcznie z wód Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Algi objęły panowanie w kosmetyce i chyba już tak zostanie, bo specjaliści odkrywają coraz to nowsze procesy, usprawniające ich działanie. W wersji podstawowej algi silnie nawilżają (dzięki występującym w nich polisacharydom, kwasowi alginowemu, mikroelementom i lipidom). Jednak algi po tuningu to już inna sprawa. W ulubionym kremie Jennifer Lopez – Creme de la Mer algi poddawane są 4 miesięcznemu procesowi fermentacji, gdzie przenikają przez nie fale dźwiękowe, imitujące fale morskie. Powstaje z nich kompleks The Miracle Broth, znany z właściwości przyspieszających regenerację skóry, odmładzanie i leczących jej wszelkie problemy. Natomiast dział Badań Naukowych Givenchy wyselekcjonował z czarnych alg molekuł Skeletonema Costatum. Ten składnik odpowiada za zdolności regeneracyjne alg i sprawia, że występują nawet w niesprzyjających warunkach. Czy tak samo dobrze ten molekuł będzie działał w skórze? Możesz się przekonać, dzięki koronkowej maseczce Le Soin Noir, która spłyca zmarszczki, dodaje skórze blasku, napina ją i pobudza do pracy kolagen. To nie wszystko – od lat 60. marka Galenic pracowała nad tym, żeby z algi Phormidium Uncinatum pozyskać wszystkie 3 drogocenne składniki (cytozol, niebieskie pigmenty i minerały). Udało się to dopiero w 2012 roku i stworzono linię Galenic Ophycee. Wchodzące w jej skład kosmetyki pobudzają do pracy mikronaczynia krwionośne, a co za tym idzie fibroblasty, które z kolei stymulują kolagen i elastynę, dzięki czemu skóra jest sprężysta i gładka. Proste, prawda?

Owies de luxe

Sama myśl o owsiance cię odrzuca? Nie namawiamy absolutnie do włączenia jej do menu, ale do zainteresowania się właściwościami owsa. To zboże doceniane jest za właściwości zdrowotne, ale to obecny w nim beta-glukan robi ostatnio zamieszanie. Okazało się, że potrafi wniknąć głęboko w skórę, uelastycznić ją i napiąć od środka. Te właściwości wykorzystała FM Group, tworząc linię pielęgnacyjną β-Glucan. Czegoś innego szukała natomiast marka Pierre Fabre. Spośród 80 odmian owsa wybrała na składnik swoich kosmetyków owies Rhealba. Jest uprawiany w południowo-zachodniej Francji przez rolników, którzy nie stosują środków ochrony roślin, pestycydów ani sztucznych nawozów. Dozwolone jest jedynie nawożenie naturalne. A potem przechowywanie, nie dłużej niż rok, bez konserwantów, w przewiewnych komorach. Następnie owies trafia do płynu regenerującego Cytelium marki A-Derma i działa przeciwzapalnie oraz gojąco na skórę podrażnioną, alergiczną czy atopową.

Słodka bitwa ze zmarszczkami

Nasza skóra lubi cukier. I możesz dostarczać jej go w nieograniczonych ilościach, bez ryzyka przybrania na wadze. Największy rozgłos zyskała ramnoza. Zapewne dzięki temu, że do swoich kremów wprowadziła ją marka Vichy. Ten cukier pochodzenia roślinnego pobudza tworzenie się komórek w warstwie brodawkowej skóry (pod połączeniem skórno-naskórkowym). I to właśnie te komórki mają wpływ na zachowanie młodego wyglądu. Ramnoza także silnie pochłania wodę, a jednocześnie nie podrażnia skóry. Badania Vichy wykazały także, że pod wpływem 5 procentowego stężenia tego cukru, enzymy i czynniki wzrostu w skórze właściwej zwiększyły swoją aktywność. Nieco zapomniani, ale obecni w 2012 roku, są kuzyni ramnozy. Proksylan, cukier z drzewa bukowego, pobudza w skórze produkcję mukopolisacharydów (magazynów wody), wypychając zmarszczki od środka. Betaina cukrowa z buraka cukrowego zapobiega wyparowywaniu wody z naskórka i sprawdza się jako substancja nawilżająca i łagodząca. Kompleks Aquaxyl, czyli połączenie glukozy z pszenicy i ksylitolu z drewna brzozowego silnie wygładza. Oba składniki znajdziesz w kosmetykach AA eco i AA Skin Future.

Malina superbohaterka

W poprzednim roku głośno było także o malinie. Nie chodzi jednak o tak dobrze znany wszystkim owoc, ale o najdroższą malinę na świecie. Malina nordycka występuje na Syberii, Alasce i w rejonach arktycznych Skandynawii. Tam świetnie sobie radzi zarówno przy temperaturze -40, jak i +30 st. C. Z tego względu ma więcej cennych składników niż jakakolwiek inna malina. Znajdziesz w niej kwas linolenowy, beta-karoten, witaminę C, wapń oraz magnez. Dzięki tym składnikom dobrze nawilża, działa na skórę jak regenerujący kompres, odbudowując warstwę wodno-lipidową skóry. I, co ważne, chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, opóźniając w ten sposób starzenie. Tę supermalinę znajdziesz w linii do pielęgnacji ciała Neutrogena, a także kremie, serum i tuszu do rzęs Lumene.

Płynne złoto

Nie możemy zakończyć, bez wspomnienia o olejkach. W ofercie każdej szanującej się marki kosmetycznej znalazł się choć jeden krem z olejkami. Najbardziej popularne były: arganowy, macadamia, migdałowy i kokosowy. Często występowały razem, bo ich działanie jest podobne – bogate w witaminę E działają antyoksydacyjnie, a poza tym wygładzają i odżywiają skórę, ujędrniają ją, poprawiają jej koloryt. Czyste olejki są wszechstronne – można używać ich do twarzy, ciała i włosów. 100 procentowy olejek kokosowy (zwany także masłem kokosowym) możesz oprócz tego stosować z powodzeniem w kuchni – dodawać do potraw, smażyć na nim czy po prostu jeść łyżkę dziennie (w taki sposób używa go modelka – Miranda Kerr). Wtedy olej działa przeciwzapalnie, wspomaga odporność i odchudzanie. Olej arganowy działa przeciwzapalnie, dlatego polecany jest skórze trądzikowej. Podobnie jak olejek z drzewa herbacianego. W 2012 roku pojawiła się marka oferujące kosmetyki na bazie oleju arganowego – Naturelle d'Argan. On jest także jednym z głównych składników preparatów Kaé Cosmetiques. Jeśli jednym z twoich noworocznych postanowień jest bycie bardziej eko, kupuj 100 procentowe olejki w sklepach ze zdrową żywnością.

Tematy:

Nieprawidłowy email