Polskie perfumy lepsze niż Chanel?

Chanel No. 5, Miss Dior czy Opium YSL - to tylko kilka kultowych perfum, którymi pachną kobiety z całego świata. Zagranicznym hitom zaczynają zagrażać jednak perfumy z… Polski.

grafika:U.Zwardoń

PRL wmówił nam, że polskie perfumy to nijakie „Być może” i odrzucający męski „Brutal”. Dziś współcześni polscy perfumiarze - profesjonalnie nazywani nosami – na szczęście częściej nawiązują do słynnej na całym świecie „Pani Walewskiej”. Kto ma szansę ją zastąpić?

Zobaczcie VU galerię najpiękniej pachnących polskich perfum!

grafika:U.Zwardoń
materiały prasowe

„Quest” to synonim zmysłowej i zniewalającej dziewczyny, ceniącej sobie wolność i niezależność. Drzewne, różane, brzoskwiniowe, śliwkowe i piżmowe nuty układają się w zapachową tajemnicę. Kuszą, uwodzą, hipnotyzują.

materiały prasowe

Natomiast „Est” pachną radosnym melonem, czarną porzeczką, bursztynem i cedrem. Sercem zapachu jest delikatna frezja i róża. Na to nowoczesne połączenie skuszą się z pewnością kobiety uwielbiające podkreślać swoją magnetyczną osobowość.

materiały prasowe

Polska projektantka Teresa Kopias, idąc śladem największych kreatorów mody, postanowiła pobawić w szycie perfum. [i]- Moda to magia, a ja od lat staram się spełniać marzenia kobiet – [/i]to hasło przyświeca Teresie Kopias podczas tworzenia każdej ze swych kolekcji. Zapewne kierowało projektantką również wtedy, gdy rozpoczynała pracę nad zapachem sygnowanym jej nazwiskiem. W prostym i eleganckim flakonie znajdziemy perfumy skierowane do kobiet zdecydowanych i pewnych siebie. W cytrusowo-kwiatowej kompozycji nie ma miejsca na romantyzm. Tu liczy się dynamika, siła, przebojowość. Ale nie dla każdego. Zapachu „TERESA KOPIAS” nie znajdziemy na półce nawet najbardziej luksusowej perfumerii. Projektantka sprzedaje je bowiem tylko swoim ulubionym, stałym klientkom.

materiały prasowe

Komu jak komu, ale marce Wittchen naprawdę wypadało mieć własne perfumy. Firma, która na polskim rynku jest tym, czym Hermes we Francji, wreszcie odważyła się na stworzenie własnej kompozycji zapachowej. [i]- Pomysł na zapach nosiliśmy w sobie od wielu lat” – [/i]mówi Monika Wittchen. [i]- Obserwując takie firmy, jak Louis Vuitton, Prada czy Hermes, doszliśmy do wniosku, że przenoszenie prestiżu, idei, wizerunku, jest pewną naturalną drogą dla marek produkujących dobra luksusowe. Poprzez nasze kolekcje, zamiłowanie do luksusu i wyrobów skórzanych, postanowiliśmy zrobić kolejny krok w kierunku branży perfumeryjnej. [/i]W klasycznych i prostych opakowaniach zawarto pachnidła inspirowane czterema stronami świata. Wszystkie, podobnie jak „Qessence”, powstały we francuskim miasteczku Grasse. Nic dziwnego, to tu znajduje się jedna z najstarszych i najbardziej znanych szkół perfumeryjnych na świecie. Wittchen nie mógł iść drogą na skróty i musiał wybrać najlepszych w swoim fachu.Producent luksusowych torebek kobietom poświęcił dwa zapachy ze wschód i zachód – „Quest” i „Est”.

materiały prasowe

Michał Szulc – znany i ceniony projektant mody – stwierdził, że ubranie to za mało. Tworząc jedną ze swoich kolekcji, postanowił ubrać kobiety także w wykreowany przez siebie zapach. [i]- Pojawiło się hasło PERFUMY – [/i] wyjaśniał genezę powstania Sale Michał Szulc. [i]- Pomyślałem, że byłoby cudownie i niesamowicie pracować nad takim projektem, ale jak szybko pomysł się pojawił, tak upadł. Stwierdziłem, że to po prostu niemożliwe. Jednak zanim się ostatecznie poddałem, sprawdziłem czy realizacja jest rzeczywiście skazana na niepowodzenie. Wysłałem mnóstwo maili i zapytań. Miałem sporo wątpliwości i szczeniackiego zapału. I po ponad połowie roku trzymałem w ręku buteleczkę z próbną pierwszą mieszanką. [/i]„Sale” reklamowane były jako zapach uniseks. Łączyły w sobie męskie szorstkie nuty oraz kobiecą wanilię, miód i czerwoną różę Marechai. Choć składniki zapachu nie były zaskoczeniem, to połączone zostały w tajemniczy, trudny do podrobienia sposób. Uniwersalną kompozycję zamknięto w prostym, niemal ascetycznym białym flakonie. Na rynek wypuszczono jedynie 1000 egzemplarzy perfum. Każdy flakonik miał swój niepowtarzalny numer.

materiały prasowe

Gdy zastanawiamy się nad tym, co kryje się pod hasłem: „polskie perfumy luksusowe”, nie wielu z nas przyjdzie na myśl ta oto nazwa: „Woda Królowej Węgier”. Ten niezwykły zapach znany jest wtajemniczonym od stuleci. Jest też dowodem na to, że to właśnie Polska, a nie Francja jest ojczyzną pachnideł. „Woda Królowej Węgier” to pierwsze alkoholowe perfumy w historii. Powstały w dzięki węgierskiej królowej Elżbiecie. Zaprezentowane po raz pierwszy w 1370 roku, na dworze miłośnika pachnideł – francuskiego króla Karola V Mądrego, od razu zrobiły prawdziwą furorę. Od tego momentu „Woda Królowej Węgier” była jednym z najbardziej znanych i cenionych zapachów na świecie. Jej popularność można porównać jedynie do sławy, jaką dzisiaj mają perfumy Chanel No.5. Dopiero w pierwszej połowie XVIII wieku ustąpiła miejsca Wodzie Kolońskiej. Kto był autorem niezwykłej „Wody”, łączącej w sobie funkcję perfum, eliksiru młodości, wszechstronnego leku i afrodyzjaku? Legenda głosi, że recepturę przekazał Elżbiecie tajemniczy mnich – pustelnik. Najprawdopodobniej jednak ojcem mikstury był nadworny alchemik. Przepis był bardzo prosty: destylowana nalewka z rozmarynem i tymiankiem w spirytusie. W późniejszych recepturach pojawiały się również: lawenda, mięta, szałwia, majeranek, kostus, kwiat pomarańczy i cytryna.Minęło 700 lat. Polscy perfumiarze z firmy Pollena-Aroma postanowili przenieść swoje najbardziej wymagające klientki do czasów, gdy na węgierskim dworze panowała Elżbieta – córka Władysława Łokietka i żony Karola Andegaweńskiego, miłośniczka dworskiego życia, pięknych strojów i kosmetyków. Odtworzyli legendarną średniowieczną recepturę, opierając się na najnowocześniejszej wiedzy i technice. Tak oto „Woda Królowej Węgier” narodziła się na nowo. 6 ml drogocennego zapachu kosztuje bagatela 2000 zł. Pozornie banalne połączenie tymianku, rozmarynu, lawendy i ylang ylang oddziałuje na wyobraźnię, pobudza zmysły, koi duszę. Wystarczy otworzyć skórzane pudełko, wzorowane na królewskich modlitewnikach, ze szklanej buteleczki wyjąć srebrny korek, skropić delikatnie ciało i… czekać.

materiały prasowe

Quality to polska sieć luksusowych perfumerii. Ostatnio wreszcie doczekała się własnego zapachu. [i]- Przez lata obserwowałam, jak zapachy zmieniają ludzi i ich podejście do życia, jak kształtują wizerunek i pomagają odnieść sukces w pracy oraz życiu osobistym – [/i]mówi w trakcie premiery zapachu Qessence założycielka perfumerii Stanisława Missala. [i]- Przekonałam się, że perfumy nie są jedynie prostym zbiorem nut zapachowych, ale kryje się za nimi coś więcej. Moim zamierzeniem było stworzenie zapachu bogatego i głębokiego, który pomoże ludziom odważyć się realizować ich marzenia i osiągnąć to, czego najbardziej potrzebują. [/i]Perfumy „Qessence” powstały w mekce perfumiarzy całego świata - francuskim Grasse. Nad zapachem pracował wybitny nos – Jean-Claude Astier, kreator zapachowy Jacomo, Shiseido czy Mendard. Zapach dopracowywano w każdym szczególe, przy osobistym zaangażowaniu całej rodziny Missalów. „Qessence” to zapach orientalno-drzewny o mocnym charakterze. Po otwarciu tajemniczego zielonego flakonika przenosimy się do krainy z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Szafran, pikantny cynamon, piernikowa kolendra spotykają się tu z cytrusami, jaśminem czy różą. Podane w harmonijnym sosie, odurzają początkowo pozytywną energią. Z czasem delikatne nuty ustępują miejsca balsamicznym i żywicznym. Po długich godzinach wspaniałej podróży, „Qessence” zabiera nas do wnętrza prawosławnego kościoła, otula dębowym mchem i czaruje mrocznym piżmem. „Quessence”, jak mówią znawcy, to „potężne pachnidło”, którego trzeba używać z umiarem i delikatnością. Mistrzowska kompozycja jest doskonałym podsumowaniem działalności polskiej perfumerii Quality. Dowodem również na to, że Polacy nie gęsi i swój zapach mają…

materiały prasowe

[i]- Naturalność ponad wszystko – [/i] to dewiza polskiej marki kosmetycznej, o której zrobiło się ostatnio bardzo głośno, nie tylko w naszym kraju. Matką sukcesu była… matka natura. Wszystkie produkty wykonane są tylko z naturalnych składników. Nie inaczej jest z perfumami, które nie zawierają alkoholu. W krótkim czasie firma dorobiła się kilkunastu ekologicznych zapachów. Jednym z najbardziej udanych jest woda perfumowana ”Between words”, w której delikatny jaśmin miesza się z charakternym pieprzem oraz soczystymi mandarynkami. Drzewo i biały lotos chłodzą słodkość jaśminu, tworząc niebanalną, wyrafinowaną kompozycję. Jest ciekawy, zmienny jak kobieta i zaskakujący. Podobno uwielbiają go brunetki…

materiały prasowe

Aż rok swojego zapachu poszukiwał modowy duet Paprocki&Brzozowski. W końcu wypuścił na rynek perfumy „UseMe”, stworzone we współpracy z Fridge by Yde. Skomponowane wyłącznie z naturalnych składników, olejków eterycznych i absolutów powalały nutami zapachowymi. [i]- Chcieliśmy zawrzeć wszystko to, co kojarzy nam się z kobietami: zmysłowość, kokieteria, tajemnica i seksualność. Chcieliśmy aby ten zapach uwodził, kusił, nie dał się zapomnieć. Nie mogliśmy się oprzeć i na samym końcu dorzuciliśmy także coś od siebie – aluzję paproci i delikatne echo brzozy - [/i] mówią projektanci o zapachu nawiązującym do ich nazwisk. [i]- Powstał eliksir, któremu żadna kobieta nie odmówi. Każda czuje go inaczej, każda użyje go inaczej, każda powie mu coś innego, a on każdą inaczej uwiedzie - [/i]podsumowuje Magdalena Beyer, założycielka Fridge i współtwórczyni eliksiru.„UseMe” to tajemnicza mieszanka dwóch sił – słodkiej niewinności i mrocznej niepewności. Pełen zaskoczeń i kontrastów skusił już niejedną kobietę.

materiały prasowe

Znana z kosmetyków do pielęgnacji ciała marka Dermika kilka lat temu wprowadziła na rynek zapach, którego podstawą jest ceniona przez perfumiarzy róża stulistna. Autorem perfum był francuski nos Gerard Anthony. [i]- Aby zrealizować marzenie o idealnym zapachu, który w sercu miałby najbardziej cenioną przez perfumiarzy różę stulistną, udaliśmy się na południe Francji do Grasse - kolebki perfumiarstwa – [/i]opisywała swój zapach Dermika. [i]- To właśnie tu, na nielicznie ocalałych polach, uprawiana jest Rosa Centifolia. W poszukiwaniu godnego towarzystwa dla królewskiego, różanego aromatu wędrowaliśmy dalej po „pachnącej” Prowansji i tak trafiliśmy do najstarszej, czynnej fabryki perfumeryjnej - Jean Niel. Ta działająca od 1779 r. firma wydała nam się wprost idealnym partnerem do stworzenia wyrafinowanego a zarazem urzekającego zapachu. [/i]Współpraca Gerarda Anthony’ego z Dermiką dała światu Rosarium New Garden, którego sercem jest drogocenna róża stulistna. W nucie głowy dominują goździki z Madagaskaru, ylang ylang oraz ananas. W nucie serca wspomniana róża, brzoskwinia, jaśmin z Grasse i zielone jabłko. Początkowo słodki i kwiatowy, z czasem ustępuje miejsca nutom bobu tonka, dębowym mchom i paczuli. „Rosarium” to z pewnością pozycja obowiązkowa wśród fanek kwiatowych kompozycji.

materiały prasowe

A kto powiedział, że perfumy nie mogą mieć magicznych polskich nazw? Synesis proponuje nam aż sześć uwodzicielskich i poetyckich zapachów. Każdy z nich ma swoją niezwykłą nazwę i charakter. Na przykład „Złoty pieprz” to propozycja dla miłośniczek eleganckich i zdecydowanych zapachów. Wybierają go kobiety ceniące luksus i komfort życia. „Złoty pieprz” to prawdziwy perfumowy obieżyświat. Pokrzywnica z Jamajki, cynanom z Cejlonu, tureckie róże, egipski jaśmin, wanilia z Madagaskaru, paczula z Indonezji, kadzidło z Somalii – te wszystkie egzotyczne wspomnienia zamknięto w klasycznym przeźroczystym flakoniku. „Białe molo” jest absolutnym przeciwieństwem „Złotego pieprzu” – delikatne, radosne, słoneczne. „Letnie wspomnienia zamknięte w butelce perfum” – opisuje perfumy producent. Co znalazło się w tym zapachowym pamiętniku? 10 aktywnych składników: czereśnia, brzoskwinia, grejpfrut, jabłko, jaśmin, magnolia, róża damasceńska, fiołek, mech i drzewo sandałowe. Idealny zapach dla kobiet kochających życie. Wśród ciężkich, bogatych polskich perfum Białe molo zajmuje szczególną pozycję. Pozostałe perfumy Synesis to: „Opera, Opera”, „Party”, „São Tomé”, „Tuż-Tuż”.

Tematy:

Nieprawidłowy email