"Vogue Factor" - ciemna strona mody?

Kto jeśli nie szefowie magazynów mody znają lepiej sekrety tej branży? Na odkrycie kulis modowych show zdecydowała się Kirstie Clements, była naczelna australijskiej edycji "Vogue", w swojej książce "Vogue Factor".

Zdjęcia vuMag BlueServices

Książka "Vogue Factor" to wspomnienia 25 lat pracy w branży modowej, z czego 13 lat Kirstie Clements obejmowała stanowisko naczelnej w australijskiej edycji magazynu "Vogue". Pięć miesięcy po tym jak niespodziewanie zwolniono ją z tej funkcji, Clements zdecydowała się spisać swoje wspomnienia i kilkanaście lat historii mody.

"Wiele osób sądziło, że ze względu na sposób, w jaki zostałam zwolniona, zamierzam napisać mściwe wspomnienia" - przyznaje Kirstie Clements. Nie zabrakło jednak łakomych kąsków.

The Vogue Factor

Okładka książki napisanej przez Kristie Clements.

W książce Clements przytacza przykłady skrajnie niedożywionych modelek, które w redakcji nazywano modelkami o "paryskiej sylwetce". To określenie przylgnęło do modelek, głównie za sprawą cenionych projektantów, którzy na wybiegach i podczas sesji chętnie wybierają bardzo szczupłe dziewczyny o chłopięcej posturze.

Clements wspomina, że niektóre modelki, żeby zabić głód zjadały chusteczki higeniczne - co bez wątpienia ponownie podsyci szum medialny o "nawykach żywieniowych" bohaterek wybiegów - i głodziły się. Była redaktor podaje również drastyczne przykłady modelek, które nie mogąc schudnąć do wymaganego rozmiaru poddawały się zabiegom odsysania tłuszczu, a nawet redukcji piersi.

"Moim celem nie było wzbudzenie kontrowersji, podzielenie środowiska. Książka ukazuje prawdę, kulisy tego, z czym miałam do czynienia" - wyjaśnia autorka. "Z drugiej strony mam nadzieję, że wiele osób znajdzie w niej pozytywny przekaz i motywację" - dodaje. Bynajmniej nie do odchudzania, choć media piszą o książce głównie w kontekście kontrowersji na temat modelek.

Getty Images/Flash Press Media

Modelka Chloe Memisevic podczas pokazu Erdem Jesień-Zima 2011/2012.

Kirstie Clements odczarowuje mit bajecznej posady redaktor naczelnej poczytnego pisma, które na całym świecie zyskało miano "biblii mody". Wielu patrząc na posadę wpływowej Anny Wintour, myśli, że to co robi to praca marzeń. Te marzenia, jak się okazało, boleśnie zweryfikowała Clements, określając branżę kostką Rubika - zmienną i nieobliczalną.

"Jednego dnia siedzisz w biurze w centrum Sydney, zarzucana wymaganiami o redukcji kosztów, wzroście sprzedaży, redukcji personelu, poprawie marketingu, wprowadzeniu innowacji artystycznych, zaprzestaniu pracy ze zbyt chudymi modelkami, szerzenia idei anty-futrzarskich, spełnianiu oczekiwań i próśb klientów, planując kolejną makietę magazynu, a za chwilę brylujesz na międzynarodowych bankietach, pozując i uśmiechając się" - zdradza.

Czy była naczelna australijskiego "Vogue'a" pójdzie w ślady byłej naczelnej francuskiej edycji magazynu? Zdecydowanie nie, przynajmniej na razie.

Getty Images/Flash Press Media

Kirstie Clements - była redaktor naczelna australijskiego Vogue'a oraz autorka książki "Vogue Factor.

"Kiedy zostałam zwolniona, ludzie pytali mnie czy zamierzam założyć swój własny magazyn. Myślę, że zbyt duża część mojego życia toczyła się w nieobliczalnym i stresującym czterotygodniowym cyklu. Przez 27 lat żyłam pod presją deadlineu" - kwituje spekulacje sama zainteresowana. I zapewnia, że na razie odpoczywa od magazynów modowych w każdym wymiarze.

"Codziennie rano spędzam dwie godziny w łóżku wertując Twittera. Praktycznie wszystkie informacje uzyskuję za jego pośrednictwem. Już nie czytam magazynów modowych" - oznajmia...

Tematy:

Nieprawidłowy email