Photoshop – czarna owca

Mamy wrażenie, że ostatnio Photoshop stał się zakałą modowej rodziny. Choć wszyscy z niego korzystają, mało kto chce się do tego przyznać, twierdząc, że ten najpopularniejszy program do obróbki zdjęć szpeci kobiety. Na fali szerzenia nienawiści do graficznego narzędzia, kolejna firma twierdzi, że Photoshop to samo zło i nie zamierza korzystać z jego dobrodziejstw na potrzeby własnych sesji. Czy przypadkiem magiczne słowo „Photoshop”, albo raczej otwarta do niego nienawiść, nie stało się łatwym i chwytliwym narzędziem marketingowym?

Modelka przed i po retuszu zdjęcia/ fot. Debenhams

Moda na nienawiść do Photoshopa opanowała już chyba wszystkie możliwe środowiska. Zarówno graficy komputerowi, wydawcy magazynów, jak i właściciele marek odzieżowych, czy kosmetycznych – boją przyznać się do wykorzystywania tego narzędzia w retuszowaniu zdjęć. Mało tego, nawet same „ofiary” zaczęły się buntować zakazując grafikom retuszowania swoich twarzy. Korzystanie z Photoshopa stało się niewybaczalną zbrodnią, z której nawet w obliczu najmniejszego podejrzenia, każdy ma potrzebę publicznie się wytłumaczyć. Skąd taka nienawiść do bogu ducha winnego programu komputerowego? Ano stąd, że powszechnie personalizowany (nie wiadomo dlaczego) Photoshop oskarżany jest o nienaturalny wygląd kobiet pojawiających się na łamach magazynów, czy w reklamach.

Najwyraźniej podobną opinię o Photoshopie ma brytyjska sieć domów towarowych Debenhams. Jej przedstawiciele ogłosili, że przestają retuszować zdjęcia wykorzystywane do reklamy bielizny.

- Chcemy, aby nasze klientki czuły się komfortowo w swoich ciałach. Chcemy pokazywać kobiety takie, jakie są naprawdę. Rezygnujemy więc z retuszowania zdjęć reklamujących naszą bieliznę- powiedziała Sharon Webb odpowiedzialna za dział bielizny Debenhams – Oprócz aspektów moralnych, chodzi także o kwestie finansowe. Miesięcznie wydawane są setki tysięcy funtów na retuszowanie i tak dobrych zdjęć. My wprowadzamy zasadę usuwania jedynie drobnych zmarszczek, nierówności na skórze oraz ewentualnie, odstających włosów. Nie będziemy zmieniać kształtów ciała naszych modelek, nie będziemy ich odchudzać.

Innymi słowy nie będą wykorzystywać Photoshopa do zmieniania sylwetek pozujących modelek (które i tak są skrajnie szczupłe w porównaniu do ciał „prawdziwych kobiet”, jakie chce propagować seciówka), a jedynie wygładzać koloryt i nierówności ich (mniej doskonałej) skóry. Innymi słowy, wciąż będą retuszować zdjęcia do swoich kampanii.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że co jakiś czas podejmowany temat Photoshopa (a raczej odcinanie się od niego) ma służyć wyłącznie działaniom marketingowym. My mamy ochotę przypomnieć, że to nie Photoshop oszpeca kobiety, tylko graficy, którzy nieumiejętnie z niego korzystają.

Tematy:

Nieprawidłowy email