Missoni – piękna historia bez happy endu

Co się stało z szefem domu mody Missoni? Tuż po Nowym Roku mały samolot z Vittorio Missonim, jego partnerką, parą przyjaciół oraz dwoma członkami załogi na pokładzie zniknął z radarów zaledwie 11 mil od startu z maleńkiej wenezuelskiej wysepki Los Roques. Kilka dni po zaginięciu samolotu, krewni jednego z pasażerów otrzymali automatycznego SMS-a, informującego, że telefon znów jest w zasięgi sieci. Niestety, próby skontaktowania się z nim i resztą zaginionych spełzły na niczym…

Getty Images/Flash Press Media

W piątek u wybrzeży Wenezueli odnaleziono wrak samolotu, który najprawdopodobniej jest tym, którym milioner leciał z bliskimi.

Choć włoski rzecznik MSZ powiedział: "Mogę potwierdzić, że wrak samolotu znaleziono na wodach przybrzeżnych, ale nie wiemy jeszcze, czy to był ten sam samolot, który wiózł pana Missoni," włoskie media już spekulują, że Vittorio Missoni zginął w katastrofie lotniczej. To przełomowa informacja w sprawie zaginięcia modowego potentata. Do tej pory, jedyne co udało się odnaleźć to nadzwyczaj dobrze zachowana torebka z osobistymi rzeczami i dokumentami jednego z pasażerów, którą na oddalonej o dwieście mil od Los Roques wyspie Curacao odnalazł spacerujący po plaży niemiecki turysta. We Włoszech mówiło się nawet, że samolot magnata mody został porwany dla okupu lub przechwycony pomyłkowo przez zwalczające się gangi narkotykowe, co na Karaibach nie należy do rzadkości.

Czytaj więcej:

Polska modelka, Asia Piwka w kampanii Missoni

Getty Images

Rodzina Missonich cieszy się w Italii niezwykłą estymą.

Po pierwsze, są współtwórcami tak zwanego włoskiego cudu gospodarczego, kiedy w latach 60-tych zacofana Italia niemal z dnia na dzień stała się jednym z najbogatszych krajów świata, a Missoni, podobnie jak Fiat, Indesit, Cinzano, czy Vespa stały się ambasadorami Włoch na równi ze święcącą w tym samym czasie triumfy Sophią Loren.

Po drugie, styl, jaki stworzyli - soczyście kolorowe dzianiny w charakterystyczne paski, szlaczki i zygzaki to niezmiennie synonim luksusu i dobrego gustu, który - choć popularny i atrakcyjny dla mas - nigdy nie stał się masowym. Po trzecie zaś, wielopokoleniowa rodzina Missonich to dla Włochów wzór do naśladowania. Idylliczna historia familii, tak różna od innych włoskich modowych rodów, by wspomnieć o procesujących się, wzajemnie atakujących i (dosłownie!) mordujących się Guccich, warta jest pozazdroszczenia.

A wszystko zaczęło się w 1948 roku, podczas… Olimpiady w Londynie.

Szesnastoletnia wówczas uczennica szkoły Sióstr Świętego Krzyża Rosita Jelmini (dziś 81-letnia seniorka rodu i zarazem matka zaginionego Vittoria) przyjechała do kraju Szekspira, by podszkolić swój angielski. W tym samym czasie do Londynu zawitał Ottavio Missoni, wielka nadzieja Włoch w… biegach na 400 metrów. Ten 27-letni wówczas lekkoatleta stanowił część ekipy narodowej. Rosita miała sposobność obejrzeć jego występ na stadionie na Wembley. Niebawem doszło do spotkania tej dwójki i wszystko było wiadomo. – Od razu wpadł mi w oko – przyznała po latach.

Rosita była jednak jeszcze niepełnoletnia. Oboje wrócili do Włoch. – Widywaliśmy się raz w miesiącu, pisaliśmy do siebie trzy listy w tygodniu – wspominała Rosita w wielkim wywiadzie dla La Reppubbliki, największego dziennika Włoch – dopóki nie nakryła mnie mama. Nie była zadowolona, bo nie dość, że dzieliło nas jedenaście lat różnicy to jeszcze Ottavio nie miał, jej zdaniem, „konkretnego zawodu” – opowiada z uśmiechem signora Missoni.

Rosita i Ottavio Missoni są nierozłączni od ponad 60 lat. /Fot. Bulls Press

Ale na zakochanych nie ma siły i po trzech latach, 18 kwietnia 1953 roku biorą ślub.

W roku swojego ślubu otwierają pod Mediolanem mały sklepik, oferujący dzianiny ich wyrobu. Nie mogą przypuszczać wtedy, że stworzą jedno z największych imperiów mody. Rosita poznała całe know-how już w dzieciństwie, kiedy jej rodzice posiadali małą fabryczkę specjalizującą się w kimonach. Ottavio zaś jeszcze przed Olimpiadą prowadził zakład szyjący dresy. Ich styl, wyraźne kolory i nieco psychodeliczne wzory przypada klientom do gustu i wkrótce zatrudniają czterech pracowników.

Pierwszy prawdziwy sukces? Czarne sweterki ozdobione wstążkami uformowanymi w kształt różyczki trafiają na modną ulicę Sant Andrea do ulubionego butiku samej Marii Callas. Następnie zdobywają zamówienia od popularnego domu towarowego La Rinascente – ubierają manekiny, lansują mediolański szyk. Ich projekty dostrzega i chwali sama Diane Vreeland, legendarna dziennikarka Harpers Bazaar. W 1958 roku pokazują pierwszą kolekcję połyskujących dzianin – jednocześnie nieformalnych, ale dziwnie eleganckich.

Mimo pierwszych sukcesów nadal jednak karierze Missonich brakuje „kopa”. Ten przychodzi niespodziewanie w 1967 roku za sprawą, wielkiego jak na tamte czasy, skandalu z Missonimi w roli głównej. Oto na pokazie we Florencji Rosita nakazuje zdjąć modelkom biustonosze, bo ich ramiączka nie pasują kolorystycznie do kolekcji. Wybucha afera, padają oskarżenia o nieobyczajność, małżeństwo Missonich z hukiem wylatuje z kalendarza florenckiej imprezy, a ich nazwisko w ciągu jednego wieczora wskakuje na top najbardziej… pożądanych marek mody we Włoszech. Zachwytów nie kryje nawet sama Anna Piaggi, dziennikarka włoskiego wydania Vogue’a, od tej pory orędowniczka Missonich.

Pod koniec lat 70-tych moda Missonich, później określana jako unisex, zyskuje sławnych miłośników, takich jak: Steven Spielberg czy Arnold Schwarzennegger. W latach 90-tych, kiedy zmienia się charakter mody na świecie, wchodzą nowe marki, modą zaczynają rządzić celebryci i styliści, a kulę ziemską ogarnia kult logo, Rosita ustępuje miejsca młodszemu pokoleniu.

Angela jest projektantką damskiej linii marki Missoni. / Fot. Getty Images/Flash Press Media
Luca Missoni jest szefem męskiej linii Missoni. / Fot. Getty Images/Flash Press Media

Córka Angela zostaje szefową linii damskiej, syn Luca – męskiej, zaś zaginiony Vittorio – głównym szefem finansowym. Rosita natomiast idzie na emeryturę i poświęca się wnukowi. Przez… cztery miesiące. – Grałam rolę babci, ale dłużej nie mogłam już wytrzymać. Muszę pracować w moim zawodzie! – stwierdziła kategorycznie. Objęła szefostwo linii Home. Dziś to praktycznie oddzielna wielka firma, w której projektuje się i produkuje niemal wszystko potrzebne dla domu, od mebli i wystroju łazienek, po porcelanę i szlafroki. Rosita Missoni zajęła się też kreowaniem hoteli. Nagradzane i poważane przez ekspertów branży hotelarskiej powstały między innymi w szkockim Edynburgu (gdzie obsługa płci męskiej chodzi w kolorowych kiltach w zygzaki!), Kuwejcie, a w tym roku – w tureckiej Antalyi.

Pokaz damskiej kolekcji Missoni na Wiosnę Lato 2013. / Fot. Getty Images/Flash Press Media
Pokaz męskiej kolekcji odbył się tuż po infromacji o zaginięciu Vittorio. / Fot. Getty Images/Flash Press Media

Do stycznia 2013 roku Missonich szczęście zdawało się nie opuszczać. Familia zaskarbiała sobie sympatię zarówno lansowaniem nieśmiertelnych dzianin, jak i działaniami kompletnie niestandardowymi, jak zaprojektowanie trampek dla Conversa, czy… tortu na ślub książęcej pary Kate i Williama (o co Missoni zostali poproszeni oficjalnie przez Pałac Buckingham). Kolekcja na wiosnę i lato 2013 obwołana została za najlepszą od lat – dynamiczna, nowoczesna i lekka. Ta następna, na jesień i zimę dla mężczyzn, przedstawiona w styczniu tuż po zaginięciu Vittoria była ze zrozumiałych względów najbardziej wyczekiwanym wydarzeniem mediolańskiego męskiego tygodnia mody.

Żaden z członków rodziny nie uczestniczył w pokazie.

Tematy:

Nie udało się dodać załącznika.
Nie udało się dodać więcej załączników, usuń któryś z już dodanych
Poczekaj chwilę - trwa dodawanie załączników.

Komentarz został wysłany.

Przepraszamy Twój komentarz nie może zostać wysłany

Wkrótce pojawi się w serwisie. Zachęcamy do dalszej dyskusji. Wystąpił błąd i nie można zapisać komentarza.

 









Wpisz, jak chcesz się przedstawić
lub zaloguj się

Nieprawidłowy email