Kryzys w kosmetyczce

Podczas kryzysu musiałaś nauczyć się paru sztuczek, żeby podratować domowy budżet? Teraz padło na kosmetyczkę. Spokojnie, nie oznacza to, że musisz oszczędzać na urodzie. Chodzi bardziej o rozsądne inwestowanie, poznanie wielu opcji i nie stracenie k(l)asy. Oszczędzanie w gwiazdorskim stylu.

Getty Images/Flash Press Media

Wiesz, jaki jest najpopularniejszy krem gwiazd? Creme de da Mer? La Praire Cellular Nurturing Complex? O dziwo, nie! Gwiazdy najczęściej przyznają się do używania zwykłej wazeliny kosmetycznej! Jennifer Lopez i Jennifer Aniston stosują ją na noc pod oczy. A wcześniej zmywają nią makijaż. Hilary Duff i Tyra Banks nakładają ją na całą twarz, kiedy potrzebują nawilżenia. Bierz z nich przykład i już teraz postaw pudełeczko wazeliny przy łóżku! Chcesz poznać inny trik?

Makijażyści gwiazd radzą, żeby zachować szczoteczkę po zużytym tuszu. Umyj ją dokładnie i używaj do rozczesywania rzęs (działa lepiej niż jakikolwiek grzebyczek!). Czysta szczoteczka to także świetne narzędzie do wygładzania włosów. Jeśli zależy ci na perfekcyjnej fryzurze, nałóż na szczoteczkę odrobinę żelu lub spryskaj ją lakierem i przeczesz włosy. To od razu poskromi odstające włoski! Do tej pory wyrzucałaś końcówkę odżywki do włosów, jeśli nie mogłaś jej wyjąć z opakowania? Nie w kryzysie! Zmieszaj kilka takich resztek, a powstanie intensywnie regenerująca superodżywka!

Zakupy z głową

Kryzys doskonale rozumieją firmy kosmetyczne i tworzą nowe produkty, dzięki którym w naszych portfelach zostaje trochę gotówki. Zapomnij o podkładzie, korektorze, kremie nawilżającym i kremie z filtrem – funkcje tych kosmetyków spełniają kremy BB. Zamiast kolejnych (często nietrafionych) kolorów cieni do powiek, opłaca się wybrać wielozadaniową paletę. Dobrze skomponowane znajdziesz w ofercie Sephory, Smashbox czy Bobbi Brown.

Najlepszy wybór to paleta brązowych cieni – najjaśniejszy to świetny rozświetacz, ciemny brąz konturuje twarz albo służy jako kredka do brwi. Zaoszczędzić możesz także na produktach do pielęgnacji ciała. Kup słoiczek organicznego masła shea lub olejku kokosowego (znajdziesz je w ofercie L'Occitane czy Femi, a także w sklepach ze zdrową żywnością). Stosuj je jako balsam do ciała, nakładaj na wysuszone partie ciała, jak kolana lub łokcie, używaj jako maskę do włosów, wcieraj w wysuszone końcówki. Chcesz więcej? Wybierz piankę Taft Heidi's Heat Styles, która jednocześnie ułatwia układanie fryzury i chroni przed ciepłem. Nivea All in One to – w zależności od użycia – żel do mycia twarzy, peeling lub maska oczyszczająca. Oba produkty kosztują niecałe 15 zł!

Prawie jak z salonu

Manicure hybrydowy i pedicure dwa razy w miesiącu – około 400 złotych. Depilacja nóg, pach i bikini – kolejne 400. Spójrz prawdzie w oczy. Zabiegi pielęgnacyjne są drogie. Na szczęście niektóre możesz z powodzeniem wykonać sama. Leniwe niedzielne popołudnie? Zrób peeling ciała. Weź garść gruboziarnistej soli lub cukru. Dodaj łyżkę oliwy z oliwek, wyciśnij sok z połowy cytryny i wlej kilka kropli olejku cytrynowego lub lawendowego. Żeby zabieg przypominał ten w salonie, zadbaj o ładną oprawę. Zapal świecie zapachowe. Potem zrób manicure i pedicure. Wystarczy kilka podstawowych narzędzi, które kupisz w każdej drogerii. Nie zapomnij o nałożeniu na koniec utwardzającej odżywki na lakier. To dzięki niej manicure z salonu jest supertrwały! Pachy i nogi wydepiluj sama. Od czego są nowe depilatory? Podświetlają depilowane miejsce, wyrywają nawet malutkie włoski, możesz używać ich w wannie. Nie oszczędzaj jednak na depilacji bikini. To jedyne miejsce, które warto oddać w ręce profesjonalistki. Uwielbiasz zabiegi pielęgnacyjne twarzy? Nic dziwnego! Świetnie odprężają. Zastanów się jednak, co jest w nich najprzyjemniejszego. Oczywiście masaż twarzy! To podstawa każdego zabiegu i to za niego tak naprawdę płacisz. Zobacz, jak robi go guru w tej dziedzinie – Anastasia Achilleos (dokładny instruktaż znajdziesz na kanale Olay na youtube). Do masażu wykorzystaj próbki, które dostajesz w salonie, a które zazwyczaj zalegają na dnie twojej kosmetyczki.

Domowy fryzjer

Wszystkie wiemy, że nic nie poprawia tak nastroju, jak nowa fryzura. Utrzymanie idealnego cięcia wymaga jednak comiesięcznej wizyty u fryzjera. A to, razem z farbowaniem, nawet 500 zł! Nie namawiamy od razu na obcinanie włosów w domu. Są jednak sposoby, żeby czas między wizytami nieco wydłużyć. Ogranicz używanie prostownicy i lokówki, jak najczęściej pozwalaj włosom wyschnąć bez suszenia. To zminimalizuje zniszczenia i sprawi, że podcinanie końcówek nie będzie konieczne tak często. Raz na parę miesięcy możesz wybrać się do kolorysty. Jeśli jednak twój kolor włosów nie odbiega bardzo od tradycyjnego (i nie jest to jasny blond), możesz kupić farbę w sklepie. Nowe pielęgnacyjne formuły zapewnią naturalny efekt. Jeśli jednak farbujesz włosy pierwszy raz, wybierz farbę półtrwałą.

Używaj kosmetyków do włosów farbowanych. One naprawdę pomagają utrzymać kolor na dłużej. Możesz także łykać suplementy dbające o włosy farbowane, jak Inneov Gęstość Włosów Siła i Blask. Raz na kilka myć stosuj szampon tonujący, który odświeży kolor włosów. Chcesz pójść o krok dalej? Naucz się podcinać grzywkę. W internecie znajdziesz dużo filmów instruktażowych. Pamiętaj tylko, że musisz kupić do tego specjalne nożyczki fryzjerskie. Cała idea oszczędzania na urodzie nie jest dla ciebie? Spokojnie! Zaoszczędź teraz, a następnym razem na zakupach wolne środki przeznacz na mały urodowy prezent.

Tematy:

Nieprawidłowy email