Chcesz dłużej cieszyć się opalenizną? Poznaj nasze sposoby!

Co roku ten sam scenariusz: wracasz z wakacji z pięknym brązem, a po kilku tygodniach z powrotem jesteś blada. Jak to zmienić? Mamy same dobre wiadomości. Tych kilka trików pozwoli ci zachować piękną złocistą opaleniznę na dłużej.

Foto: istock

1.       Przygotowanie

Żeby przedłużyć efekt wakacyjnych kąpieli słonecznych, musisz o skórę dbać zarówno przed tym jak wystawisz ją na słońce, w trakcie opalania i bezpośrednio po nim, a także po powrocie z plażowania do domu i pracy.

Co jest naprawdę ważne przed opalaniem?- Przygotowujemy skórę jeszcze przed wakacjami. Raz w tygodniu robimy piling ciała, a codziennie lub w zależności od indywidualnych potrzeb dwa razy dziennie – nawilżamy skórę po kąpieli balsamem nawilżającym. Warto brać suplementy, które stymulują syntezę melaniny z beta-karotenem, antyutleniaczami, astaksantyną, miedzią i olejem z wiesiołka. Taką kurację zaczynamy na tydzień przed wyjazdem i kontynuujemy w trakcie wakacji. Zakończyć możemy jakiś tydzień po powrocie – mówi Rusłana Tkaczuk, kosmetolog i menadżer działu szkoleniowego

2.       Zdrowe opalanie

- Trzeba zrozumieć, że tylko opalając się stopniowo zachowamy brązowy kolor skóry na dłużej. Opalamy się z dnia na dzień, warstwa po warstwie. Bezcenna jest wysoka ochrona przed promieniowaniem UVA i UVB – przy jasnej karnacji oznacza to krem z SPF 30 – 50. Dopiero po tygodniu, kiedy skóra będzie mieć już lekko brązowy koloryt, zmniejszamy wysokość faktora w kremie. Idąc na żywioł i „spalając się” pierwszego dnia, żeby od razu być opalonym, jest pozbawione sensu. Takie oparzenie nie dość, że wiąże się z bólem i świądem, to skóra jest narażona na niebezpieczeństwo i złuszcza się bardzo szybko. Tego nie polecam w ogóle, bo to sposób na skrócenie efektu kąpieli słonecznych – radzi kosmetolog.

O zdrowym opalaniu i ochronie przed UVA i UVB pisałyśmy już w Vumag.pl, ale warto przypomnieć kilka zasad. Kremem z filtrem smarujemy się obficie, jak balsamem po kąpieli. I czynność powtarzamy co dwie godziny. Chronimy wówczas skórę nie tylko przed poparzeniem i krótszą trwałością opalenizny, ale i przed chorobami skóry, w tym – niebezpiecznym czerniakiem. Używamy filtrów zarówno nad Morzem Śródziemnym, jak i Bałtyckim – promieniowanie jest wszędzie.

3.       Po plaży

Oprócz spłukania soli morskiej, chlorowanej wody czy po prostu potu i resztek kosmetyków z całego dnia pod prysznicem, nie zapominamy o najważniejszym – nawilżaniu. Każde opalanie należy zwieńczyć zabezpieczeniem skóry przed wysuszeniem. Wówczas i brąz i dobra kondycja cery pozostaną z nami na dłużej. – Skórę po opalaniu każdego dnia, rano i wieczorem należy nawilżać, nawilżać i jeszcze raz nawilżać. Zarówno tę na twarzy jak i na ciele. Doskonałym kosmetykiem są produkty po opalaniu, które zwykle utrwalają opaleniznę i podkreślają ją. Polecam też balsamy z masłem kakaowym lub wyciągiem z orzecha włoskiego – delikatnie i stopniowo brązują skórę. –mówi Rusłana Tkaczuk.

Pamiętaj, że opalenizna opaleniźnie nierówna. Inaczej po dwóch tygodniach opalania się nad morzem wygląda blondynka o jasnym fototypie, a inaczej brunetka o śniadej karnacji. Trwałość opalenizny jest tez związana z procesem wytwarzania melaniny w skórze. Bo sama opalenizna to nic innego jak reakcja obronna skóry przed promieniami UV. Warto więc się zastanowić czy heban jest dokładnie tym kolorem, na którym ci zależy – a może wystarczy złocisty brąz?

4.       Po powrocie do domu

Znając i praktykując wszystkie zasady z poprzednich trzech punktów, ten ostatni to pestka. Kiedy wracasz z wakacji, nie zapominaj o nawilżaniu. – Skórę opaloną należy bezwzględnie pielęgnować. Nawilżać i natłuszczać. Latem znacznie przyjemniejsze są balsamy o lżejszych formułach, jak emulsje. Po masła do ciała sięgamy tylko wtedy, kiedy się szybko wchłaniają. Ale lepiej pozostawić je na chłodniejsze pory roku. Poza tym - o czym większość z nas zapomina - nawet po powrocie z wakacji nakładamy na twarz i ciało ochronę przeciwsłoneczną. Już nie o wysokich faktorach, ale tych miejskich (ok. SPF 15). Nawet w pochmurne dni, kiedy słońca nie widać promieniowanie UV jest wszędzie. Jeśli skóry nie zabezpieczamy, może ulec przesuszeniu, a opalenizna zejdzie z niej dość szybko – przestrzega kosmetolog.

Najlepszym patentem na lato w mieście są lżejsze formuły kosmetyków z SPF w spreju. Olejki, pianki i lekkie emulsje (polecam te z apteki, jak pianka Bioderma, olejek z SPF Avene czy emulsja w spreju Vichy) błyskawicznie się wchłaniają, nie brudzą ubrań (trzeba tylko uważać z olejkami) i nie zabierają nam przed wyjściem z domu zbyt dużo czasu. Proste w aplikacji i o przyjemnych formułach nie stanowią większego problemu w użytkowaniu.

Są także olejki i żele z efektem brązującym (niezastąpiony i najlepszy jaki testowałam Jicky Tan Benefit), który spłukuje się pod prysznicem. Jak makijaż, z tym, że do ciała.  Wzbogacone o złociste drobinki, sprawiają, że nogi i ramiona i dekolt wyglądają przepięknie (lekkie żelowe konsystencje mają balsamy Lirene i AA ze złocistymi lub srebrzystymi opiłkami). Pojawiły się także kremy CC i DD do skóry ciała, które są idealne na warunki miejskie i zawierają porcję pielęgnacji, ochrony przed UV i koloru (jak godne polecenia kremy CC i DD polskiej marki Bielenda).

5.       Pożegnanie bladej twarzy

Paradoks opalania polega na tym, że twarz, która opala się najwolniej – również ze względu na to, że chronimy ją wyższym filtrem przeciwsłonecznym – traci koloryt najszybciej. Co z tym fantem zrobić? Po pierwsze, postawić na pielęgnację wzbogaconą o stopniowy efekt opalenizny, jak żel 3 Day Weekend 24/24 Sampar z perfumerii Sephora lub kremy marki Dove czy Nivea. Dają znacznie bardziej naturalny efekt niż samoopalacze, które po 4-5 dniach złuszczają się i wyglądają nieestetycznie.

Najprościej jest natomiast opaleniznę namalować makijażem. Oprócz genialnych kremów BB (CC, DD, EE), które zawierają filtry, antyoksydanty i wakacyjny koloryt (znajdziecie je w portfolio niemal każdej firmy kosmetycznej i w różnych półkach cenowych), polecam bronzery w kamieniu.

Jak je nakładać, żeby nie wyglądać jak cegła, ani nie mieć nieestetycznych plam na skórze? Po pierwsze, wybrać odpowiedni kolor. Odcieniom cegły, terrakoty i czerwieni – dziękujemy. Postarzają twarz o lata świetlne i nigdy nie wyglądają naturalnie. Wybieramy kamienne beże i złociste brązy. Ze świecącymi opiłkami lub bez – w zależności od efektu na jakim nam zależy. Do aplikacji bronzera polecam ten sam pędzel, który przez cały rok używacie do nakładania różu. Produkt nakładamy tak, jak słońce opala skórę. Czyli na wystające części twarzy: policzki, czubek nosa, skronie i brodę. Jeżeli wakacyjny kolor znika już powoli z dekoltu, można dodatkowo bronzerem podkreślić dekolt zaznaczając pędzlem wklęsłe części między szyją a obojczykami i wgłębienie między piersiami. To trik makijażystów, dzięki któremu możesz wyglądać jak surferka tak długo, jak ci się tylko podoba!

Tematy:

Nieprawidłowy email