Pokaz kolekcji "White Wolf" Mariusza Przybylskiego

To był tydzień pełen wrażeń. We wtorek mieliśmy okazję podziwiać przepiękną kolekcję „BUKOVINA” na sezon wiosna 2016 Tomasza Ossolińskiego. Natomiast w ostatni czwartek to Mariusz Przybylski skradł nasze serca. Jeden wieczór, dwie kolekcje. Zacznijmy od „clou” wieczoru, czyli najnowszej kolekcji linii Premium na sezon jesień/zima 2016 - White Wolf. Chcecie zobaczyć co nowego proponuje nam polski projektant? Zobaczcie nasze wideo!

„Od jakiegoś czasu wykrystalizowała się już moja estetyka, mój widoczny styl, który przede wszystkim polega na łączeniu skrajności. Dwa na pozór nie pasujące światy splatam ze sobą w jedną całość." – powiedział Mariusz Przybylski o swojej nowej kolekcji WHITE WOLF. „Biel to dla mnie czystość, niewinność, nostalgia, natomiast w wilkach najbardziej cenię niezależność, siłę i drapieżność .Te skrajnie różne hasła były punktem wyjścia do tworzenia kolekcji, w której przez modę buduję opowieść o symbolicznych i estetycznych przeciwieństwach, które są dla mnie bardzo inspirujące i które są częścią mnie. To w pewnym stopniu opowieść o mnie.”

Od kilku sezonów Mariusz Przybylski wykorzystuje w swoich kreaacjach własne projekty tkanin. I tym razem na wybiegu pojawiły się autorskie printy z ulubionymi przez projektanta roślinno-kwiatowymi motywami oraz niezwykle misternie wykonany fakturowy materiał z cienkich wielokolorowych tasiemek.

W damskich i męskich sylwetkach powróciły też, w jeszcze bardziej wyrazistszych wersjach -  specjalnie zaprojektowane i ręcznie wykonane hafty, składające sie z cyrkonii, kamieni Swarovskiego i etnicznych ozdób.

My jesteśmy zachwyceni nie tylko projektami, ale także całą oprawą pokazu. To było spektakularne widowisko. Niesamowita gra świateł i weneckie lustra – efekt magii.

"Zawsze staram się, aby na pokazach pojawił się jakiś pierwiastek nieprzewidywalności i element zaskoczenia” – mówił po prezentacji kolekcji Mariusz Przybylski. „Tym razem chcieliśmy, aby takie elementy były obecne nie tylko w nowych kolekcjach, ale również w oprawie i scenografii samego widowiska. Widzowie najpierw mogli oglądać zmultiplikowane w wielkich lustrach sylwetki modelek i modeli, ale  następnie w niektórych momentach mieli też możliwość zobaczenia tego, co kryje się po ich drugiej stronie.”

Tematy:

Nieprawidłowy email