Robin Wright na okładce „Vanity Fair”

Robin Wright ma 48 lat. Większość swojego życia spędziła na planie filmowym. Ale dopiero dwa lata temu osiągnęła status, na jaki zasługiwała od dawna: genialnej aktorki, inspirującej kobiety, gwiazdy. Wszystko dzięki serialowi „House of Cards”. To właśnie rola demonicznej, chłodnej i niebezpiecznej Claire Underwood sprawiła, że świat zachwycił się Robin Wright. Teraz aktorka trafiła na okładkę „Vanity Fair”, a w rozmowie z dziennikarzem magazynu wyznała, że nigdy nie była tak szczęśliwa i... nie miała tylu orgazmów.

fot. Vanity Fair

Claire Underwood to kobieta – demon. Opanowana, chłodna, kalkulująca każdy ruch, bezwzględnie planująca każde posunięcie swoje i męża – prezydenta Franka Underwooda w drodze po władzę, pozycję i miejsce w historii. To również kobieta, która na nowo stworzyła Robin Wright, aktorkę, która wciela się w Claire w kultowym już serialu „House of Cards”.

Wright ma na swoim koncie ponad 50 ról filmowych. Gra od 1983 rok. Jest laureatką jednego Złotego Globa. Zdobyła go... rok temu. Oczywiście za rolę Claire Underwood. Trzy sezony serialu „House of Cards” zmieniły nie tylko klimat w amerykańskiej telewizji i spojrzenie na politykę na całym świecie. Sprawiły też, że w Hollywood zaczęto doceniać potencjał aktorek po czterdziestce, które w przeciwieństwie do Jennifer Aniston i Gwyneth Paltrow grają nie tylko w komediach romantycznych i ekranizacjach komiksów.

fot. Vanity Fair

Robin Wright niczym Claire Underwood jest intrygująca, trochę tajemnicza, bardzo pociągająca. O swoim życiu mówiła niewiele, zwłaszcza, odkąd rozwiodła się z Seanem Pennem, w 2010 roku. Postanowiła otworzyć się przed dziennikarzem „Vanity Fair”. Ale nawet z nim nie rozmawiała o rozpadzie swojego małżeństwa ze słynnym aktorem. Powiedziała natomiast, że tamten związek miał nauczyć ją i jego, jak kochać, by być gotowym na miłość, gdy nadejdzie następnym razem. I zdaje się, że zarówno Wright jak i Penn lekcje odrobili doskonale. On spotyka się z Charlize Theron, młodszą od aktora o 15 lat. Ona od kilku lat jest związana z młodszym o 14 lat aktorem, Benem Fosterem. I nie wstydzi się mówić, o swoim szczęściu.

„Nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa, niż teraz. Może to nie godne damy, ale nigdy nie śmiałam się tyle, nie czytałam tyle i nie miałam tylu orgazmów, co z Benem. Inspiruje mnie do bycia najlepszą wersją mnie samej. Jest tyle do nauczenia się. To nieskończone. Wspaniale! Dorośnięcie zajęło mi sporo czasu. Miłość jest możliwa tak, jak możliwe jest życie,” tłumaczyła.

fot. Vanity Fair

A ja dodam do tego jeszcze, że możliwe jest wyglądać jak milion dolarów po czterdziestce. Tak samo jak możliwe jest osiągnięcie ogromnego sukcesu bez względu na wiek. To rzecz, którą powinny sobie wziąć do serca polskie gwiazdy, reżyserzy i producenci. Zamiast wysyłać genialne polskie aktorki na basen z celebrytkami, warto napisać scenariusz, który odbiega od schematów telenoweli i pozwolić artystom rozwijać się nie tylko w skokach do wody, tańcu i śpiewie.

Tematy:

Nieprawidłowy email