Kate odwiedziła hotel sułtana Brunei, bojkotowany przez gwiazdy

Londyński hotel Dorchester, należący do sułtana Brunei, jest konsekwentnie bojkotowany przez gwiazdy. Dlaczego? Bowiem sułtan wprowadził w swoim kraju prawo bliskie szariatowi, zgodnie z którym za homoseksualizm grozi ukamienowanie. Kto okazał się łamistrajkiem? Księżna Kate, która w weekend bawiła się na weselu kuzyna właśnie w Dorchester…

fot. Getty Images

Pojęcie strajku jest najwyraźniej obce członkom brytyjskiej rodziny królewskiej. Księżna Kate pojawiła się w hotelu Dorchester należącym do sułtana Brunei. Skąd afera? Nie o sam hotel tu chodzi, a o jego właściciela, sułtana Brunei, który wprowadził w swoim kraju bardzo restrykcyjne prawo, zakazujące związków homoseksualnych. Osoby, które prawo to złamią, mogą stracić życie. Przeciwko takim przepisom protestują: Stephen Fry, Richard Branson i Anna Wintour. Wszyscy zgodnie nawołują do bojkotu sułtana i należących do niego przedsiębiorstw.

Kate z pewnością zdaje sobie sprawę, jak kontrowersyjna była jej obecność w hotelu. Dlatego na ślub kuzyna Adam Middleton i Rebeki Poynton przyjechała w obstawie 9 policjantów, za to bez męża. Zdecydowała się wjechać do podziemnego garażu hotelu bocznym wejściem, aby uniknąć bycia fotografowaną. Na ślubie pojawiła się cała rodzina Middletonów. James i rodzice Kate przyjechali razem, zaś Pippa i jej chłopak, Nico Jackson przyjechali osobno, w samochodach z przyciemnianymi szybami. To jednak nie wystarczyło. Media i tak dowiedziały się o całej sprawie.

Nie pomaga również fakt, że sobotę książęta William i Harry grali w polo w Coworth Park, niedaleko Windsoru. Dziwnym zbiegiem okoliczności, teren ten również należy do sułtana. A i to nie koniec powiązań kontrowersyjnego władcy z brytyjską rodziną królewską. Jak donosi Daily Mail, obrazy namalowane przez księcia Karola mają zawisnąć w pokojach hotelu Dorchester.

Czyżby powiązania rodziny królewskiej były mocniejsze, niż przypuszczamy?

Tematy:

Nieprawidłowy email