To jest świat dla starych ludzi

Nic tak nie postarza kobiety jak desperacka chęć bycia młodą, mawiała Coco Chanel. Słowa te wzięły sobie do serca Iris Apfel i Carmen Dell'Orefice - nowe gwiazdy świata mody, które mają po 90 lat, dziesiątki zmarszczek i żadnych kompleksów. Dla jednych szalone babcie. Dla innych ikony stylu.

carmen iris

Przestronne mieszkanie na Upper East Side w Nowym Jorku. Pełno tu bibelotów, biżuterii, książek, albumów, butów. Są tu też duże, przestronne szafy. A w nich setki kolorowych tunik, ekstremalnie wzorzystych sukienek, akcesoriów w ostrych kolorach, dużych egzotycznych naszyjników i wisiorów. To mieszkanie 92-letniej Iris Apfel. Niedawno 82 kreacje z jej szafy zostały wypożyczone przez nowojorskie MoMa na wystawę poświęconą jej osobie. Nic dzwinego. Apfel to zjawisko samo w sobie. Krótkie srebrne włosy, palce jak szpony z kilkunastoma pierścieniami. Do tego orientalne kreacje albo długie sukienki tuby. No i make up. Krwistoczerwone usta plus cienie do powiek w jaskrawych kolorach. Jej wizerunek stał się tak charakterystyczny, że niedawno kosmetyczny gigant MAC poprosił ją o stworzenie limitowanej linii make up’u sygnowanej jej nazwiskiem. I tak w wieku 91 lat jej twarz znalazła się na bilbordach największych metropolii świata.

carmen iris
carmen iris

Klasa nie ma wieku

Lata 40-te, tuż po II Wojnie Światowej. 18-letnia blondynka pozuje do sesji mody w Vogue'u. Wkrótce staje się jedną z ulubionych modelek Richarda Avedona, Irvinga Penna, Normana Parkinsona. I zostaje najmłodszą gwiazdą z okładki Vogue'a w historii magazynu. 60 lat póżniej Carmen Dell'Orefice, bo o niej mowa, ma już 80 lat i wciąż pracuje jako modelka. Zdarza się, że Jean Paul Gaultier angażuje ją do swoich pokazów w Paryżu. Pojawia się też w Pekinie na wybiegu u Guo Pei. Prawdziwą furorę robi, gdy w wieku 80-ciu lat pozuje w kampanii Rolexa. Białowłosa Carmen, łudząco podobna do bajkowej Cruelli Demon, stoi w białym płaszczu, ze srebrnym zegarkiem na nadgarstku, a reklamowe hasło umieszone na środku zdjęcia głosi: „class is forever". Klasa nie ma wieku. Na szczęście klasa nie liczy też pieniędzy. Te nigdy nie trzymały się Carmen. Pochodziła z niezamożnej rodziny. Jest w połowie Węgierką, w połowie Włoszką. W 1942 roku przeprowadziła się z matką do Nowego Jorku. Zaczęła uczęszczać do szkoły baletowej. Została zauważona w wieku 13 lat, gdy jechała autobusem na lekcje baletu przez żonę fotografa Hermana Landschoffa. Jako modelka w latach 40-tych i 50-tych nie zarabiała dużo. Nawet wtedy, gdy stała się muzą Salvadora Dali. Trzykrotnie wychodziła za mąż i dwukrotnie traciła całą fortunę życia. Ostatni raz inwestując swoje oszczędności w fundusz Bernarda Madoffa, z którym notabene przyjaźniła się przez kilkanaście lat. W 2008 roku Madoff został skazany na 150 lat więzienia za defraudację miliardów dolarów swoich klientów, z Carmen na czele. W wieku 80-ciu lat pracowała, bo musiała. A dlaczego nie jako modelka?

carmen iris
carmen iris

>

Dobre dla konia, dobre też dla mnie

- Jeśli nie jesteś ładna, musisz nauczyć się być atrakcyjna - radzi Iris Apfel. Hasło to towarzyszy jej od najmłodszych lat. Nigdy nie była klasyczną pięknością. Raczej oryginalną, charakterystyczną. Pochodzi z rodziny rosyjskich Żydów. Dorastała na Long Island, w dzielnicy emigrantów. Ale styl ma we krwi. Dziadek był krawcem, matka prowadziła butik. Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Po zrobieniu dyplomu zaczęła pracować jako asystentka w modowym dzienniku Womens Wear Daily, później dla projektantka wnętrz Elinora Johnsona. W 1948 roku poślubiła Carla Apfela, z którym założyła firmę Old World Weavers specjalizującej się w produkcji replik starych tkanin. Ich firma obsługiwała remonty w Białym Domu za kadencji aż dziewięciu prezydentów, od Nixona po Clintona. Ale nie tylko. Dostarczali oni materiały do kolekcji takich projektantów jak Bill Blass, Oscar de la Renta, Ralph Rucci, Manolo Blahnik. Wówczas zaczęła nawiązywać przyjaźnie z designerami. Niektóre rzeczy szyła sobie sama, niektóre zamawiała u swoich klientów. Chciała wyglądać jak ikony tamtych czasów - Pauline de Rothschild, Millicent Rogers. Pokochała włoski szyk Sophii Loren i New Look Diora lansowany w latach 50-tych. A wszystko to miksowała z orientalnymi tunikami kupionymi na bazarach w Stambule czy Indiach. Do tego bogato zdobiona biżuteria - korale, kolie, naszyjniki z perłami i kolorowymi kamieniami, tak duże, że mogłyby równie dobrze zdobić szyję konia.

carmen iris

-Jeśli masz swój styl, możesz nosić coś przez całe życie. Nie zależy mi na byciu modnym. Noszę buty z czubkiem nawet wtedy, gdy na topie są zaokrąglone - opowiada Iris. Jej styl noszenia się - ekstrawagancki, kolorowy, wyrazisty - do dziś jest inspiracją dla tysięcy kobiet. Jak opisać go najkrócej? Współczesny barok. Pełen przepychu, wzorów, ale w tej modowej burzy wszystko idealnie się łączy. Zbyt odważny dla dojrzałej kobiety, babci? Wcale. Odwiedzający jej wystawę w MoMa byli zachwyceni jej zbiorem strojów. Dzięki swojej odwadze, ekscentryzmowi, przebojowości stała się wzorem dla tysięcy kobiet. Jimmy Choo nazwał nawet model butów jej imieniem.

carmen iris

Ale nie tylko Iris i Carmen są dziś ikonami świata mody, inspiracją dla projektantów. 76-letnia Jane Fonda niedawno pojawiła się na okładce lifestylowego magazynu V, 74-letnia Tina Turner zdobi okładkę najnowszego numeru niemieckiego Vogue'a, a Johji Yamamoto do każdego paryskiego pokazu zatrudnia 70-letnich modeli i modelki. Bo jak mówi Apfel: Nie ma nic złego w byciu starym. No i jak masz osiemdziesiątkę to już nie martwisz się czy dobrze wyglądasz w bikini.

carmen iris
carmen iris

Tematy:

Nieprawidłowy email