Tara Lynn o zakupach, idolkach i Instagramie

Tara Lynn, jedna z najsłynniejszych modelek „plus size”, pojawiła się w sesji dla hiszpańskiego magazynu „S Moda”. Do zdjęć pozuje prawie bez makijażu, eksponując swoje słynne krągłości. W rozmowie z dziennikarzami przyznaje, że nie przepada za zakupami. Woli gdy marki wysyłają jej ubrania w zamian za oznaczanie na Instagramie. I dodaje, że jej największą idolką jest Ashley Graham.

fot. S Moda

Tara Lynn od 7 lat jest modelką. Obok Candice Huffine czy Robyn Lawley jest jedną z najpopularniejszych modelek plus size. Ma 32 lata, więc jak na świat mody powinna być już jedną nogą na emeryturze. Ale ona ani myśli odpuszczać. Ostatnio pojawiła się w magazynie „S Moda”. Autorem zmysłowych zdjęć jest Henrique Gendre. Tara pozuje prawie bez makijażu, z lekko rozczochranymi włosami, w seksownych, czarnych kreacjach. Są koronki, krągłości i interesujący wywiad.

fot. S Moda

Ostatnio sporo się mówiło o tym, czym naprawdę jest rozmiar plus size. Po tym jak Myla Dalbesio, nosząca rozmiar 40 modelka pojawiła się w kampanii Calvina Kleina, dziennikarze mody określili ją mianem modelki plus size. To dość zabawne, że zarówno Dalbesio jak i Lynn są wrzucane do tego samego worka. Dodajmy, że Tara ma 175 cm wzrostu, waży 98 kilogramów i nosi rozmiar 46. Może właśnie dlatego jej świetne fotografie, które pojawiają się w najróżniejszych kampaniach i mediach, pomagają dziewczynom zmierzyć się z niską samooceną.

fot. S Moda

Śliczna 32-latka ma porcelanową cerę, iskrzące, zielone oczy i pełne, zmysłowe usta. Jest wręcz stworzona do kampanii urodowych, dlatego nie rozumie, jakim cudem żadna z marek kosmetycznych nie podpisała z nią kontraktu. Ale nie załamuje z tego powodu rąk. W wywiadzie dodaje, że teraz bez problemu radzi sobie z odrzuceniem, choć zajęło jej to dwa lata. Na początku każda odmowa, każdy przegrany casting, były osobistą porażką. Jednak jak dodaje, każda modelka częściej słyszy „nie” niż „tak”, bez względu na rozmiar. Zapytana o zarobki modelek w regularnych rozmiarach i tych plus- size, odpowiada: „Nie wiem, czy się różnią, bo w branży nikt nie lubi mówić o pieniądzach. Ale nawet jeśli zarabiałabym 10 proc. tego, co szczupłe dziewczyny, nadal byłabym modelką. To świetna zabawa!” Tara dodaje też, że praca przy sesjach zdjęciowych to ogromna przyjemność. „Wszyscy są dla ciebie mili, przynoszą ci kawę, dbają o ciebie. To tak, jakbyś codziennie miała urodziny,” dodaje.

fot. S Moda

Zanim została modelką, Tara Lynn pracowała w banku. „Miałam normalne życie, skończyłam studia. Do agencji modelek przyszłam, bo chciałam dorobić do czesnego. Tak zaczęła się cała historia z modą,” wspomina. W zbiorowej świadomości pojawiła się mniej więcej w tym samym czasie, co Crystal Renn i Ashley Graham. Tara uwielbia Graham za to, co umie robić ze swoim ciałem, za to że jest niesamowicie uniwersalna. Zapytana o to, czy poszukiwanie ubrań w jej rozmiarze jest trudne odpowiada „Nie. Ja uwielbiam projektować ubrania dla dziewczyn takich jak ja. Jasne, że idealnych rzeczy trzeba się naszukać, a oferta nie jest tak bogata, jak w przypadku regularnych rozmiarów, ale nie narzekam.” Brak wyboru nie doskwiera modelce. Konieczność chodzenia po sklepach? To już gorsze. „Nie lubię chodzić na zakupy. Jak muszę, idę do Forever 21, Macy’s czy Bloomingdale’s, ale wolę gdy marki wysyłają mi ubrania, a ja oznaczam je potem na Instagramie. Oni mają darmową reklamę, a ja nie muszę chodzić po sklepach,” śmieje się.

fot. S Moda

Choć większość z nas uwielbia chodzenie na zakupy, z pewnością nie pogardziłybyśmy rozwiązaniem, jakie preferuje Tara.

fot. S Moda

Tematy:

Nieprawidłowy email