W modzie wciąż te same twarze: Cara, Edi, Gisele rządzą

W modzie na pozór chodzi o to, żeby być oryginalnym. Teoretycznie projektanci prześcigają się w wymyślaniu nowych rzeczy. W praktyce, trendy wracają co 20 lat, a w jesiennych kampaniach reklamowych przewijają się te same motywy i twarze. Najczęściej w wrześniowych numerach magazynów o modzie pojawiają się: Cara Delevingne, Gisele Bundchen i Edie Campbell.

fot. DKNY

W kioskach powoli zaczynają się pojawiać wrześniowe numery magazynów o modzie. To najważniejsze wydania we wszystkich tytułach, bowiem wtedy prezentowane są trendy na jesień i zimę, pojawiają się długo wyczekiwane kampanie reklamowe (wprawdzie większość z nich trafia do sieci jeszcze wiosną, ale drukiem ukazują się dopiero teraz). Kartkując kolejne strony „Harper’s Bazaar” czy zagranicznych edycji „Vogue’a” nie sposób nie mieć dejavu. W każdym magazynie te same modelki prezentują podobne czy wręcz te same trendy i ubrania. Z co drugiej strony zerka na nas, spod krzaczastych brwi, Cara Delevingne czy nieumalowana i naturalna Gisele Bundchen.

Gisele Bundchen / fot. materiały prasowe
Edie Campbell / fot. materiały prasowe
Cara Delevingne / fot. materiały prasowe

Trendy w reklamie mody istnieją tak samo, jak trendy na wybiegu. W tym sezonie spece od reklamy promują ostrą „power woman” (kampania Versace), seksowny tłumek „it girls” (Balmain, Dior, DKNY) i hipsterów nie z tej ziemi (Kenzo, Louis Vuitton). Jesienią z przyjemnością otulimy się kożuchami i miękkimi dzianinami, małą czarną zamienimy na seksowny kombinezon, będziemy eksperymentować z długością i fasonem rękawów.

Gisele Bundchen / fot. materiały prasowe
Gisele Bundchen / fot. materiały prasowe
Gisele Bundchen / fot. materiały prasowe

Jednak w kwestii doboru modelek nie ma mowy o eksperymentach. W tej kwestii nadal zastosowanie ma zasada, zgodnie z którą, do kampanii reklamowych zatrudnia się ludzi u szczytu popularności. Takich, którzy niemal wyskakują z lodówki. Na tworzenie nowych gwiazd mogą sobie pozwolić szefowie castingów do pokazów, ewentualnie szefowie działów mody w magazynach. Ambasadorki marek muszą być rozpoznawalne. To tłumaczy, dlaczego w co drugiej reklamie pojawia się Cara Delevingne czy Gisele Bundchen, która w świecie mody przeżywa drugą młodość.

Cara Delevingne / fot. materiały prasowe
Cara Delevingne / fot. materiały prasowe
Cara Delevingne / fot. materiały prasowe
Cara Delevingne / fot. materiały prasowe

22-letnia Delevingne jest idolką mas. Po Kate Moss i Naomi Campbell jest najbardziej popularną, brytyjską modelką na świecie. Nic więc dziwnego, że kultowe marki z Wysp Brytyjskich podpisały z nią lukratywne kontrakty. W sezonie jesień/zima 2014 Delevingne reklamuje: Topshop, Pepe Jeans, Burberry, Burberry Prorsum, Mulberry, Balmain i Chanel. Za każdym razem wygląda nieco inaczej, ale nigdy nie problemów z rozpoznaniem jej. Podobnie Edie Campbell – występuje w sześciu kampaniach reklamowych (dla Lanvin pozuje z całą swoją rodziną) i niezliczonej ilości sesji zdjęciowych. Gisele Bundchen nie na darmo jest najlepiej zarabiającą modelką na świecie. Za jej buzię i figurę miliony płaci H&M, Isabel Marant czy Stuart Weitzman.

Edie Campbell / fot. materiały prasowe
Edie Campbell / fot. materiały prasowe

Bo w modzie wszystko kręci się wokół pieniędzy. Piękno jest na drugim miejscu. Jakkolwiek prowokacyjny, przemysł modowy jest w gruncie rzeczy dość konserwatywny. Liczy się to, co da się sprzedać. A sprzedaje się to, co jest już sprawdzone. Stąd tak duża popularność modelek, które teoretycznie są już na emeryturze: Kate Moss, Małgosia Bela, Linda Evangelista.

Gisele Bundchen / fot. materiały prasowe

Moja przyjaciółka zawsze powtarza, że kluczem do nauczenia się czegokolwiek jest metoda wielokrotnego powtarzania. Z trendami jest tak samo. Jeszcze kilka miesięcy temu płakałam pisząc tekst o modzie na Birkenstocki i toporne klapki. Kilka tygodni temu obmierzyłam wszystkie modele ortopedycznych bucików w jednym z warszawskich butików. Na szczęście, we wszystkich wyglądałam kiepsko. Ale gdybym znalazła odpowiedni rozmiar i fason pewnie z uśmiechem na ustach biegałabym po redakcji w butach, tylko odrobinę ładniejszych od Crocs’ów. Wielokrotne oglądanie podobnych butów w sesjach zdjęciowych sprawiło, że oswoiłam się z tym trendem i zaczęłam nawet się z nim identyfikować.

Gisele Bundchen / fot. materiały prasowe

Jesienią pewnie tak samo będzie z golfami i wielkimi, włochatymi swetrami. Chwilowo jeszcze jestem nastawiona jak pies do jeża. Ale za miesiąc sprawa pewnie tak się opatrzy, że ani chybił, będę mieć w swojej szafie czarny golfik i wełnianą marynarkę a’la egzystencjaliści. I dokładnie o to chodzi, w niezbyt oryginalnym świecie mody.

Tematy:

Nieprawidłowy email