Trampki Ewy Kopacz - modowy skandal w polskim rządzie?

Ile kosztowały trampki Ewy Kopacz? – to pytanie od kilku godzin zadają sobie internauci. Jednych sprawa śmieszy, drugich bulwersuje, a wszystko z powodu niepozornych sportowych butów, które pani premier założyła kilka dni temu na spotkanie z leśnikami w Jabłonnie. Przyjrzyjmy się więc.

Foto: Newspix

- Czas zdjąć szpilki, założyć trampki (…) i wziąć się do roboty – mówiła na początku kampanii Ewa Kopacz. I wygląda na to, że – w kwestiach mody - pani premier nie rzuca słów na wiatr…

Koszula w kratę, turkusowe chinosy i wspomniane trampki – oto stylizacja z wizyty w Jabłonnie. Całość doskonale wpisuje się w nowy „wakacyjny styl” pani premier, która w ten sposób chce zapewne ocieplić polityczny wizerunek. Stąd pomysł na trampki zamiast szpilek, które - nota bene - są idealnym obuwiem na leśne ścieżki. To byłaby dopiero wpadka, gdyby Ewa Kopacz, spacerowała po kałużach w 10-centymetrowych szpilkach!

Zatem wybór padł na trampki i to one wywołały falę negatywnych komentarzy, po tym, jak jeden z tabloidów poinformował obywateli, ile kosztowały buty Ewy Kopacz. Wszystko stało się więc jasne - trampki pani premier pochodzą z kolekcji Michaela Korsa i kosztowały około 600 zł.

- Ewa Kopacz nosi buty za połowę pensji statystycznego Polaka! – podsumowują zbulwersowani komentatorzy.

- To buty, które pani premier nosi od kilku lat – prostują inni, doceniając fakt, że Ewa Kopacz kupuje obuwie praktyczne, trwałe i ponadczasowe.

Czy rzeczywiście cena butów pani premier to modowa wpadka, jak piszą niektóre media? Moim zdaniem nie, tym bardziej, że Ewa Kopacz nie jest jedyna.

Kilka lat temu wybuchł „modowy skandal” z powodu tego, że Małgorzata Tusk nosi kreacje Gosi Baczyńskiej, warte kilka tysięcy złotych. Sumy, za jakie ubierała się i ubiera Jolanta Kwaśniewska też są i były spore. Garsonki pani prezydentowej Agaty Dudy to także niejednokrotnie trzyzerowa kwota. Wystarczy wejść na stronę Mostrami.pl i sprawdzić, ile kosztuje na przykład bluzka czy żakiet Mario Menezi. To polska marka, swoją drogą bardzo dobra jakościowo i z wieloletnią tradycją, którą Agata Duda często wybiera na oficjalne wystąpienia u boku męża.

Foto: Newspix Ewa Kopacz w trampkach Michaela Korsa

Niezależnie od tego, ja problemu w trampkach Ewy Kopacz nie widzę. Mogę mieć pretensję, że polska premier nosi trampki amerykańskiego projektanta. Dodajmy, że koszula w kratkę pochodzi z kolekcji innego amerykańskiego projektanta Tommy’ego Hilfigera. Mogę nie doceniać pomysłu na stylizację. Szczerze mówiąc nie uważam, aby pani premier ubierała się rewelacyjnie. Moim zdaniem jej stylizacje wpisują się w ogólną tendencję mody zachowawczej i stosunkowo nudnej, którą preferuje większość posłanek (i nie tylko posłanek) w naszym kraju. To może mi się nie podobać, ale żeby od razu liczyć, ile kosztują trampki, szpilki i garnitury Ewy Kopacz?

Moim zdaniem garderoba najważniejszych osób w państwie to wizytówka danego kraju, pozawerbalny przekaz, symbol. Nasze ubranie mówi o nas więcej, niż chcielibyśmy powiedzieć i nic tego nie zmieni. Taka jest nasza cywilizacja i taki jest człowiek.

Wiedząc to wszystko, czy naprawdę chcemy, aby szefowa rządu chodziła w butach z chińskiego bazaru? Czy rzeczywiście poczulibyśmy się lepiej jako społeczeństwo, gdyby chodziła w szpilkach z ekoskóry, powycieranych marynarkach z sieciówki i wyblakłych koszulach? Czy polscy politycy mają prawo ubierać się tylko na miejscowych targowiskach i w sieciówkach? I wreszcie, czy naprawdę tylko tego oczekujemy od ludzi sprawujących władzę w naszym kraju? Czy wystarczy nam, aby ubierali się tanio?

Ja od polityków oczekuję znacznie więcej. Mogą sobie chodzić w żakietach Chanel i szpilkach Christiana Louboutina - nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ważne, aby dobrze w nich rządzili naszym krajem!

Tematy:

Nieprawidłowy email