Rocznica Rana Plaza i modowa rewolucja

24 kwietnia minął rok od katastrofy Rana Plaza, gdzie w zawalonym budynku fabryk odzieżowych zginęło ponad 1100 osób, a ponad 2000 zostało rannych. Czy to wydarzenie zmieniło coś w świecie mody?

Caryn Franklin (Photographer: Trevor Leighton/Stylist: Alice Wilby/Hair: Oscar Alexander/Makeup: Lauren Baker/T-shirt: Continental Clothing/Oversized label: Mrs Bowtie)

– Poszkodowani oraz rodziny ofiar nadal czekają na odszkodowania, pozbawieni środków do życia – czytamy w informacji organizacji Clean Clothes Polska. - Jednocześnie w bangladeskich fabrykach, produkujących ubrania również polskich firm, bezustannie łamane są prawa człowieka.

Jak donosi Clean Clothes Polska, kwota potrzebna na odszkodowania dla rodzin ofiar to 40 milionów dolarów. Ustanowiony fundusz powierniczy, pod auspicjami Międzynarodowej Organizacji Pracy, zebrał jak dotąd zaledwie jedną trzecią tej kwoty.

– 29 firm, które zlecały produkcję w Rana Plaza, osiąga rocznie około 22 miliardów dolarów zysków. Proszeni są o mniej niż 0.02 % tej kwoty, by pokryć podstawowe potrzeby rannych oraz bliskich ofiar, w tym dzieci, które straciły jedynych żywicieli rodziny. 15 firm jak dotąd nie wpłaciło nic, a wkłady finansowe pozostałych (w tym polskiej LPP) są wciąż niewystarczające w stosunku do potrzeb – komentuje Maria Huma z Clean Clothes Polska.

Ten problem nie dotyczy tylko i wyłącznie międzynarodowych odzieżowych gigantów. Clean Clothes Polska przeprowadziła szczegółowe badania dotyczące warunków pracy w fabrykach, w których produkowana jest odzież trzech polskich firm: LPP (Reserved, Cropp itp.), Monnari oraz Carry.

Miejsce pochówku ofiar Rana Plaza - zdjęcie: Gordon Welters / Medico International

Wywiady z niespełna stoma osobami, szyjącymi ubrania dla tych przedsiębiorstw, pokazały, że ich warunki pracy odbiegają znacznie od międzynarodowych standardów. Ludzie pracują bez umów, siedem dni w tygodniu, bez urlopów. Nadgodziny, za które nie otrzymują odpowiedniego wynagrodzenia, to codzienność. Wobec pracowników, którzy nie wyrabiają norm, używana jest przemoc słowna i fizyczna. Walka o jakiekolwiek prawa grozi utratą pracy.

– Jesteśmy traktowani jak zwierzęta, przeklinani i bici, jak wymienne elementy, które mają wartość, dopóki przynoszą zysk – mówią pracownicy.

– Musimy pracować bez przerwy, dopóki nie dostaniemy pozwolenia na pójście do domu. Zwolnienie lekarskie nie wchodzi w grę – dodają inni.

Dom pracownicy Matrix Dresses (m.in. marka Monnari) - zdjęcie: Clean Clothes Polska

Szczegółową analizę wywiadów wysłało do firm, których badanie dotyczyło. Jedynie LPP odpowiedziało Clean Clothes Polska:

– Firma jest obecnie w trakcie budowania długofalowej polityki społecznej odpowiedzialności biznesu, która obejmie także kwestie związane z łańcuchem dostaw oraz tematy środowiskowe. Jednym z jej elementów będzie także aktywna i transparentna komunikacja – czytamy w odpowiedzi firmy.

To dobry znak. LPP zrobiło pierwszy krok w kierunku polepszenia warunków pracy w bangladeskich fabrykach, idąc w ślad innych wielkich firm odzieżowych, które po tragedii Rana Plaza szeroko otworzyły oczy… i rachunki w bankach.

Dowiedz się więcej: LPP PRZYSTĄPIŁA DO MIĘDZYNARODOWEGO POROZUMIENIA!

Przykładem do naśladowania – nie tylko dla polskiej firmy LPP - może być tu Primark, który kilka tygodni temu informował, że planuje zapłacić ofiarom bangladeskiej tragedii ponad 9 milionów dolarów.

Firma, której ubrania produkowano w zawalonej fabryce, nie ogląda się na innych, tylko miesiąc w miesiąc przez cały rok wypłaca odszkodowania. Czy w ten sposób chce naprawić swój błąd? Na pewno, ale nie tylko. Ci, którzy po tragedii w Bangladeszu natychmiast zaczęli działać i obiecywać poprawę warunków pracy w azjatyckich fabrykach, odpokutowali częściowo swoje winy. Najwięksi odzieżowi giganci zaczęli rozumieć jak ważna jest produkcyjna przejrzystość, informowanie swoich klientów o tym, jak i gdzie powstają ich ubrania. To się po prostu opłaca! To pierwsza pozytywna społeczna zmiana, która dokonała się po ubiegłorocznej tragedii.

Druga to świadomość ludzka. Coraz więcej osób interesuje się nie tylko ceną czy jakością materiału, ale też uważnie czyta metki. Sprawdza gdzie powstało dane ubranie. Szuka marek, które kojarzą się z uczciwą produkcją. Zamiast nowej pary dżinsów wyprodukowanych za dwa dolary w Bangladeszu, wybiera droższe spodnie, ale z metką na przykład MADE IN POLAND. Interesuje się nie tylko nowymi trendami, ale zagląda na małe i większe modowe targi. Kupując tam koszulę czy sukienkę od młodego projektanta czy rzemieślnika, płaci nie tylko za oryginalną rzecz, ale również wspiera rodzimą modę i gospodarkę.

www.fashionrevolution.org

Fashioniści na całym świecie po tragedii w Bangladeszu wzięli sprawy w swoje ręce. Nie czekają na inicjatywy polityczne i nowe ustawy, które nota bene powinny wreszcie się pojawić, ale wzięli modę w swoje ręce. Ciekawą inicjatywą jest projekt Fashion Revolution Poland.

– Fashion Revolution Poland to część międzynarodowej inicjatywy Fashion Revolution, która została zainicjowana przez osoby zaangażowane w środowisko modowe w Wielkiej Brytanii, w tym Carry Sommers – inicjatorkę etycznych działań i sprawiedliwego handlu – tłumaczy założycielka polskiej filii Marta Roskowińska.

Fashion Revolution to projekt, który powstał właśnie po kwietniowej tragedii w Bangladeszu, a jego celem jest wprowadzanie pozytywnych zmian w modzie.

- Promocja firm, które działają w sposób etyczny oraz zaangażowanie konsumentów do szukania informacji o osobach, które szyją nasze ubrania – dodaje.

Na międzynarodowej stronie Fashion Revolution znaleźć można szczegółowe informacje o projekcie.

– Głównymi uczestnikami kampanii są marki odzieżowe – mówi Marta Roskowińska. – Firmy, które działają w sposób odpowiedzialny mogą opowiedzieć o swoich produktach. Firmy z branży odzieżowej mogą podzielić się informacją, czy wiedzą kto szyje ich ubrania.

Jednak najciekawszą częścią projektu są zwykli konsumenci.

– Zachęcamy ich do publikowania swoich zdjęć w ubraniach na lewą stronę - tłumaczy inicjatorka. Jak to zrobić?

Żeby zostać aktywnym modowym rewolucjonistą, wystarczy założyć ubranie na lewą stronę, tak żeby była widoczna metka i nazwa marki, zrobić zdjęcie i opublikować je z hashtagiem #insideout na profilu FB: [URL=https://www.facebook.com/FashionRevolutionPoland]FASHIONREVOLUTIONPOLAND, a następnie wysłać marce pytanie, kto, gdzie i w jakich warunkach wyprodukował to ubranie.

Melanie Rickey & Mary Portas (Photographer: Trevor Leighton/Stylist: Alice Wilby/Hair: Oscar Alexander/Makeup: Lauren Baker/T-shirt: Continental Clothing/Oversized label: Mrs Bowtie)

Warto to zrobić szczególnie teraz. Od teraz 24 kwietnia to nie tylko rocznica tragedii Rana Plaza. To również Fashion Revolution Day! W tym roku odbędzie się po raz pierwszy w 52 krajach. Akcja przeprowadzona zostanie pod hasłem „Who made your clothes?”.

Caryn Franklin (Photographer: Trevor Leighton/Stylist: Alice Wilby/Hair: Oscar Alexander/Makeup: Lauren Baker/T-shirt: Continental Clothing/Oversized label: Mrs Bowtie)

– Jest to pierwsza tak duża kampania o charakterze międzynarodowym, która angażuje konsumentów i firmy oraz projektantów modowych do tego, by za pomocą dobrych przykładów pokazać, że pozytywne zmiany w modzie są możliwe – komentuje Marta Roskowińska. – Dodatkowo, dzięki zaangażowani konsumentów podnosimy ich świadomość. Zachęcamy firmy do transparentnego łańcucha dostaw.

www.fashionrevolution.org

W projekt Fashion Revolution zaangażowało się wiele znanych osób, m.in. brytyjska projektantka Caryn Franklin czy Amber Valetta. Być może wśród tych, którzy postanowią zrobić sobie zdjęcie z widoczną metką, pojawią się również przyszli posłowie Parlamentu Europejskiego…

– Clean Clothes Polska zwraca się do kandydatów i kandydatek do Parlamentu Europejskiego o poparcie działań na rzecz promowania godnej płacy dla pracowników globalnego przemysłu odzieżowego, szyjących ubrania dla europejskich firm – czytamy w oświadczeniu organizacji.

Miejmy nadzieję, że UE zajmie się w przyszłości również tym tematem, ale zanim się to stanie…

– Ważne jest, by konsumenci dokonywali świadomych zakupów – tłumaczy Marta Roskowińska z Fashion Revolution. – Wiedząc jakie są problemy branży odzieżowej (łamanie praw pracowników, zanieczyszczenie środowiska, niehumanitarne traktowanie zwierząt), możemy wybrać nasz sposób na bycie odpowiedzialnym konsumentem.

Jak to zrobić?

– Dobrze jest wspierać lokalne marki, firmy już dziś produkujące w sposób etyczny, właściwie pielęgnować odzież, a także zainteresować się ideą slow fashion (kupujemy mniej, ale lepszej jakości, wymieniamy się ubraniami, które nam się znudziły itp.). Mówimy STOP! Nie chcemy, by ta historia się powtarzała! – podsumowuje.

Rodziny ofiar poszukują zaginionych - zdjęcie: Gordon Welters / Medico International

Na dowód tego, jak bardzo podoba mi się projekt Fashion Revolution, też zrobiłam zdjęcie. Oto lewa strona moich dzisiejszych spodni, kupionych kiedyś w ciucholandzie. Na metkach: „Charlotte Halton London New York” oraz „Made in U.K.”. KTO NASTĘPNY?

Spodnie Oli Nagel / VU MAG

Tematy:

Nieprawidłowy email