Hillary Clinton znowu na okładce "Vogue’a"?

Hillary Clinton ma na swoim koncie jedną okładkę amerykańskiego „Vogue’a”. Jest szansa, że w 2015 roku liczba ta zwiększy się do dwóch. Hillary Clinton była bowiem widziana na przymiarkach w głównej siedzibie Michaela Korsa. A towarzyszyła jej… Anna Wintour.

fot. Dimitrios Kambouris / Getty Images

W czym Hillary Clinton jest lepsza od Anji Rubik? W zdobywaniu okładek amerykańskiego „Vogue’a”. Była Pierwsza Dama i kandydatka na prezydenta USA raz pojawiła się już na „jedynce” biblii mody. W przyszłym roku ma szansę powtórzyć ten wyczyn. Anja Rubik, która jest jedną z najpopularniejszych i najlepiej zarabiających modelek na świecie, jeszcze nie dostąpiła tego zaszczytu. Rubik nigdy nie ukrywała, że nie jest ulubienicą Anny Wintour. Redaktor naczelna „Vogue’a” nie przepada za polską modelką. Za to uwielbia Hillary Clinton!

Wintour i Clinton były widziane razem w siedzibie głównej Michaela Korsa w Nowym Jorku, niedaleko Bryant Park. Clinton przyjechała do atelier z dwuosobową obstawą: ochroniarzem i swoją wieloletnią asystentką, Humą Abedin. Chwilę później do studio Korsa weszła Anna Wintour. Panie miały ponoć „wnikliwie studiować” kilka kreacji. Niekóre z nich Hilary nawet przymierzyła. Nie trzeba być detektywem Rutkowskim, żeby połączyć te fakty. Hillary, Anna i Kors w jednym miejscu może oznaczać tylko jedno: Clinton będzie na okładce „Vogue’a”!

fot. Wesley Hitt / Getty Images

Oczywiście, żadna ze stron nie potwierdziła jeszcze tej rewelacji. I nikogo nie powinno to dziwić. W końcu takich informacji nie rozgłasza się na prawo i lewo, dopóki wszystko nie jest ustalone, zdjęcia nie są zrobione i gotowe do publikacji. Ale jak inaczej tłumaczyć to „przypadkowe” spotkanie? Osoba z redakcji odpowiedzialna za kontakt z mediami twierdzi, że Anna wpadła tylko na chwilę do atelier, by przywitać się z Hillary (wszak redakcja „Vogue’a” również mieści się niedaleko Bryant Park) i że nie ma w planach okładki z Clinton.

Trzeba pamiętać, że redaktor naczelna nie nadzoruje osobiście każdej sesji zdjęciowej. Jednak gdy w grę wchodzi osoba o takiej pozycji, jak Hillary Clinton, słynna editrix z pewnością będzie mieć ostatnie zdanie w kwestii stylizacji i sama będzie akceptować lub odrzucać każdą propozycję stylistów. Aby więc uniknąć kilkutygodniowych poszukiwań i stresu, możliwe, że Wintour od początku wzięła sprawy w swoje ręce. Zwłaszcza, że Hillary Clinton nigdy nie pojawia się na listach najlepiej ubranych kobiet, a o jej stylu można powiedzieć sporo, ale na pewno nie to, że jest wyjątkowy. Wyjątkowy jest ponoć upór byłej Sekretarz Stanu, która długo nie dała się przekonać do porzucenia ukochanych grubych frotek, które z lubością nosiła nawet podczas oficjalnych podróży.

fot. Evan Agostini / Getty Images

Nie po raz pierwszy pojawiają się spekulacje, jakoby Clinton miała zagościć na okładce „Vogue’a”. W 2007 roku, gdy Hillary ubiegała się o nominację partii demokratycznej w wyścigu o fotel prezydencki, Anna Wintour zaproponowała jej udział w okładkowej sesji. To mogło znacząco pomóc Clinton w kampanii wyborczej. Jednak była Pierwsza Dama w ostatniej chwili zrezygnowała z udziału w sesji zdjęciowej i pokazaniu się w magazynie o modzie. Obawiała się, że przeciwnicy zarzucą jej wykorzystywanie „efektu księżniczki” i oddalanie się od swoich wyborców przez pokazywanie się w magazynie, który promuje standard życia nieosiągalny dla większości Amerykanek.

fot. Aaron P / Bulls Press

Z reguły gwiazdy, które decydują się na taki krok przekreślają swoje szanse by kiedykolwiek pojawić się na okładce „Vogue’a”. Anna Wintour nie słynie z wyrozumiałości i skłonności do dawania komukolwiek drugiej szansy. Zwłaszcza, że zorganizowanie sesji zdjęciowej, przygotowanie stylizacji, znalezienie lokalizacji to ogromne koszty i nakłady czasu. Jednak przyjaźń (to słowo wydaje mi się najwłaściwsze, choć nie umiem sobie wyobrazić Anny w stereotypowej, przyjacielskiej reakcji z inną kobietą: zakupy, plotki i wyprawy na weekend do SPA) obu kobiet przetrwała tamten moment. Wintour mocno zaangażowała się w zbieranie funduszy podczas drugiej kampanii wyborczej Obamy, ale nie zapomniała o pomyśle sprzed lat. Gdy w ubiegłym roku Wintour pojawiła się na otwarciu wystawy poświęconej życiu i twórczości Oscara de la Renty (projektant przyjaźnił się z Clintonami) organizowanej w Clinton Presidential Center w Little Rock, Arkansas powiedziała: „Wszyscy w Vogue czekamy na szansę pokazania na okładce pierwszej kobiety – prezydent Stanów Zjednoczonych”. Zdaje się, że cierpliwość Anny powoli się wyczerpuje i nie ma ochoty czekać do kolejnych wyborów, które odbędą się dopiero jesienią 2016 roku. Niewykluczone jednak, że numer, w którym pojawi się Clinton będzie tym, w którym ogłosi swoją kandydaturę.

fot. Henrik Hildebrandt / Bulls Press

Hillary Clinton po raz pierwszy pojawiła się na okładce „ Vogue’a” w grudniu 1998 roku, w samym środku afery z Moniką Lewinsky. W tym samym czasie, gdy Pierwsza Dama pozowała do zdjęć Annie Leibovitz, członkowie Izby Reprezentantów amerykańskiego kongresu podjęli decyzje o wszczęciu procedury impeachmentu, która miała doprowadzić do usunięcia Billa Clintona ze stanowiska prezydenta USA. Jak wiemy Clintonowi udało się wyjść z sytuacji obronną ręką, również dzięki wsparciu żony, która stała za nim murem. Co ciekawe, Wintour nie była do końca przekonana, czy umieszczanie żony skompromitowanego prezydenta na okładce jej magazynu, jest najlepszym pomysłem. Przekonał ją do tego… Oscar de la Renta. W zasadzie, przekonał do tego obie strony, bo i Clinton nie była nastawiona zbyt entuzjastycznie. „Wiele zrobiłem by pomóc czytelnikom zdefiniować, kim jest Hillary. Zdjęcia zrobiono gdy nadal mieszkała w Białym Domu. Pamiętam, że jej doradcy nie byli przekonani, czy to dobry pomysł, ale ostatecznie Hilary powiedziała: Oscar, masz doskonałą intuicję, gdy chodzi o mnie. Zróbmy to,” de la Renta wspominał w wywiadzie, jakiego udzielił w ubiegłym roku.

fot. Annie Leibovitz/ VOGUE grudzień 1998

Ostatecznie Pierwsza Dama pojawiła się na okładce. Pod jej zdjęciem , w czarnej sukni Oscara de la Renty, widniał napis: „Niezwykła Hillary Clinton”. W bardzo długim i rozbudowanym profilu Pierwszej Damy pojawiał się oczywiście wątek seks skandalu z Lewinsky, ale redakcja skupiała się raczej na działalności Clinton niż wybrykach jej męża. Już wtedy zastanawiano się, czy Hillary będzie startować w wyborach prezydenckich. Pytanie to nadal pozostaje bez odpowiedzi. Możemy tylko zastanawiać się jak będzie wyglądał świat rządzony przez kobiety pokroju Hillary Clinton i Annę Wintour. Nie wiem jak wy, ale ja mam przed oczami same piękne i mocne obrazy.

Tematy:

Nieprawidłowy email