Polska blogerka na liście NAJLEPIEJ UBRANI 2014 Vanity Fair

Gdy myślicie o polskiej blogerce, kto przychodzi Wam na myśl? Kasia Tusk, Jessica Mercedes, Charlize Mystery? Cóż… może są blogerkami, ale żadna z nich nie może pochwalić się tym, co udało się Claudii Adaszewskiej – autorce bloga Spendor by Claudia. Docenił ją właśnie prestiżowy magazyn "Vanity Fair", zaliczając do NAJBARDZIEJ STYLOWYCH LUDZI ŚWIATA 2014!

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

Claudia Adaszewska pojawiła się na liście NAJLEPIEJ UBRANYCH 2014, którą amerykański magazyn "Vanity Fair" opublikował wczoraj w swoim serwisie internetowym.

Vanity Fair / Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska
Vanity Fair / Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

Polska blogerka pojawiła się wśród takich ikon stylu, jak Cate Blanchett, Lupita Nyong’o czy Emma Watson. Oprócz gwiazd Hollywood, w zestawieniu znalazły się trendsetterki, projektanci i osoby blisko związane ze światem mody, takie jak: Amy Astley – redaktor naczelna Teen Vogue, projektantka Charlotte Olympia Dellal czy modelka Karlie Kloss. Redaktorzy modowi "Vanity Fair" docenili również wrażliwość na modę kilku postaci stricte związanych ze światem sztuki – artysty Jeffa Koonsa, malarza Rainera Andreesena czy pisarki Donny Tartt.

Tym bardziej należy docenić sukces Claudii Adaszewskiej, która nota bene jest jedyną blogerką, którą "Vanity Fair" umieściło w zestawieniu!

Co czuła Claudia, gdy zobaczyła swoje zdjęcie w rankingu? Jak tworzy swoje perfekcyjne i wyjątkowo oryginalne stylizacje? Gdzie szuka inspiracji i jakie ma plany na przyszłość? Zobaczcie, co powiedziała mi kilka godzin po opublikowaniu listy NAJLEPIEJ UBRANYCH 2014 "Vanity Fair"!

Aleksandra Nagel – VU MAG: Co pomyślałaś, gdy zobaczyłaś swoje nazwisko i zdjęcia na liście "Vanity Fair"?

Claudia Adaszewska - Spendor by Claudia: Dowiedziałam się dopiero wczoraj, gdy magazyn opublikował listę na swojej stronie. Z tego typu rankingami nie jest tak jak na przykład z większością nagród, że wiesz nieco wcześniej i możesz się do tego w jakiś sposób przygotować. Niby nie wiesz, ale tak naprawdę wiesz doskonale. Ja o tym nie wiedziałam! Musiałam czekać do ostatniej chwili.

Wiedziałam tylko, że niedługo ta lista pojawi się na stronie "Vanity Fair". Wczoraj weszłam i zobaczyłam The International Best Dresses List 2014. Zaczęłam przeglądać kolejne zdjęcia – Cate Blanchett, Pharell Williams, Emmy Rossum. Mnie wciąż nie było. W pewnym momencie zwątpiłam w to, że mogę znaleźć się wśród najlepiej ubranych. Aż tu nagle na 54 stronie moje zdjęcie!!!

AN: Musiałaś trochę przeklikać galerię, aby dojść do swojego nazwiska, ale się opłacało!

CA: No TAK! Okazało się do tego, że prawie tuż po mnie jest Kate Middleton i sam Karl Lagerfeld! Może to był właśnie zamysł twórców rankingu… podobno najlepiej zapamiętujemy to, co jest na początku i na końcu (śmiech)…

AN: Właśnie o ten moment mi chodzi. Co czułaś?

CA: Wielkie zaskoczenie i wielkie szczęście! Obdzwoniłam całą rodzinę, choć brakowało mi słów! Zadzwoniła do taty, mamy, siostry. Do wszystkich chyba!

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

AN: Zanim dotarłaś do swojego nazwiska, widziałaś inne osoby na liście. Ktoś wpadł Ci w oko?

CA: Szczerze mówiąc nie pamiętam, bo emocje wzięły górę. Ogólnie tylko widziałam komentarze pod listą i muszę przyznać, że zaskakujące jest to, że ludzie oceniają konkretną stylizację ze zdjęcia a nie styl danej osoby. Uważam, że to nie jest miejsce na tego typu oceny. Ja, mając z tyłu głowy słowa Karla Lagerfelda, patrzę na człowieka nie tylko przez pryzmat tego, co ma na sobie, ale też przez pryzmat tego, co tworzy, czym żyje na co dzień, jaką ma osobowość. Myślę, że ten ranking docenia nie konkretne stylizacje, ale styl danej osoby, który kreowała przez ostatni rok.

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska
Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

AN: Wspomniałaś o siostrze. Pod fotografiami na Twoim blogu pojawia się Patrycja Adaszewska. Czy to o nią chodzi?

CA: Tak to moja siostra, która robi te wszystkie piękne zdjęcia! Razem tworzymy bloga od roku. Na początku była jeszcze nasza wspólna koleżanka – profesjonalna fotografka, która pomagała nam w sesjach. Teraz jesteśmy tylko my – ja i moja siostra.

AN: Zdjęcia są przepiękne, a stylizacje niezwykle oryginalne. Spójne. Dopracowane. Przemyślane. Czy przy stylizacjach też współpracujesz z siostrą?

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska
Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

CA: Czasem radzę się siostry przy tworzeniu stylizacji, ale większość z nich to moje pomysły. Po prostu przed każdą sesją siedzę i przeglądam to, co mam w szafie. Próbuję łączyć różne style i gatunki. Jestem też projektantką.

AN: Efekt jest naprawdę interesujący! Czy jest styl, którym szczególnie się inspirujesz?

CA: To styl londyńskiej ulicy, ale bardziej vintage, niż współczesnej. Moje ukochane miejsce w tym mieście to Savile Row. Właśnie z nim związane jest jedno z moich największych modowych marzeń: udać się tam i poprosić któregoś z wielkich krawców, aby uszył coś tylko i wyłącznie dla mnie!

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

AN: Twoje stylizacje to połączenie ubrań z sieciówek, kreacji bardziej designerskich i rzeczy vintage. Ja – jako wielka fanka ubrań z długą metryką, nie mogę nie zapytać: skąd bierzesz te cacka?

CA: Większość kupuję w second handach w Warszawie i właśnie w Londynie, gdzie staram się jeździć tak często jak tylko mogę!

AN: W opisie poszczególnych osób w rankingu pojawia się pytanie o ulubiony dodatek. Pod Twoim nazwiskiem pojawia się „Gold sygnet”. Co to takiego?

CA: To złoty sygnet, który dostałam od mojej rodziny rok temu na urodziny. Ten dodatek to niejako mój znak rozpoznawczy, bo pojawia się przy wielu stylizacjach na moim blogu. Marzyłam o nim od dawna i wreszcie go mam. Jestem z nim bardzo związana. To mój skarb!

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

AN: Wspominasz o wielkich krawcach na Savile Row i mówisz, że jesteś projektantką. Czy masz jakieś plany związane właśnie nie tylko z prowadzeniem bloga, ale też z tworzeniem mody?

CA: TAK! Za rok kończę projektowanie na warszawskim MSKPU. Na razie projektuję tylko dla rodziny i znajomych. Są to bardzo indywidualne zamówienia i myślę aby w przyszłości iść właśnie w tym kierunku. Chciałam kreować i szyć na zamówienie. Chcę aby to, co tworzę było jedyne w swoim rodzaju, dopasowane do konkretnej osoby, która do mnie przychodzi. To bardzo intymne spotkanie. Ja daję coś od siebie, ale też kieruję się tym, jaka jest dana klientka, jaki ma styl i osobowość i czego potrzebuje.

AN: Klientka, a więc nie chcesz tworzyć mody dla mężczyzn?

CA: Na razie raczej nie. Bliżej mi zdecydowanie do mody damskiej.

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska
Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

AN: A co sądzisz o stylu Polaków? Wiem, że to może banalne pytanie, ale bardzo ciekawi mnie to, co Ty konkretnie sądzisz o polskiej ulicy?

CA: Zauważyłaś, że mój styl różni się nieco od tego, co można spotkać zwykle na polskich ulicach. Ogólnie ja nie inspiruje się trendami i to różni mnie od większości Polaków. Polacy w swoich modowych wyborach sugerują się bardzo tym, co jest modne na daną chwilę. Większość osób podąża ślepo za tym, co proponują im media. Styl Polaków? Zachowawczy, bez polotu i szaleństwa, sportowy.

AN: A co mówią Polacy o Twoim stylu?

CA: Moje stylizacje często odbierane są jako dziwne. Nie raz ktoś mówi mi: „Ty pewnie tylko tak ubierasz się do sesji, nie chodzisz tak ubrana na co dzień”. Trudno uwierzyć im, że właśnie tak chodzę po ulicach, tak ubieram się na imprezę, na wesele itp. Myślę, że Polacy są zamknięci na coś nowego, na indywidualność.

AN: A włożyłabyś coś sportowego, prostego, basicowego?

CA: Wyznaję zasadę: nigdy nie mów nigdy, a więc ze stylem sportowym nie miałabym problemu, tylko pewnie i ten styl potraktowałabym indywidualnie, dopasowała do mojej osobowości i mojego spojrzenia na modę. Chyba tylko sportowej czapki nie chciałabym zakładać. Zdecydowanie bardziej wolę kapelusze, kaszkiety, coś ciekawszego…

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

AN: Mam wrażenie, że zdjęcia na Twoim blogu to nie tylko moda. To również precyzyjnie dopracowana sceneria. Zastanawiacie się z siostrą nad tym, gdzie zrobić kolejną sesję?

CA: Zawsze! Każda sesja jest przemyślana. Dla mnie bardzo ważne jest to, co dzieje się z tyłu. Nie tylko pierwszy plan – ja i moja moda. Drugi plan jest równie istotny. Warszawa jest dość trudnym pod tym względem tematem do sesji, bo na tej kondygnacji, na której my zwykle robimy zdjęcia, nie jest zbyt ciekawie. Weźmy na przykład warszawskie kamienice: fasady są najpiękniejsze na samej górze! Dół jest zwykle szary i nijaki. Dlatego długo zastanawiamy się nad wyborem miejsca do sesji. Wciąż myślimy nad nowymi, „nie ogranymi” jeszcze plenerami. Bardzo zależy mi na tym, aby poprzez mojego bloga nie tylko pokazywać modę, ale i piękno Warszawy. Ludzie, którzy wchodzą na Splendor by Claudia – z USA, Kanady, Francji, często są zachwyceni scenerią sesji. To mnie bardzo cieszy, bo może w przyszłości właśnie oni odwiedzą Warszawę. Ważne jest, aby cały świat wiedział, że nie jesteśmy nijakim i szarym krajem gdzieś na Wschodzie Europy.

AN: Przygotowanie stylizacji, szukanie miejsca na sesję, selekcja zdjęć… Czy łatwo jest być blogerką?

CA: To ciężka praca. Może dla kogoś z zewnątrz wydaje się to błahostką, ale jeśli chcesz mieć pięknego i ciekawego bloga, musisz się temu poświęcić bez reszty! Jest jeszcze stres, który pojawia się przy każdej kolejnej sesji zamieszczanej w internecie: Czy się spodoba? Czy ktoś doceni, zauważy? Nasz trud – mój i siostry – opłacił się. Sukces w "Vanity Fair" jest tym bardziej dla nas ważny, że przecież nie działamy od dawna. Nasza blog istnieje zaledwie od roku!

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska
Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

AN: Tym większe dla Ciebie i siostry gratulacje! Jak to się stało, że znalazłaś się w rankingu "Vanity Fair"?

CA: Moja przygoda z "Vanity Fair" trwa już dosyć długo. Tak naprawdę to wyróżnienie, zaistnienie na liście NAJLEPIEJ UBRANYCH 2014, to ukoronowanie wszystkich sukcesów związanych z tym magazynem. Zaczęło się w kwietniu. "Vanity Fair" tworzy różne listy. Jest ranking NAJLEPIEJ UBRANYCH TYGODNIA i NAJLEPIEJ UBRANYCH MIESIĄCA. Ten pierwszy tworzą konkretni edytorzy – co tydzień inni, ale z najwyższej półki. Co tydzień wybierają oni spośród dziesiątek tysięcy zdjęć nadesłanych do serwisu 10,15 najlepszych stylizacji. Ten drugi ranking – miesięczny – to wybór użytkowników. Od kwietnia moje stylizacje pojawiły się w 10 tygodniowych zestawieniach i 2 miesięcznych! W rankingu NAJLEPIEJ UBRANYCH CZERWCA 2014 zagłosowało na mnie 40 tysięcy ludzi! Teraz moje imię i nazwisko w NAJLEPIEJ UBRANYCH 2014! Wciąż nie mogę w to uwierzyć. To jest dla mnie niezwykle miłe, że ktoś z tzw. „top of the top” świata mody zainteresował się dziewczyną z Polski.

AN: VU MAG również, a ja w szczególności, bo Twój blog to dla mnie skrzynia inspiracji!

CA: Dzięki!

Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska
Splendor by Claudia - fot: Patrycja Adaszewska

Warto dodać, że to nie pierwszy polski akcent na słynnej liście Vanity Fair. Rok temu w rankingu pojawiła się [url=http://vumag.pl/newsy/polka-na-liscie-vanity-fair,59244.html#fp=vum]Magdalena Knitter - polska blogerka na stałe mieszkająca za granicą.

Tematy:

Nieprawidłowy email