Zostawiam korporację, wybieram modę

Są wykształceni i bardzo ambitni. Mają imponujące CV, bagaż doświadczeń i ogromną wiedzę o korporacjach, w których pracowali po kilkanaście lat. Co skłoniło ich do zrezygnowania z wysokich stanowisk i lukratywnych propozycji zawodowych? Moda!

VU MAG

Mokobelle z pozoru jest zwykłym sklepem z biżuterią, urządzonym w nowoczesnym stylu. Jednak jest w tym miejscu coś, co sprawia, że klient czuje się tu nadzwyczajnie. Gdy poznaję właścicielki Mokobelle, już wiem, co zapewnia niespotykaną w takich miejscach atmosferę - to one, ich przyjaźń i zaraźliwa życzliwość. Marta Skłodowska i Magdalena Augustyniak to kobiety, które sprawiły, że zarówno gwiazdy z pierwszych stron gazet, jak i zwykłe kobiety kochają „mokobellki” i noszą charakterystyczne bransoletki na co dzień.

Na początku drogi zawodowej kobiety miały inne wyobrażenie swojej kariery. Życie jednak zweryfikowało ambitne plany Marty Skłodowskiej - zrozumiała, że zawód prawnika, który wybrała i hermetyczne środowisko palestry nie dopuści do swojego grona osoby z zewnątrz. Swoją wiedzę z zakresu prawa Marta postanowiła wykorzystać w inny sposób - dostała pracę na stanowisku rzecznika prasowego w ogromnej, francuskiej korporacji. Jednak cztery lata temu zrozumiała, że korporacja stoi w opozycji do jej życiowych oczekiwań. Postanowiła zająć się rynkiem nieruchomości - branżą, która zawsze ją interesowała i w której spełnia się do dziś.

Magda Augustyniak – druga połowa duetu Mokobelle - przez ponad 12 lat pracowała w chemicznym koncernie Unilever jako brand manager. Kiedy zaszła w ciążę okazało się, że powrót do korporacji nie jest ani prosty, ani przyjemny.

VU MAG

Podobne doświadczenia ma Karolina Ernst - właścicielka nowo otwartego butiku See Me przy dobrze znanej ulicy Mokotowskiej w Warszawie. Z wykształcenia jest ekonomistką wyspecjalizowaną w badaniach rynku - gdy zaczynała swoją pracę w korporacji, takich ekspertów w Polsce było niewielu. Karolina pięła się po szczeblach kariery w zawrotnym tempie. Przez 7 lat pracowała w Coca-Coli - czuwała nad projektem wzrostu sprzedaży i poszerzania interesów korporacji w 23 krajach w regionie. Na tym etapie kariery zawodowej Karolina zrozumiała, co jest dla niej ważne. Chciała poświęcić czas nie tylko pracy, ale także rodzinie. Wówczas pojawiła się pierwsza myśl o własnym biznesie.

VU MAG

Małe fashionistki, czyli szmaciane lalki Laloushki to owoce spełnienia zawodowego Marty Hryniak. Dziennikarka i fotografka, prywatnie córka znanego reżysera - Krzysztofa Kieślowskiego przez lata pracowała w redakcji Marie Claire. Spełniała się w zawodzie, ale trudno jej było pogodzić pracę dziennikarza z życiem rodzinnym. Wybrała Laloushki.

VU MAG

Także i mężczyźni zostawiają szklane ściany biurowców dla...mody. Przykładem jest Rafał Kieli - współtwórca i pomysłodawca sklepu internetowego Mostrami - jedynego serwisu internetowego, który sprzedaje ubrania wyłącznie polskich projektantów, ale na całym świecie. Takie możliwości daje tylko Internet. Wcześniej Rafał Kieli pracował w wielu korporacjach, ostatnią z nich była firma Google. Jak przyznaje, doświadczenie zdobyte u internetowego giganta zmieniło jego sposób myślenia o sieci i komunikacji. Dało solidne podstawy do stworzenia własnego biznesu w wirtualnym świecie.

VU MAG

Tak to się zaczęło

W sylwestrową noc z 2010 na 2011 rok Marta Skłodowska złożyła propozycję stworzenia biznesu swojej przyszłej wspólniczce. Magda śmieje się, że Marta tamtej nocy zmieniła całe jej życie.

Historia Mokobelle zaczyna się jednak parę miesięcy wcześniej. Szwagierka Marty robiła i projektowała biżuterię na własny użytek. Marcie spodobała się amatorska biżuteria szwagierki i sama chętnie ją nosiła. Podczas spotkania ze swoją serdeczną znajomą, Joanną Przetakiewicz (która wtedy tworzyła swoje modowe dziecko - La Manię), Marta przekonała się, aby stworzyła własną markę. Klamka zapadła, lawina ruszyła, brakowało tylko kogoś do pomocy.

Sylwestrowa propozycja Marty była jasnym sygnałem, że Magda nie ma po co wracać do korporacji. Przez kolejnych 6 miesięcy dziewczyny tworzyły biznesplan, kolekcje biżuterii, nawiązywały kontakty z artystami - jubilerami, wybierały lokalizację. Wreszcie wybrały nazwę – Mokobelle - od ulicy Mokotowskiej oraz z języka włoskiego (belle – piękne).

Strategia działania marki była prosta - miała to być biżuteria na co dzień, ale jednocześnie ładna i praktyczna, w przystępnych cenach. Ciche otwarcie Mokobelle odbyło się 6 lipca 2011 roku i ku zdziwieniu właścicielek, sklep zaczął zarabiać na siebie już od pierwszego miesiąca funkcjonowania.

Martę Hryniak do robienia lalek zachęciła przyjaciółka - Agnieszka Niezgoda. Zaczęło się od pozornie niewinnego zamówienia- panie zostały poproszone o stworzenie laleczki dla wspólnej znajomej. Przyjaciółki sukcesywnie "dopieszczały" swój pierwszy projekt. Gdy już powstał ten dżentelmen, okazało się, że jest tak piękny, że warto go przedstawić światu. Wieść o ręcznie robionej lalce rozeszła się wśród znajomych w zawrotnym tempie, zaczęły spływać zamówienia na kolejne egzemplarze.

Następnym krokiem był udział w wystawie organizowanej przez właścicieli butiku Horn&More, potem wyróżnienie na Łódź Fashion Design, podróż do Mediolanu… Publikacje w magazynach kobiecych i odwiedziny na kanapach programów śniadaniowych uczyniły z Laloushek prawdziwe gwiazdy.

Karolina Ernst swoją wspólniczkę – Maję - poznała w przedszkolu córki. Nadawały na tych samych falach. Pomysłodawczynią See Me była właśnie Maja Klimonda - to ona zawsze chciała mieć butik z ubraniami. Karolina po doświadczeniach w korporacji i decyzji o otwarciu własnego biznesu, przystała na propozycję przyjaciółki. Założeniem See Me Boutique było stworzenie sklepu z markami niedostępnymi w Polsce, a istniejącymi w świadomości fashionistek. W ofercie See Me można znaleźć ubrania i akcesoria takich marek, jak: Joseph, Paul&Joe, Tibi, Vince, Elisabeth & James, See by Chloe, Iro, Zadig&Voltaire, Markus Lupher, Sigerson Morrison, Anya Hindmarch i wielu innych. Stworzenie sklepu wymagało zainwestowania ogromnego kapitału, który Karolina zarobiła na pracy w korporacji. Teraz kocha modę i przez całe nasze spotkanie, to właśnie rozmowa o najnowszych trendach wywołuje największy uśmiech na jej twarzy.

Pomysł na stworzenie Mostrami zakiełkował w głowie Rafała Kieli za sprawą jego żony. Mieszkali wówczas w Londynie, żona Rafała uwielbiała robić zakupy przez Internet. Głównie odwiedzała znany na całym świecie Net-a-Porter. Kasia była zachwycona możliwością zakupu projektów prosto z wybiegów w tak prosty sposób. Jedyne nad czym ubolewała to niedostępność ubrań polskich projektantów. Wtedy pojawił się pomysł, aby stworzyć serwis, który udostępni polską modę i wypromuje ją poza granicami naszego kraju. Mostarmi z założenia ma być sklepem luksusowym, w którym zakupy są przyjemne i bezproblemowe. Ceny ubrań są dokładnie takie same, jak u projektantów:

-Nie chcemy, aby klienci mieli poczucie, że są oszukiwani. Chodzi o to, aby zdawali sobie sprawę, że ubranie kupione zarówno u nas, jak i u projektanta jest dokładnie tej samej wartości- wyjaśnia Rafał Kieli.

Sukces miłości do mody

Mokobelle pochłonęło wspólniczki. Obie panie z chęcią i wielką pasją obsługują swoje klientki. Cieszą się, gdy fanki ich biżuterii wracają do butiku po kolejne egzemplarze - są klientki, które odwiedzają Mokobelle regularnie co dwa dni! Marta i Magda otworzyły także drugi sklep w jednej z warszawskich galerii handlowych i sklep internetowy, ale na razie nie planują oddać swojej marki we franczyzę:

- Nie chcemy oddawać naszego dziecka w ręce kogoś, kogo nie znamy. To ogromne ryzyko, nie będziemy w stanie panować nad jakością naszej biżuterii, a to jest dla nas bardzo istotne - twierdzą zgodnie wspólniczki.

Nieocenionym oknem na świat dla polskiej mody jest serwis Mostrami. Z prowadzonych statystyk wynika, że jedynym państwem na świecie, z którego nie odnotowano odwiedzin na stronie Mostrami jest Republika Południowej Afryki. Gdy zapytałam Rafała Kieli, czy połknął modowego bakcyla, z uśmiechem na ustach odpowiada:

- Nawet gdybym bardzo chciał się tego wyrzec, to myślę już kategoriami najnowszych kolekcji. Jestem w stanie powiedzieć, w co ubrana jest każda kobieta na przyjęciu. To jest bardzo wciągające!

Ogromny sukces polskiej marki ma na swoim koncie także Marta Hryniak. Jej lalki zostały docenione przez legendarny butik z ekskluzywnymi markami w Londynie. Na potrzeby Browns, Marta tworzy kolekcję limitowanych lalek, które będą dostępne w sprzedaży tylko w stolicy Wielkiej Brytanii. Marta przyznaje, że sukces jej marki można przypisać linii Laloushek przedstawiającej wizerunki najważniejszych osób ze świata mody. Viviene Westwood, Karl Lagerfeld, Coco Chanel czy Anna Wintour - to poza spersonalizowanymi, najlepiej sprzedające się lalki.

Co sprawiło, że wszyscy moi bohaterowie odnieśli sukces w nowych biznesach? Na pewno ogromna odwaga - porzucili korporacyjne wygody na rzecz niepewnej działalności. Umiejętność wykorzystania doświadczenia zdobytego w wielkiej firmie i przełożenia go na własny, mniejszy biznes. Ponadto ogromna determinacja i wiara w sukces. Przede wszystkim jednak miłość i pasja, jaką wkładają w sens istnienia swoich marek. Tym sensem jest dla nich moda.

VU MAG

Założeniem See Me Boutique było stworzenie sklepu z markami niedostępnymi w Polsce, a istniejącymi w świadomości fashionistek.

VU MAG

W ofercie See Me można znaleźć ubrania i akcesoria takich marek, jak: Joseph, Paul&Joe, Tibi, Vince, Elisabeth & James, See by Chloe, DKNY i wielu innych.

VU MAG

W butiku panuje domowa atmosfera. Ogromna kanapa kojarzy się z przytulnym salonem, a na stoliku, obok kawy znajduje się zapas obowiązkowej lektury każdej fashionistki - najważniejsze magazyny modowe z całego świata.

VU MAG

Publikacje w magazynach kobiecych i odwiedziny na kanapach programów śniadaniowych uczyniły z Laloushek prawdziwe gwiazdy.

VU MAG

Małe fashionistki, czyli szmaciane lalki Laloushki to owoce spełnienia zawodowego Marty Hryniak. Dziennikarka i fotografka, prywatnie córka znanego reżysera - Krzysztofa Kieślowskiego przez lata pracowała w redakcji Twojego Stylu oraz Marie Claire.

VU MAG

Martę Hryniak do robienia lalek zachęciła znajoma - Agnieszka Niezgoda. Wszystko zaczęło się dość „mrocznie” - panie zostały poproszone o stworzenie laleczki voodoo z wizerunkiem byłego męża wspólnej znajomej.

VU MAG

Ciałka lalek tworzone są w szwalni w Mrągowie. Wszystkie dodatki - czyli to, co charakteryzuje każdą z nich i wymaga największej pracy - robione jest przez obie panie na warszawskiej Saskiej Kępie.

VU MAG

Laloushki tworzone są przez dwie osoby - Martę Hryniak i na stałe współpracującą z nią krawcową.

VU MAG

Rafał Kieli jest współtwórcą i pomysłodawcą sklepu Mostrami - jedynego serwisu internetowego, który handluje ubraniami wyłącznie polskich projektantów.

VU MAG

W sklepie pracuje 25 osób, które każdego dnia aktualizują asortyment i kontaktują się z klientami.

VU MAG

Mostrami organizuje sesje zdjęciowe wszystkich ubrań, które można oglądać na stronie internetowej sklepu.

VU MAG

Klientki mogą bez problemu zwrócić czy wymienić wybrany strój, mają tu swoich opiekunów - ekspedientki, które przyporządkowane są do konkretnych klientek. Doskonale wiedzą, co ich podopieczne kupują i co lubią. Pełnią rolę wręcz osobistych stylistek.

VU MAG

Są wykształceni i bardzo ambitni. Mają imponujące CV, bagaż doświadczeń i ogromną wiedzę o korporacjach, w których pracowali po kilkanaście lat. Co skłoniło ich do zrezygnowania z wysokich stanowisk i lukratywnych propozycji zawodowych? Moda!

VU MAG

Karolina Ernst z wykształcenia jest ekonomistką wyspecjalizowaną w badaniach rynku - gdy zaczynała swoją pracę w korporacji, takich ekspertów w Polsce było niewielu.

VU MAG

Butik Mokobelle przy ulicy Mokotowskiej w Warszawie powstał przy współpracy dwóch koleżanek.

VU MAG

Marta Skłodowska i Magdalena Augustyniak to kobiety, które sprawiły, że zarówno gwiazdy z pierwszych stron gazet, jak i zwykłe kobiety kochają „mokobellki” i noszą charakterystyczne bransoletki na co dzień.

VU MAG

Właścicielki Mokobelle przywiązują dużą wagę do wyglądu i jakości swoich produktów.

VU MAG

Błyskotki autorstwa Marty i Magdy, choć w minimalistycznej scenerii, nieskromnie lśnią w witrynach sklepu.

Tematy:

Nieprawidłowy email