Jak zostać królową wyprzedaży? Pięć sposobów na udane zakupy

Sezon wyprzedaży już się rozpoczął. Lada dzień w największych sieciówkach ceny letniej kolekcji zostaną mocno obniżone, a kochające zakupy dziewczyny ruszą na łowy. Co zrobić, aby były one jak najbardziej skuteczne?

Foto: istock

Zakupy na wyprzedaży przypominają nieco polowanie lub bitwę. Wymagają strategii i doświadczenia. Poprawnie zaplanowane mogą przynieść spektakularny sukces w postaci ubrań i dodatków, kupionych za grosze, które będziesz nosić non stop. Każda z nas ma swoje patenty na udane zakupy podczas wyprzedaży, dlatego postanowiłyśmy zebrać te najlepsze w jedno, kompletne zakupowe kompendium. Pomagała nam w tym tajna broń VU – sprzedawczyni z jednego ze sklepów Inditexu, która podpowiada jak rozmawiać z pracownikami sklepu, by pomogli nam w zakupach.

1.       Kupuj o poranku!

Zakupy na wyprzedażach najlepiej robić rano. Poniedziałki i wtorki to najlepszy moment, bowiem na wieszakach i półkach jeszcze panuje względny porządek. Weekendy to oczywiście moment najgorszy. Doskonale wiecie, jaki chaos panuje w Zarze czy H&M w sobotnie popołudnie. Znalezienie czegokolwiek graniczy z cudem. Co innego w poniedziałek rano lub wczesnym popołudniem. Sklep jest względnie uporządkowany, ubrania zamiast piętrzyć się na hałdach, są poskładane, dzięki czemu łatwiej jest cokolwiek znaleźć. Jeśli masz możliwość, wybieraj centra handlowe poza centrum miasta. W Warszawie zdecydowanie więcej „skarbów” znajdziesz w sklepach w CH Promenada czy CH Targówek niż w Złotych Tarasach, przez które przewijają się tysiące ludzi.

2.        Przymierzaj w domu

Większość sklepów, nawet w okresie wyprzedaży, ma bardzo długi termin na zwroty. W H&M jest to 28 dni, podobnie w Zarze czy Stradivariusie. W Mohito i innych sklepach LPP masz 14 dni na zwrot lub wymianę ubrań przecenionych. To ważne o tyle, że kolejki do przymierzalni są długaśne i nie każdej z nas wystarcza cierpliwości na stanie w nich. Moja metoda jest prosta, choć wymaga zamrożenia środków na kilka dni: wybieram kilka rzeczy, staję przed lustrem w sklepie i przykładam je do ciała. Jeśli „na oko” są dobre, idę do kasy, a w domu przymierzam je na spokojnie i patrzę, czy mam w szafie coś, z czym da się zestawić nowe nabytki. Jeśli rozmiar jest zły, fason nie taki, albo kolor nie tak twarzowy, jak w sklepowym oświetleniu, oddaję ubrania i już. Trzeba tylko pamiętać, że jeśli płacisz kartą, zwrot zostanie dokonany bezgotówkowo i możesz czekać na pieniądze nawet tydzień.

3.       Kupuj w Internecie

Wyprzedaże w sklepach internetowych już się rozpoczęły. Zalando, Sarenza czy Asos oferują darmową wysyłkę i zwrot i mają bardzo szeroki asortyment. Tak samo jest ze sklepami internetowymi sieciówek. Polskie marki np. Reserved czy Cropp czy sklepy należące do hiszpańskiego Inditexu: Zara, Pull&Bear, Massimo Dutti mają takie same ceny w Internecie, jak w sklepach stacjonarnych. Zaletą Internetu jest jednak fakt, że kupujesz rzeczy z centralnego magazynu marki, więc jest większa szansa, że dostaniesz potrzebny rozmiar czy kolor. Owszem, w niektórych sklepach trzeba płacić za przesyłkę, ale też spora ilość sieciówek oferuje darmową dostawę do wybranego salonu. Ponadto, zgodnie z polskim prawem, każdy artykuł zakupiony w Internecie można zwrócić w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny. A co z kwestią rozmiaru? Jeśli trafiłaś na nową markę i nie wiesz, który rozmiar wybrać, bierz dwa. Tak robi Karolina Wierzbińska. „W nowych sklepach kupuję dwa rozmiary, bo wiem, że ten drugi (za duży) będę mogła oddać.” Ponadto wyprzedaże w Internecie zaczynają się o północy, więc nie musisz czekać na otwarcie sklepu w centrum handlowym!

4.       Wyjdź poza schemat

Dagmara Radzikowska, nasza stylistka ma dwie świetne rady dla potencjalnych królowych wyprzedaży. Po pierwsze, warto zajrzeć do działu męskiego. „To niewyczerpane źródło ubrań typu Basic, które z radością przerabiam, farbuję, tnę. Gdy szukam t-shirtów oversize najpierw zaglądam do szafy chłopaka, potem do działu męskiego w sieciówkach. W dziale damskim robię zakupy pod koniec wyprzedaży. Wówczas zostają rzeczy najbardziej „modowe”, dziwne, ekstrawaganckie. Można je mieć za grosze, bo inni kupujący nie odważyli się wyjść poza strefę komfortu.”

5.       Sprzedawcy to też ludzie

Podczas wyprzedaży sprzedawca to twój największy sprzymierzeniec. Pod warunkiem, że wiesz jak go sobie zjednać. Nasz Tajny Ekspert radzi, aby przede wszystkim pamiętać, ze sprzedawca to też człowiek. Najczęściej człowiek zabiegany i wykończony, bo musi nieustannie porządkować góry ubrań, podnosić z podłogi rzeczy porzucone przez zniechęconych klientów i lekko sfrustrowany, bo rzadko jego praca jest doceniana. Jeśli nie możesz znaleźć na wieszaku potrzebnego rozmiaru czy koloru, poproś o pomoc sprzedawcę. „Przede wszystkim trzeba być uprzejmym. Najczęściej pracownicy sklepu mają identyfikatory z imieniem. Warto więc zwrócić się do nich personalnie. „Pani Aniu” zawsze brzmi lepiej niż „Proszę Pani”, doradza nasza Tajna Ekspertka. Zanim przejdziesz do sedna rzeczy, doceń pracę sprzedawcy. Tajna Ekspertka radzi by rozmowę zacząć od formułki: „Wiem, że jest pani okropnie zapracowana i ma pani milion rzeczy na głowie, ale bardzo potrzebuję pani pomocy…” Dopiero potem powiedz, o co ci chodzi. Jeśli będziesz miła i uśmiechnięta, jest szansa, że zamiast klasycznego „Wszystkie rzeczy są na sklepie” usłyszysz „Zobaczę, co da się zrobić.” Bo prawda jest taka, że pracownicy sklepów nigdy nie wykładają 100 proc. towarów na półki, bo zwyczajnie nie mają na to czasu. Trzeba tylko wiedzieć, jak zachęcić sprzedawcę do wyprawy na zaplecze i poszukiwań. Jeśli z naburmuszoną miną będziesz prezentować roszczeniową postawę, nie licz na pomoc. W okresie wyprzedaży hasło „klient nasz pan” obowiązuje tylko w przypadku ludzi kulturalnych.

Tematy:

Nieprawidłowy email