Serena Williams solo na okładce VOGUE. Sesję robiła Annie Leibovitz!

Serena Williams zdobi kwietniową okładkę amerykańskiego „VOGUE”. Najlepsza tenisistka świata pojawiła się na okładce biblii mody w 2012 roku, w towarzystwie Ryana Lochte i Hope Solo. Teraz przyszła pora na pozowanie w pojedynkę. Za aparatem stanęła Annie Leibovitz, która sfotografowała również przyjaciółkę Sereny – Caroline Woźniacki. W numerze Serena opowiada o wyjątkowej przyjaźni, modzie i szacunku, jaki ma do swojej siostry – Venus.

Serena Williams / fot. Bulls Press

Moda i sport zawsze szły ze sobą w parze. Ale przez ostatnie kilka lat możemy obserwować niespotykany dotąd boom na sport. Modelki i celebrytki częściej dzielą się zdjęciami z siłowni, niż z czerwonego dywanu. Nowe kolekcje Nike czy Adidasa są wyczekiwane tak samo, jak nowe kolekcje Diora czy Chanel. Każda szanująca się marka wchodzi w sektor athletic lub athleisure. Ubrania sportowe sprzedają się jak świeże bułeczki, a na siłowniach atmosfera coraz bardziej przypomina pokaz mody. Nic więc dziwnego, że najlepsze sportsmenki świata coraz częściej zasiadają w pierwszych rzędach na pokazach czy pojawiają się na okładkach magazynów o modzie. A nie ma chyba atletki tak wyrazistej, jak Serena Williams, najlepsza tenisistka na świecie.

Serena Williams na okładce VOGUE / fot. Annie Leibovitz

To właśnie Serena Williams pojawia się na kwietniowej okładce amerykańskiego „VOGUE”. (Przypomnijmy, rok temu „jedynka” należała do Kim i Kanye.) Numer poświęcony jest oczywiście sportowi. Nic więc dziwnego, że jego twarzą jest tenisistka – w końcu tenis to ulubiony sport Anny Wintour. Redaktor naczelna „VOGUE” zawsze obserwuje rozgrywki US Open i bardzo kibicuje amerykańskim rakietom.

Co ciekawe, profil Sereny opublikowany w numerze bardzo skupia się na jej przyjaźni z Caroline Woźniacki, piątą tenisistką świata (która z kolei utrzymuje bardzo bliskie kontakty z siostrami Radwańskimi). W związku z tym, na sesji zdjęciowej robionej przez Annie Leibovitz pojawiła się nie tylko Serena ale i Woźniacki. W rozmowie z dziennikarką magazynu atletki opowiadają o swojej wyjątkowej przyjaźni. Serena, która ma 33 lata i 19 wielkoszlemowych zwycięstw na koncie jest niekwestionowaną legendą. Caroline była na szczycie kilka lat temu, teraz nie wypada poza pierwszą dziesiątkę. Na korcie mają zupełnie inny styl. Serena Williams jest emocjonalna, nieraz wdawała się w kłótnie z sędziami, gdy nie zgadzała się z ich opinią. I choć bywa za to krytykowana, jej mocny charakter i wybuchowy temperament sprawiają, że ma miliony fanów na całym świecie. Woźniacki jest bardziej opanowana i stonowana. Ale w codziennym życiu obie tenisistki są zwykłymi dziewczynami. Uwielbiają modę, nieustannie chichoczą i przekomarzają się. I oczywiście obie mają kompleksy. Serena nie przepada za swoimi umięśnionymi ramionami. „Gdy jestem na siłowni staram się nie rozbudowywać nadmiernie klatki piersiowej i ramion,” tłumaczy. Na co Caroline odpowiada: „Ale kto nie chciałby mieć większych cycków!?” „Halo, ja!!”, wypala Serena. Między dziewczynami panuje takie porozumienie, jakie do tej pory zarezerwowane było tylko dla siostry Sereny – Venus.

Serena Williams i Caroline Woźniacki / fot. Getty Images

Gdy Williams znalazła się u szczytu kariery, złagodniała. Co dla wielu komentatorów było szokiem. „Na korcie jestem wredna i pewna siebie. Poza nim – zupełnie na odwrót,” tłumaczy Serena i zwierza się, że podczas wspólnych wakacji z Caroline na Bahamach mężczyźni zwracali uwagę tylko na blondwłosą Dunkę. „Nie prawda, do ciebie też się kleili!” protestuje Woźniacki. Obie mocno wierzą, że „ten jedyny” gdzieś na nich czeka. Dla Caroline, szczęśliwe zakończenie miało nadejść w listopadzie 2014 roku. Właśnie wtedy Woźniacki miała brać ślub z golfistą, Rorym McIlroyem. Irlandyczk zerwał zaręczyny w maju 2014 roku. Wtedy to Serena była największą podporą dla młodej tenisistki. „Jeszcze będzie sporo imprezy zaręczynowych w naszym życiu,” zapewnia Serena z szelmowskim uśmiechem. Póki co, skupia się na sporcie. Gdy przejdzie na emeryturę, chce zająć się modą. Póki co, projektuje kolekcję dla Home Shopping Channel, ale gdy zrezygnuje z tenisa, może założy własną markę? Mając tak fenomenalną historię i ogromne sukcesy, nie widzę przeszkód, dlaczego miałoby jej się nie udać.

Serena Williams / fot. Bulls Press

Tematy:

Nieprawidłowy email