Wyznawcy Bloga

Jessica Mercedes, Maffashion, Macademian Girl. Ich stroje i opinie komentują setki osób. Media zajmują się nimi na okrągło. Nikt nie przygląda się za to armii ich cichych naśladowców. Kim są ci, którzy uzależnili się od śledzenia prowadzonych przez nie blogów?

Zdjęcia vuMag BlueServices

Kinga swoją sympatię do Macademian wyraża głównie w internetowych komentarzach. Sebastian tworzy koszulki z wizerunkiem Maff i prowadzi na Youtube’ie kanał „SebrouzeeTV”, gdzie zamieszcza filmiki z gwiazdą. Ada często ogląda archiwalne posty Jessici, ostatnio zajęło jej to trzy wieczory. Każdy z bohaterów mojego artykułu w inny sposób wyraża swoje uwielbienie dla ukochanej blogerki. Potrzebowałem wielu dni, aby dotrzeć do tych osób, zdobyć ich zaufanie i wreszcie skłonić je do tego, żeby opowiedziały swoje historie. Fani Maffashion, Jess Mercedes i Macademian Girl nie palą się do zwierzeń. Tak, jakby wstydzili się własnych uczuć.

Trudno stwierdzić, co nimi kieruje, dlaczego akurat oni stali się „wyznawcami” dziewczyn. Być może każdy potrzebuje idola? Uwielbiamy uwielbiać, a miejsce zajmowane kiedyś przez religię okupują dziś postaci z popkultury. Wypełniają w nas pustkę, zaspokajają nieuświadomione nawet potrzeby. Może Sebastian, który określa się „maffashionerem”, tak naprawdę szuka przyjaciela, którego brakuje mu w nowym mieście? Może Jessica pomaga Adzie uwierzyć w to, że ona też kiedyś odniesie sukces? A Kinga dzięki stylizacjom Tamary daje sobie prawo do szaleństwa i eksperymentów?

Macademianka i Macademian Girl / mwmedia

Macademianka, lat 37

#moje początki

Bardzo długo zastanawiałam się, czy założyć konto na Facebooku. Denerwowało mnie, że wszyscy je mają. Znajomych szukałam za pośrednictwem profilu syna, dopóki się nie zbuntował. Kiedy wreszcie stworzyłam własny, zostałam fanką biżuterii „By Dziubeka”. W ten sposób trafiłam na zdjęcia Tamary. Zaciekawiła mnie dziewczyna, która podobnie jak ja pochodzi ze Szczecina. Później zaczęłam czytać wywiady z Macademian Girl i śledzić programy śniadaniowe z jej udziałem. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejne posty. Każdy z nich poprzedzają mądre słowa, ciekawy opis. Bardzo ważne jest też dla mnie to, że nie oglądam tylko zwykłych zdjęć, ale prawdziwy show – Tamara dba o zdjęcia, nastrój, tło.

#jej otwartość

Napisałam do niej maila, nie przypuszczałam jednak, że mi odpisze. Pewnie jest mnóstwo takich osób, które zadają pytania w stylu: „Gdzie kupiłaś to czy tamto?”. Odpisała mi w tak sympatyczny sposób, że poczułam się wyróżniona. Tamara jest w stałym kontakcie ze swoimi czytelnikami. Mówi, że tak trzeba, żeby wszystko się kręciło.

#zaczęłam eksperymentować

Zawsze kupowałam ciemne rzeczy, myśląc że tak jest bezpieczniej. To Tamara przekonała mnie do eksperymentowania. Kiedy zobaczyłam jak odważnie dobiera stroje, pomyślałam: Dlaczego nie ja? Kiedy będzie na to lepszy czas niż teraz? Dziś zakładam bluzki w esy-floresy i trzy bransoletki zamiast jednej.

# kult pracy

Jestem osobą, która radzi sobie w życiu. Kiedyś nie było mnie stać na kosmetyczkę, więc nauczyłam się robić maseczki i radzić sobie z paznokciami. Malowałam je tak, że wyglądały jak od manicurzystki. Pracowałam w call center, a wcześniej w szkolnym sekretariacie. Ale od trzech lat jestem w domu, zajmuję się synem, gotuję obiady mężowi. Tamara opowiadała o swojej mamie, uważam, że bardzo dobrze ją wychowała. Nauczyła ją tego, że praca jest najważniejsza, że wszystkiego musi dorobić się sama. Mama prawie nie dokładała do jej pasji. To bardzo ważne, bo dzisiejsza młodzież chętnie wyciąga ręce po pieniądze. Chciałabym, aby moje dziecko było tak samo mądre, jak Tamara. Bardzo chciałabym też spotkać Macademian. To nie musiałoby być trwać długo. Mogłybyśmy wypić razem kawę, porozmawiać. Chciałabym posłuchać, jak mówi, zobaczyć, jak się rusza, jak siedzi.

Dżessolożka, lat 15

#stylistka

Jestem chyba jedyną osobą w mojej szkole, która tak obsesyjnie śledzi blogi modowe i podąża za ich wskazówkami. Staram się pomagać w stylizacjach mojej siostrze, chociaż nie mieszka ze mną. Moja mama zajmuje się marketingiem i często wyjeżdża służbowo – jej też zawsze mówię, jak ma się ubrać. Czasami pomagam koleżankom, bo pytają mnie, co do czego pasuje i jaką bluzkę mają dobrać do jeansów. Z tatą nie mieszkam, widujemy się raz na dwa tygodnie, ale czasem zwracam mu uwagę: „Nie noś tego, bo to kiepskie”. Zwykle chodzę z mamą na zakupy, bo zawsze powie mi szczerze, jeśli coś jest brzydkie.

#dżessologia

Na bloga Jessici wchodzę co dwa dni. Codziennie śledzę jej fanpage, Instagram, więc jestem na bieżąco. Ostatnio miałam wolny tydzień i przeczytałam wszystkie wpisy od 2010 roku. Zajęło mi to ze trzy dni, bo tych postów było bardzo dużo. Obejrzałam wszystkie stylizacje. Jessica ubiera się bardzo elegancko, z klasą i szykiem.

#księżniczka

Zawsze podążałam za modą. W przedszkolu popularne były sukienki w kwiatuszki, w podstawówce panowała moda na spódniczki jeansowe i leginsy z koronką. W pierwszej albo drugiej klasie podstawówki byłam na balu, przebrałam się za księżniczkę. Założyłam wtedy różową suknię z dużymi bufkami na ramionach, a do tego białe rękawiczki i pantofelki, które były strasznie niewygodne. Ale jeśli miałam wyglądać jak księżniczka, musiałam to przeboleć. Mama uczesała mnie w koczek, oczywiście założyłam koronę, a babcia pożyczyła mi perły. Robiłam też mamie małe „pokazy mody”. Przebierałam się w kolorowe spódniczki, sweterki, zakładałam obcasy i chodziłam po korytarzu jak modelka. Teraz też zdarza mi się czasem zrobić taki pokaz.

Dżessolożka i Jessica / mwmedia

#kult pracy

Jessica osiągnęła sukces tylko dzięki sobie, dzięki sile charakteru. Za to ją podziwiam. Też jestem zaradna. W wakacje pracowałam w drukarni, pakowałam ulotki, żeby coś zarobić i już nie brać od mamy na ciuchy. Chciałabym związać swoje życie z modą. Może na projektantkę za bardzo się nie nadaję, ale stylistką mogłabym zostać. Marzy mi się wejście na wyższy szczebel, rubryka w gazecie modowej, relacjonowanie pokazów, kariera naczelnej polskiego „Vogue’a”. To chyba marzenie każdej dziewczyny. Pół roku temu razem z siostrą założyłyśmy bloga lifestyle’owego. Prowadziłam też bloga modowego, ale zabrakło mi czasu i chętnych do robienia zdjęć, więc go zamknęłam.

#hejterzy

Każdy ma jakieś osoby, które go hejtują. Jess na pewno hejtują za wymowę, czasem o tym pisze i broni się przed atakami. Ale ja też nie jestem doskonała. Mnie też wiele osób krytykuje. Przede wszystkim za wygląd. Hejt jest czymś strasznym, nie rozumiem dlaczego ludzie to robią. Mój kolega, jak dodałam na Facebook’u zdjęcie z imprezy, napisał w komentarzu, że beznadziejnie wyglądam. Trochę osób polubiło ten komentarz. Potem dostałam od niego prywatną wiadomość, że tak naprawdę wyglądam fajnie. Nie wiem, o co mu chodziło, może chciał zabłysnąć?

#fanka

Bardzo chciałabym się z nią spotkać. Miałam kiedyś taką okazję, bo była w Arkadii, w sklepie Aldo. Ale niestety miałam wtedy imprezę urodzinową i nie mogłam się oderwać. Na pewno byśmy porozmawiały o babskich sprawach, ale przede wszystkim o modzie. Można powiedzieć, że jestem fanką Jessici. Chociaż może to dziwnie brzmi. Kojarzy mi się to z Bieberkami (fankami Justina Biebera – przyp. red.). Na pewno jestem wielbicielką i obserwatorką stylu Jess.

Maffashioner, lat 26

#pierwsze spotkanie

Siedziałem w kawiarni i okazało się, że ona jest obok. Byłem w szoku. Nic się nie odezwałem. Odeszła od stolika, widziałem, że poszła do sklepu. Poszedłem za nią i nieśmiało zagaiłem: „Hej, jestem Sebastian i robię dla ciebie filmiki”. Zrobiła oczy jak pięć złotych, uśmiechnęła się szeroko, uściskała mnie. Zamieniliśmy parę słów. To dla mnie bardzo wiele.

#video

Wszystko zaczęło się wtedy, gdy zobaczyłem jej zdjęcie na stronie Starbucks’a, była w białej koszuli. Tak mnie wówczas zainspirowała, że stworzyłem pierwszy filmik na Youtube’ie. Wykorzystałem fotografie z jej bloga, dodałem muzykę, kolory i tytuł. Można powiedzieć, że dzięki niej nauczyłem się montażu video. Robiąc filmiki, w pewnym sensie czuję się artystą. Chcę wyrazić swój podziw dla Maff. Gdyby chciała nawiązać ze mną współpracę, byłbym bardzo zadowolony. Mojej mamie podoba się to, co robię dla Maffashion, ale tata o tym nie wie i wolę, żeby tak zostało. Nie mieszkamy razem, on jest osobą starszą i konserwatywną, podchodzi do Internetu z dystansem i nie chciałby, abym się w nim udzielał.

#Kononowicz

Chciałem przedstawić się i otworzyć przed Maffashion. Wtedy jeszcze się nie znaliśmy, więc wpadłem na pomysł, że stworzę filmik. Nakręciłem go w piwnicy, żeby było oryginalnie – taki performance, szaro-białe cegły w tle. Nie spodziewałem się, że efekt będzie równie mroczny, że tyle ludzi będzie go hejtować i twierdzić, że jestem jakiś psychiczny. Założyłem ciemne okulary, bo nie chcę być za bardzo rozpoznawalny, boję się popularności. Obawiałem się, że mogę paść ofiarą ośmieszenia, tak jak Krzysztof Kononowicz. Ale poczułem satysfakcję, że mogę coś przekazać Maff, a jednocześnie nie być rozpoznawalnym.

Maffashioner i Maffashion / mwmedia

#instynkt

Zawsze lubiłem spędzać z bliskimi czas w galerii handlowej, doradzać mamie lub cioci, co powinny na siebie założyć. Przeważnie chwalono mnie też za dobry gust. Pracowałem w biurze, w firmie transportowej, w Urzędzie Skarbowym. W pewnym momencie coś we mnie pękło, obudził się „instynkt modowy”. Pomyślałem, że mógłbym pracować w sklepie odzieżowym, albo w czymś, co wiąże się z branżą modową. Maffashion prowadzi sklep „Staff by maff" z ubraniami dla kobiet, kiedyś nawet wysłałem tam CV. Ale nie wyszło z pracą. Wpadłem na pomysł, żeby stworzyć koszulkę dla mężczyzn. Znalazłem rysunek jednej z fanek, nałożyłem abstrakcyjne barwy i stworzyłem fajny t-shirt z wizerunkiem Maffashion. Próbuję swoich sił jako bloger, mam swoją stronę. Zamieszczam na niej filmiki, informacje o tym, co mi się podoba w modzie.

#bez podrywu

Podziwiam Maffashion, jest bardzo pracowitą, ale i piękną kobietą. Wiem, że mam specyficzną urodę i nie mam u niej szans, nawet jakbym się mocno zaangażował. Obawiam się, że ktoś może mnie odbierać jako cichego wielbiciela, podrywacza. Jestem raczej typem samotnika, od niedawna mieszkam w Warszawie. Ale teraz pracuję w jednej z sieciówek i poznaję więcej ludzi. Widziałem filmiki Maff, różne ciekawe przygody, które przydarzają się jej w życiu; jak wybiera się ze znajomymi na imprezy. Fajnie byłoby jej towarzyszyć. To takie moje małe marzenie, żeby się z nią zakumplować. Fan to osoba interesująca się daną postacią. Ta postać w pewnym sensie jest dla niego autorytetem. Chyba jestem kimś więcej niż fanem.

Tekst powstał w ramach VII edycji Art and Fashion Festival 2013 na warsztatach Fashion writing prowadzonych przez Hanię Rydlewską i Marcina Różyca

Zobacz, jak Macademian Girl udziela rad

Tematy:

Nieprawidłowy email