Dyskretny urok lat 70. - klasyka perfum wciąż modna

Co zrobić, aby nasze perfumy były niepospolite i wyjątkowe? Są dwa rozwiązania: albo kupujemy je w perfumeriach niszowych i wydajemy na nie fortunę, albo na fali powracających trendów z minionych lat sięgamy po klasyki. W tej chwili najlepiej te z lat 70., bo moda tego okresu powraca właśnie do łask.

Foto: Vumag

Zapachami podkreślamy charakter, wyróżniamy się nim z tłumu, próbujemy uwodzić innych, albo używamy ich, bo najzwyczajniej w świecie nam się podobają. Niezależnie od tego, jaki mamy cel, chyba każdy chciałby, aby jego zapach był niepowtarzalny . Pobożne życzenie, zwłaszcza w czasach, w których perfumy i wody toaletowe (nawet te znanych marek) produkowane są na masową skalę, są do siebie bardzo podobne, a jakość ich komponentów i trwałość pozostawiają wiele do życzenia. Owszem, możemy wybrać coś spośród wyszukanych i kosztownych kompozycji stworzonych dla marek niszowych,  ale czasami wolelibyśmy kupić coś tańszego i równie oryginalnego.

Czy jest to możliwe? Tak, jeśli porządnie przeszukamy zasoby internetu. Możemy tam wciąż trafić na zapachy z minionych dekad, często kultowe, stworzone przez najsłynniejsze nosy. A ponieważ nie są już one sprzedawane w sieciowych perfumeriach, mamy gwarancję, że ich niepospolitość i jakość będzie porównywalna z perfumami marek niszowych.

Jeśli wziąć pod uwagę najnowsze trendy w modzie, czyli powrót lat 70., najbardziej oryginalne będą zapachy stworzone właśnie w tamtej dekadzie ubiegłego wieku. I nie bójcie się – to nie są zapachy retro, to zapachy określane mianem nowoczesnej klasyki.

Foto: Vumag Perfumy

Lata 70. XX w. to czas rewolucji obyczajowej, której początku można doszukiwać się w II połowie lat 60.  Zmieniał się świat, zmienić musiała się również moda. Damski smoking Yves Saint-Laurenta jako alternatywa dla sukien wieczorowych stał się pretekstem do ponownej dyskusji na temat równouprawnienia i kobiecej seksualności. Z drugiej zaś strony antymieszczański ruch hippisów, dzieci kwiatów, przeciwników trwającej wojny w Wietnamie również bardzo mocno odcisnął swoje piętno w świecie mody i konsumpcji.  Przeniesienie trendów z ulicy do mody przez Yves Saint-Laurenta oraz jego pierwszy butik prêt-à-porter Rive Gauche założony w 1966 r. były istotną zmianą w modzie.

Również perfumiarze nie czekali długo ze zmianami w swoich kompozycjach. Pojawiają się zapachy inne niż dotychczas. Słodkie i seksowne zapachy kwiatowe odchodzą do lamusa, pojawiają się za to zapachy uniwersalne, w których dominują nuty zielone i cytrusowe, a zwłaszcza znany wcześniej z perfum męskich mech dębowy, który staje się najmodniejszym składnikiem. Nowa koncepcja szyprowych zapachów sprzyjała podkreśleniu kobiecości świadomej i wyzwolonej. Nie były to zapachy dla księżniczek w stylu Audrey Hepburn, lecz dla kobiet aktywnych i dynamicznych.

Foto: Vumag Perfumy

Jednym z pierwszych zapachów nowego nurtu jest Ô de Lancôme z 1969 roku – lekki, cytrusowo-ziołowy z wyraźną nutą cytryny, mchu dębowego i bergamoty. Teoretycznie stworzono go dla kobiet, ale był na tyle uniwersalny, że polubili go również mężczyźni.

Cytrusy i zioła to składniki pasujące zarówno kobietom jak i mężczyznom. Może dlatego wiele z zapachów lat 70. XX w. stało się pierwszymi zapachami typu unisex, choć wówczas nikt o tym nie mówił.

Po Ô de Lancôme pojawiły się kolejne zielone zapachy aldehydowe Calandre i Eau de Calandre Paco Rabanne, szyprowe Diorella Diora i Givenchy III, czy też świeża, cytrusowo-aromatyczna woda toaletowa Eau de Rochas, stworzona dla kobiet, a używana chętnie również przez mężczyzn.

Dla kobiety nowoczesnej i wyzwolonej Chanel tworzy No. 19, w którym przez świeże nuty bergamoty i neroli przebija pudrowy irys i zielono-balsamiczne galbanum. No. 19 stało się zapachem kultowym i do dziś jest na listach bestsellerów, choć coraz trudniej go kupić.

Foto: Vumag Perfumy

Wśród bestsellerów znalazły się również zapachy Yves Saint-Laurent: damskie Rive Gauche i męskie Pour Homme, do reklamy którego Saint-Laurent pozuje całkiem nagi.

Pierwsza połowa lat 70. to zapachy lekkie, świeże (m.in. Balenciaga: Eau de Balenciaga Lavande, Guerlain: Eau de Guerlain, Parure; Sisley: Eau de Campagne; Chanel: Cristalle). Powstają też pierwsze zapachy świadomie przeznaczony i dla kobiet, i dla mężczyzn – Eau de Libre Yves Saint-Laurenta i Eau de Guerlain.

Foto: Vumag Perfumy

Lata 70.  to debiut Jean-Claude’a Elleny – jednego z najsłynniejszych nosów naszych czasów, zatrudnionego obecnie przez  markę Hermès na wyłączność. W 1976r. Ellena tworzy dla Van Cleef & Arples zapach First. To złożona kompozycja pudrowych kwiatów, mchu dębowego, cywetu, miodu i ambry. Zapach niezwykle elegancki i kobiecy, klasyka XX-wiecznego perfumiarstwa.

Zapach ten jest zapowiedzią kolejnego przełomu w perfumiarstwie. Druga połowa lat 70. to powolny powrót do nut orientalnych, zmysłowych. Kobieta znów zaczyna być postrzegana jak bogini, jest zmysłowa i piękna. Nie chce już być rewolucjonistką. Chce być obiektem pożądania.

Foto: Vumag Perfumy

W 1977 r. premierę ma Opium Yves Saint-Laurenta, kompozycja wyrazista, barokowa i orientalna zarazem, z mocno wyczuwalną mirrą i kwiatem goździka. To był hit tamtych czasów, bo sprzedawał również wyobrażenia o psychodelicznych doznaniach połączone z fascynacją Orientem. Jest na swój sposób prowokacyjny i zmysłowy, tak jak towarzysząca mu kampania reklamowa.

Foto: Vumag Perfumy

Mniej więcej rok po premierze Opium YSL Estée Lauder wypuszcza na rynek swój Cinnabar, zapach intensywny, korzenny, żywiczno- cynamonowy z wyczuwalną mandarynką, zdecydowanie jesienno-zimowy. Zapach ma rozgrzewać ciało i zmysły.

Pojawiają się również zapachy Magie Noir Lancôme (szyprowo-kwiatowy zapach z pięknym otwarciem z liści czarnej porzeczki, z wyczuwalnym wilgotnym mchem dębowym, miodem, żywicą i kadzidłem), Anaïs Anaïs Cacharel (kompozycja białych kwiatów), White Linen Estée Lauder (kwiatowo-aldehydowy zapach świeżości i czystości), J’ai Osé Guy Laroche’a (orientalno-kwiatowy, lekko skórzany), szyprowy Dioressence Diora (z wyraźnie wyczuwalnym mchem dębowym, kwiatem goździka i zielonymi nutami), piękna Nahema Guerlaina (balsamiczna róża połączona z aldehydami i bzem) i Ivoire de Balmain Balmain.

Foto: Vumag Perfumy

Koniec lat 70. to również narodziny niszowej marki L’Artisan Parfumeur i jej pierwszej kompozycji Mûre et Musc (kwiatowo-owocowego zapachu jeżyn i czerwonych porzeczek połączonych z mandarynką, bazylią, mchem dębowym i piżmem). L’Artisan Parfumeur wciąż produkuje perfumy, które stworzyła w tamtym czasie (L’Eau d’Ambre, Tubereuse, Vanilia, L’Eau de Navigateur).

Nie sposób wymienić wszystkich istniejących zapachów z lat 70. Te, które przetrwały do naszych czasów, są żywą historią perfumiarstwa. Jeśli ich nie znacie, wypróbujcie szybko, bo za chwilę ich nie będzie. Warto, choćby dla samego doświadczenia czegoś innego. I koniecznie podzielcie się z nami swoimi wrażeniami.

Tematy:

Nieprawidłowy email