Złodziejka z Tiffany'ego skazana na rok więzienia

Ingrid Lederhaas-Okun, była vice prezes Tiffany & Co. została skazana na rok więzienia za kradzież biżuterii wartej ponad 2 miliony dolarów!

Tiffany&Co / Getty images

Sensacyjna sprawa kradzieży 165 sztuk biżuterii z nowojorskiego sklepu Tiffany &Co. w końcu znalazła swój finał. Oskarżoną o zagrabienie ogromnej ilości błyskotek Ingrid Lederhaas-Okun uznano winną. Czeka ją rok i jeden dzień pozbawienia wolności.

Sklep Tiffany&Co w Nowym Jorku, 1955 rok / Getty images

To zdecydowanie łagodniejsza kara, niż ta, jakiej domagał się prokurator- 4 lata. Uzasadniając wyrok, sędzia przyznał, że przestępstwo, jakiego dopuściła się była vice prezes firmy, było aktem niewytłumaczalnej autodestrukcji, popełnionym przez osobę, która nie potrzebowała pieniędzy.

46-letniej oskarżonej z pewnością nie można było uznać za osobę potrzebującą.Pracując w Tiffany & Co. zarabiała 360 tysięcy dolarów rocznie. Mieszkała w luksusowym domu w Darien, Connecticut, wartym 4 miliony dolarów! Prawnik Lederhaas-Okun usiłował tłumaczyć swoją klientkę trudną sytuacją rodzinną i depresją spowodowaną problemami z bezpłodnością. Na dodatek oskarżona nie otrzymała awansu na który bardzo liczyła, a jej małżeństwo przeżywało kryzys.

Dlaczego więc zasądzono aż rok pozbawienia wolności? Przede wszystkim dlatego, że proceder trwał kilka lat i był skrzętnie zaplanowany. Lederhaas-Okun wybierała błyskotki warte mniej niż 10 tysięcy dolarów, bowiem nie ewidencjonowano ich tak dokładnie, jak tych wartych więcej. Jako wysoko postawiony pracownik firmy skazana mogła wypożyczać biżuterię potencjalnym producentom, aby oszacować koszty wytworzenia konkretnych modeli. Gdy w lutym tego roku rozstała się z firmą, okazało się, że nie zwróciła 165 wypożyczonych przedmiotów. Wsród nich znalazły się bransoletki z 18-karatowego złota z diamentami, diamentowe kolczyki, platynowe pierścionki z diamentami i innymi kamieniami szlachetnymi czy diamentowe naszyjniki.

Bransoletka Tiffany&Co

Część skradzionej biżuterii sprzedała niezidentyfikowanemu handlarzowi biżuterią. Zarobiła na tym 1,3 miliona dolarów. Pozostałe ozdoby przechowywała w domu. Zostały one odnalezione po wszczęciu postępowania.

Pierwsze czeki od wspomnianego handlarza Lederhaas-Okun otrzymała w styczniu 2011 roku. Nie można więc mówić o przestępstwie wynikającym z impulsu czy potrzeby chwili. Oskarżonej nie pozostało nic innego, jak tylko przyznać się do winy i przeprosić:

-Przepraszam za wszystko, co się wydarzyło- mówiła ze łzami w oczach podczas posiedzenia sądu w Nowym Jorku. Nie jestem w stanie wyrazić tego, jak bardzo mi przykro .

Tematy:

Nieprawidłowy email