Diesel znów szokuje

Kontrowersyjne kampanie reklamowe to już codzienność. Wszechobecny seks, zaskakujące angaże, dwuznaczność zdjęć powodują, że sesje, a także poczynania marek modowych są szeroko komentowane przez opinię publiczną.

Foto: Materiały promocyjne

Tego sprawdzonego sposobu na promocję chwyta się także Nicola Formichetti, dyrektor kreatywny marki Diesel. Po przejściu w 2013 roku z domu mody Thierry Mugler, Formichetti'emu w bardzo krótkim czasie udało się odbudować podupadający włoski brand.

Od początku swojej przygody z marką stawia on na kontrowersje. Były stylista Lady Gagi oraz redaktor japońskiej edycji "Vogue Japan" od zawsze uwielbiał szokować. Choć wizerunek Diesela nigdy do grzecznych nie należał, to kolejne decyzje nowego dyrektora kreatywnego tylko potwierdziły to, czego wszyscy się spodziewali. To jego pomysłem był angaż do kampanii Jillian Mercado, chorej na zanik mięśni dziewczyny na wózku, czy też cierpiącej na bielactwo Chantelle Brown - uczestniczki amerykańskiej edycji "Top Model". Jednak największy szum wywołała przy jego debiutanckiej kampanii dla Diesela. Prezentowała ona wytatuowaną na całym ciele dziewczynę, która na zdjęciach pozowała okryta tylko burką. Zdjęciu towarzyszyło hasło „I am not what I appear to be”.

W tym sezonie Formichetti idzie o krok dalej i szuka nowych kanałów promocji. Wpadł na pomysł, aby najnowsza kampania bielizny promowana była głównie na popularnych portalach randkowych i aplikacjach, a także na stronach pornograficznych. Przede wszystkim chodzi o takie aplikacje jak Tinder, Grindr, YouPorn i PornHub. Uzasadnienie? Proste i logiczne. Formichetti nie przekłamuje rzeczywistości i stwierdza oczywistość - wszyscy z nich korzystamy. Należy także dodać, że cała koncepcja kampanii, która swoją premierę miała w połowie stycznia, opiera się właśnie na coraz większej i świadomej obecności w sieci i mediach społecznościowych.

Foto: Materiały promocyjne Diesel kampania wiosna-lato 2016

Tematy:

Nieprawidłowy email