Coming Out Michała Witkowskiego

Jedni nazywali go salonowym pośmiewiskiem, dla innych był ciekawą modową osobowością. Niektórzy dziwili się, jak zdolny pisarz mógł tak bardzo zafascynować się światem show-biznesu i z offowego artysty przeobrazić się w salonowego lwa. Teraz już wszystko jest jasne – oto krótka opowieść o tym, jak Michał Witkowski przez dwa lata drwił z polskich mediów.

Foto: AKPA

Gdy pojawiał się na warszawskich salonach, był w centrum zainteresowania. Fotoreporterzy rzucali się na niego niczym myśliwi na zwierzynę na polowaniu. On im wcale nie uciekał. Cierpliwie pozował do zdjęć, wdzięcznie pokazując swój „lepszy profil”. Zwracał na siebie uwagę: odważnymi strojami i widocznym makijażem. Uwielbiał to. A raczej uwielbia, bo ze stawania na ściankach akurat nie ma zamiaru rezygnować.

Foto: AKPA
Foto: AKPA

Michał Witkowski pogrzebał jednak kontrowersyjny wizerunek i swoje medialne alter ego, które nazwał Miss Gizzi. Po co to wszystko było? Pisarz właśnie wydał na swoim blogu oświadczenie, w którym przyznał, że medialna szopka, jaką regularnie urządzał od ponad dwóch lat była wyłącznie prowokacją, na podstawie której powstanie jego nowa książka.

„A więc tak, kochani. Wszyscy, którzy podejrzewali, że zabawa z show-biznesem to jakiś artystyczny happening, który ma “przydać się do prozy”, na pewno się ucieszą z tego, że właśnie tak było. Całe dwa lata happeningu i obserwacji do powieści o show-biznesie, która wyjdzie naprawdę niebawem! Mam nadzieję, że z zapartym tchem będziecie na nią czekali do okresu przedgwiazdkowego, a potem z zapartym tchem czytali. Pojawią się tam absolutnie wszyscy, od Misia Figurskiego przez wszystkie nasze piękne i znerwicowane damy aż po znane w branży specjalistki od PR i agentki. Ale raczej będzie to wielki babiniec. Babiniec, piekło kobiet w Babilonie zwanym Warszawą. Kobiet, które same stworzyły piekło, w którym mieszkają, kobiet, które się nawzajem obgadują w wywiadach dla portali…” – napisał na swoim blogu.

Dzięki medialnej prowokacji Michał Witkowski zdobył rozgłos porównywalny do największych polskich gwiazd. Tym samym pisarz chciał udowodnić, że w polskim show-biznesie może zaistnieć dosłownie każdy. Spodziewam się, że najnowsza publikacja Witkowskiego w pikantnych szczegółach zdradzi kulisy świata, który dla wielu jest szczytem marzeń. Nie mam wątpliwości, że Michał Witkowski swoją nową książką zajdzie za skórę niejednej celebrytce.

Foto: AKPA
Foto: AKPA
Foto: AKPA

Tematy:

Nieprawidłowy email